REKLAMA

Polacy nie wierzą, że wojsko nas obroni. Porażający sondaż

Według opinii Polaków jesteśmy kompletnie niegotowi na zagrażające naszemu bezpieczeństwu zdarzenia. I niestety wydarzenia z ostatnich tygodni potwierdziły, że mamy prawo tak uważać. 

zagrozenie

Z badania zrealizowanego przez United Surveys by IBRiS na zlecenie Wirtualnej Polski wynika, że większość Polaków wątpi w gotowość wojska w przypadku bezpośredniego ataku lub zagrożenia granic Polski. Aż 63,2 proc. pytanych uznało, że polska armia "nie jest w pełni gotowa" na takie scenariusze. 

Odpowiedź "zdecydowanie nie" zaznaczyło 33 proc. ankietowanych, natomiast 30,2 proc. wybrało opcję "raczej nie" - czytamy w WP.

Tylko co czwarty pytany wierzy w pełne przygotowanie służb i wojska. Jedynie 6,5 proc. wybrało opcję "zdecydowanie tak". Odpowiedź "raczej tak" wskazało 19,4 proc. 

Tak niepokojące przekonania to zapewne pokłosie ostatnich tygodni. Pod koniec lipca rosyjski pocisk spadł ok. 60 km od Lublina i uderzył w teren rolniczy. 

Bogdan Stech tak komentował to zdarzenie na łamach Spider's Web: 

Reakcja polskiego państwa, ale też i NATO, to niestety dramat. I piszę to, jako osoba raczej życzliwie patrząc na obecny rząd i całym sercem popierająca naszą obecność w NATO i Unii Europejskiej. (...) Od granicy Rosji z Ukrainą do granicy Polski z Ukrainą jest nawet 1000 km. Wiadomo więc wcześniej, że rakiety, pociski i drony lecą w naszą stronę. Nie powinniśmy czekać na moment, gdy znajdą się one nad naszym terytorium. A wreszcie nie jest to pierwszy przypadek. Zaledwie w zeszłym tygodniu rosyjskie drony kilka razy wleciały nad terytorium Rumunii, a zestrzelić je musiał rumuński myśliwiec F-16. Nie pierwszy też raz rosyjski pocisk wleciał na terytorium Polski.

Tak z kolei opisywał je mieszkający w Lublinie Paweł Grabowski: 

I teraz wracamy do Lublina. Mieszkam na jego obrzeżach, ale moje miasto jest niewielkie, więc do centrum mam kilka minut samochodem. Miałem w nocy otwarte okna, w mojej sypialni spał pies, który źle reaguje na syreny. I co? I nic, spałem jak zabity, nikt w moim domu nie został obudzony sygnałem alarmowym. O tym, że coś się działo o 3:50 nad ranem, dowiedziałem się z X, którego przeglądałem podczas porannych przygotowań do pracy. Faktycznie pokazywane były niektóre dzielnice Lublina, w których było słychać alarm. W mojej była cisza. Telefon nie wibrował, nie wysyłał powiadomień, nie było alertu RCB. Dowiaduję się z niego, że będzie burza, że będzie upał, że zrzucana jest szczepionka na lisy, a potężna wichura, która przewraca duże drzewa, trzciną zaledwie kołysze. Tymczasem w nocy umilkł. Sprawdziłem grupę dzielnicową - przewodniczący rady dzielnicy zamieścił wpis, że odwołano alarm. A co w komentarzach? Główne pytanie to: a to w ogóle był jakiś alarm? 

Alerty RCB od dawna są krytykowane

A jeśli już Alert RCB przychodzi, to nie wiadomo, co odbiorcy mają z nimi zrobić - jak miało to miejsce przed kilkoma dniami. Nic więc dziwnego, że zaufanie do obecnego systemu ostrzegania jest ograniczone. Zaledwie nieco ponad 20 proc. badanych uważa, że komunikaty pojawiają się odpowiednio szybko i zawierają konkretne wskazówki dotyczące postępowania. Niemal 70 proc. ankietowanych w mniejszym lub większym stopniu krytykuje obecny system - wynikało z niedawnego sondażu dla "Dziennika Gazety Prawnej".

Ostatnie modyfikacje w tym zakresie też budzą mieszane odczucia. "Powiadomienie z wiadomością mnie obudziło, ale spoglądając na telefon, nawet nie wiedziałem, co z nią zrobić" - pisał Albert Żurek, komentując komunikat, który informował o ataku na terenie zachodniej Ukrainy. 

Fatalna passa niestety trwa. Lubelski Urząd Wojewódzki potwierdził, że w niedzielny poranek syreny alarmowe w Zamościu i powiatach (biłgorajskim, zamojskim, hrubieszowskim i tomaszowskim) zawyły… przez pomyłkę. 

Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz wyjaśnił w rozmowie z PAP, że zamiast cichego testu, został omyłkowo uruchomiony sygnał dźwiękowy.

- Nie ma żadnego powodu do niepokoju. Za zaistniałą sytuację wszystkich zaniepokojonych mieszkańców przepraszamy - podkreślił Bubicz. 

Błędy mogą przytrafić się najlepszym. Sęk w tym, że tego typu wpadka może być źródłem stresu i zamieszania, a na dodatek może doprowadzić do jeszcze większego spadku zaufania do państwowych instytucji. 

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.