REKLAMA

Marynarka RP wpuściła chińskiego robota, teraz usuwa dowody

Marynarka Wojenna RP zaprasza robota-influencera do portu. A potem udaje, jakby nic się nie wydarzyło.

robot Warchocki Świnoujście port marynarka

Marynarka Wojenna RP miała „bardzo ciekawego gościa” - tak przynajmniej wynikało z wpisu, który pojawił się na oficjalnych profilach MW RP. Gościem był Edward Warchocki, robot-influencer znany z tego, że jeździ po Polsce, odwiedza instytucje publiczne i prywatne, a następnie wrzuca z tych wizyt krótkie, viralowe filmiki. Tym razem Edward dotarł do Portu Wojennego w Świnoujściu.

Robot w porcie wojennym. I to nie byle jaki robot

Warchocki to Unitree G1 - humanoidalny robot produkcji chińskiej. I tu warto od razu sprostować: G1 nie jest platformą naszpikowaną sensorami rodem z filmów o cyberpunkowej inwigilacji. Nie ma lidaru, nie ma kamer termowizyjnych, nie ma mikrofonów kierunkowych ani radarów. To nie jest robot-pies z zestawem kamer 360°.

Czytaj też:

G1 ma zestaw czujników typowych dla humanoidów: kamery stereo z przodu, jednostkę inercyjną IMU oraz czujniki siły i momentu w stawach. To wszystko służy do utrzymania równowagi, percepcji głębi i wykonywania ruchów. W skrócie: sensory lokomocyjne, nie wywiadowcze.

Ale to nadal robot z kamerami, modułami komunikacyjnymi i oprogramowaniem, którego kodu źródłowego polskie wojsko nie kontroluje. I nadal jest produkcji chińskiej.

Absurd nie wynika z tego, co robot potrafi. Absurd wynika z zasad

Od miesięcy obowiązuje w Polsce zakaz wjeżdżania chińskimi samochodami na teren jednostek wojskowych. Powód jest zawsze ten sam: obawy o bezpieczeństwo, ryzyko zbierania danych, możliwość zdalnego dostępu do systemów pokładowych.

W praktyce oznacza to, że nawet elektryczny BYD za 120 tys. zł nie może podjechać pod bramę koszar, bo „ma kamery i elektronikę”. A tymczasem do Portu Wojennego w Świnoujściu zaproszono robota, który ma… kamery i elektronikę. I który jest w całości produkcji chińskiej.

Zrzut ekranowy z usługi X (post został usunięty)

Wpis MW RP zaczął krążyć po X i Facebooku w tempie, którego nie powstydziłby się sam Warchocki. Komentujący zauważyli absurd sytuacji, pytali o procedury bezpieczeństwa, o to, czy robot miał dostęp do infrastruktury, czy poruszał się po strefach zamkniętych, czy ktokolwiek sprawdził jego specyfikację techniczną. Niektórzy zwracali uwagę, że nawet jeśli robot nie stanowi realnego zagrożenia, to komunikacyjnie wygląda to fatalnie.

Marynarka Wojenna RP usuwa wpisy. I udaje, że nic się nie wydarzyło

Po kilku godzinach wszystkie posty dotyczące wizyty Edwarda Warchockiego zniknęły z oficjalnych kanałów MW RP. Nie pojawiło się żadne wyjaśnienie, sprostowanie ani komentarz. Zero komunikacji. Cisza. „Może nikt nie zauważy”.

Co ciekawe, sam robot‑influencer również nie opublikował materiału z wizyty. Możliwe, że poproszono go o wstrzymanie publikacji. Możliwe też, że materiał nigdy nie powstanie.

Cała sytuacja jest świetnym przykładem tego, jak instytucje publiczne próbują korzystać z nowych form komunikacji, ale nie zawsze potrafią ocenić ich konsekwencje. Robot-influencer to fajny gadżet, który generuje zasięgi. Ale jednocześnie jest urządzeniem elektronicznym produkcji zagranicznej, wyposażonym w kamery i moduły łączności, które w kontekście wojskowym wymagają choćby minimalnej analizy ryzyka.

Marynarka Wojenna RP chciała pokazać się jako nowoczesna, otwarta na technologie i komunikację w mediach społecznościowych. Zamiast tego pokazała, że wciąż brakuje spójności między procedurami bezpieczeństwa a działaniami PR. A to właśnie ta spójność jest dziś najważniejsza - szczególnie w instytucjach, które mają chronić państwo.

*Zdjęcie otwierające rozszerzone za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.