Fatalna sytuacja na Wiśle. A będzie jeszcze gorzej
Tak źle nie było od lat, a wiele wskazuje na to, że to dopiero początek bicia niechlubnych rekordów na Wiśle.

Na stacji Warszawa-Bulwary na Wiśle odnotowano w sobotę nowy rekord niskiego stanu wody: 100 cm. IMGW przestrzega, że widoków na poprawę sytuacji póki co nie ma. "W ciągu najbliższych dni stan wody będzie jeszcze opadać" - prognozuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Jak przypomina PAP, dotychczasowy rekord wynosił 102 cm i ustanowiony został raptem na początku sierpnia 2026 r. Rok temu we wrześniu odnotowano z kolei poziom 104 cm.
IMGW zauważa również, że źle jest na innych stacjach. Warszawa-Nadwilanówka i Modlin także rejestrują rekordowo niskie stany wody. Na tej pierwszej poziom Wisły spadł do 22 cm, podczas gdy w Modlinie wyniósł 187 cm.
Fatalna sytuacja dotyczy w zasadzie całej Polski. IMGW wydało łącznie 90 ostrzeżeń dotyczących suszy hydrologicznej.
Przyczynę dobrze pokazuje mapa anomalii opadów. W górnej zlewni Wisły utrzymuje się głęboka susza hydrologiczna, a deficyt opadów w sierpniu sięga miejscami ok. 50 proc. normy. Absolutne minima notowane są również na dopływach górnej Wisły - wyjaśniało IMGW w komunikacie z 28 sierpnia, prognozując rekordy absolutnego minimum stanu wody.
Sytuacji wcale nie poprawiają burze. Jak mówiła niedawno PAP hydrolożka Emilia Szewczak z Centralnego Biura Hydrologii Operacyjnej IMGW, "burze nie są korzystne dla środowiska, ponieważ jest to jednorazowy opad o dużym natężeniu w krótkim czasie". Intensywne opady doprowadzają do podtopień. Przed weekendowymi burzami w niektórych rejonach kraju pojawił się Alert RCB przestrzegający właśnie przed możliwymi podtopieniami. "Nie zbliżaj się do wezbranych rzek" - ostrzegano mieszkańców.
I tak to właśnie wygląda: ze skrajności w skrajność. Jak nie susza, to powodzie. Przy intensywnych, ale krótkotrwałych opadach woda po prostu spływa, a nie wsiąka w glebę. Padać musiałoby naprawdę długo, ale spokojnie. Tyle że to w obecnych czasach marzenie ściętej głowy.
Susza to jedno. W Warszawie winny jest ktoś jeszcze
W ubiegłym roku Jan Mencwel, warszawski radny i autor książki "Hydrozagadka. Kto zabiera polską wodę i jak ją odzyskać", pisał, że rekordowo niskie stany Wisły obserwowane w Warszawie to "także efekt funkcjonowania aż 5 komercyjnych kopalni piasku na warszawskim odcinku Wisły".
Wydobycie piasku z rzeki doprowadza do większej erozji dna, bo zabieramy jego naturalny budulec, czyli właśnie piasek. Rzeka eroduje, zaczyna płynąć coraz głębiej, powstaje tzw. wybój. Badania pokazują, że dno Wisły na wysokości Warszawy w XX wieku obniżyło się nawet o 2 metry! To właśnie dlatego, a nie tylko przez zmiany klimatu, obserwujemy kolejne rekordy. Oczywiście, susza hydrologiczna i złe zarządzanie wodami rodem z PRL-u ma tutaj olbrzymie znaczenie, ale zabierając rzece piasek którym odbudowuje dno nie pomagamy jej sobie z tym radzić. A co najgorsze, chodzi tu o przedsięwzięcia czysto komercyjne - piasek z warszawskiej Wisły jest używany do produkcji betonu. Zgadnijcie, kto na tym korzysta. Tak, zgadliście - deweloperzy - pisał na swoim facebookowym profilu Mencwel.
Smutne rekordy na Wiśle sprawiają, że oczy wszystkich skierowane są na stolicę. Susza dotyka też - przede wszystkim? - małe rzeki i zbiorniki. Niedawno odwiedziłem swoją rzekę w rodzinnej miejscowości i byłem przerażony widokiem. Przypominała raczej strumyk przemykający przez miasto.
W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.