REKLAMA

Twórcy bełkotu o Polsce za 200 tys. zł spanikowali. Co za cyrk

Autorzy kontrowersyjnego raportu o Polsce, który miał kosztować 200 tysięcy złotych, usuwają go z sieci. Zapomnieli, że w internecie nic nie ginie, a lektura tego wytworu AI dostarcza niebywałej okazji do beki. W życiu nie zgadniecie, na czym - według raportu - Niemcy mogliby zbudować markę kraju. Podpowiem, że zaczyna się na H.

Twórcy bełkotu o Polsce za 200 tys. zł spanikowali. Co za cyrk

W Mistrzu i Małgorzacie pada zdanie, że rękopisy nie płoną. Prawdziwa sztuka zawsze się obroni, nie zniknie ze świata. W czasach internetu jest podobnie - dzieła nie znikają z sieci, nawet gdy ktoś tego bardzo chce. Autorzy raportu Polaków Portret Własny usuwają go ze strony, ale zapomnieli, że to nic nie da.

Raport znika, bo sprawie zaczęła mówić cała Polska. To znaczy prawie cała, bo jeden obóz na Woronicza 17, który dostaje z budżetu państwa co roku 3 miliardy złotych na działanie, jeszcze się bohatersko broni przed podjęciem tematu. O co poszło? O elementarną przyzwoitość.

Raport o Polce za 200 tysięcy złotych znika z sieci. Niemcy nie dowiedzą się wokół jakiego tematu mogli zbudować markę swojego kraju

Przypomnijmy - raport Polaków Portret Własny powstał w ramach zadania "Marka Polska - podstrategia turystyczna”, dofinansowanego ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Za to zadanie zapłaciliście jako podatnicy 200 tys. zł, a raport to taki AI slop, że głowa mała. Numeracja przypisów się rozjeżdża, częśc z nich jest pusta, część wymyślona. Metodologia kuleje, napisany jest rozstrzeloną czcionką z przypadkowymi Caps Lockami i wtrąceniami po angieslku:

Ja NIE ZA BARDZO lubię PRZYZNAWAĆ za granicą, że JESTEM Z POLSKI" Ta wypowiedź ILUMINUJE głębokie KOMPLEKSY, które wiele Polaków ODCZUWA wobec WŁASNEJ TOŻSAMOŚCI

Polska ma GŁĘBOKIE ZAKORZENIENIE w historii sufferingu

To wskazuje na SYNDROM IMPOSTORA na POZIOMIE NARODOWYM – Despite
RZECZYWISTYCH OSIĄGNIĘĆ, BRAK WEWNĘTRZNEGO PRZEKONANIA o
SWOJEJ WARTOŚCI

Do tego mamy zmyślone dane, banalne tezy i pewność, że to powstało w wyniku działania AI i to słabo spromptowanego. Nic tu się nie klei, a według informacji projekt został i tak dofinansowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Więcej na ten temat przeczytacie w:

Dzisiaj nikt nie chce się do niego przyznać, ministerstwo nabiera wody w usta, autorka twierdzi, że tak ma być, że wrok in progress i że to normalna sprawa w środowisku naukowym, a poza tym wszyscy używają AI, więc o co nam chodzi. Serio, takie jest tłumaczenie:

Dzisiaj raport znika z sieci, w myśl zasady, że jak czegoś nie ma, to nigdy nie powstało. Niestety dla twórców tego wybitnego dzieła - nic z internetu nie znika.

Jeżeli chcecie przeczytać ten raport, to kliknijcie tutaj i sami się zapoznajcie z tym cudem, za który zapłaciliście 200 tysięcy złotych:

Wisienką na torcie, która mi wczoraj umknęła, była część historyczna. Autorka raportu zauważa, że Polska nie wyszła z ery głębokiego sufferingu i nadal buduje markę na traumie (głębokie, isn't it?). I co czytamy dalej? Niemcy nie budują marki na Holokauście, ale na temat german engineering. Nie wiem, czy komuś sufit upadł na głowę, bo niby jak Niemcy mają budować markę na Holokauście? Przyjedź do Niemiec, potrafimy przemysłowo zabijać ludzi od 1940 roku? Niemcy. Tu wymyślono Holokaust? Nie wiem, jak można takie rzeczy napisać, ale najwidoczniej nikt nie czyta wypocin AI, żeby się tym przejmować.

Zapewne zastanawiacie się, czy ktoś poleciał za ten raport, czy może ktoś przeprosił, powiedział, że głupio wyszło i to nie tak miało być? Niestety, wszyscy najwidoczniej oglądaj Młode Wilki w dzieciństwie, stąd wiedzą, że najważniejszą życiową zasadą jest: nigdy się nie przyznawaj.

Obawiam się, że pomimo wydania 200 tysięcy na ten slop AI nikomu z głowy włos nie spadnie i nadal będziemy żyli w świecie, gdzie publiczne pieniądze można wydać na absolutnie wszystko. Nawet na rzeczy, za które dostalibyście wypowiedzenie w pracy.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.