REKLAMA

Upały dobijają system. Polska energetyka pod presją

Polski system energetyczny przeżywa wyjątkowo trudne chwile. Dobijają go wysokie temperatury i susza.

Polski system energetyczny przeżywa wyjątkowo trudne chwile. Dobijają go wysokie temperatury i susza.

Polski system elektroenergetyczny pozostaje stabilny i obecnie nie ma ryzyka wystąpienia blackoutu – zapewnił minister energii Miłosz Motyka. Jednocześnie przyznał, że operatorzy sieci pracują obecnie w wyjątkowo wymagających warunkach.

Za sytuację odpowiada przede wszystkim przedłużająca się susza hydrologiczna, rekordowo niskie stany wód oraz wysokie temperatury, które wpływają zarówno na produkcję energii, jak i na możliwości jej przesyłu.

To jedna z najtrudniejszych sytuacji dla krajowej energetyki w ostatnich latach. Problem nie wynika z awarii czy niedoboru paliw, lecz z warunków atmosferycznych, które coraz częściej wystawiają infrastrukturę energetyczną na próbę.

Warunki są wyjątkowo trudne

Wysoka temperatura powietrza oznacza nie tylko większe zużycie energii przez klimatyzację. Równie istotne, a wręcz krytyczne są skutki dla samych elektrowni. Wiele bloków energetycznych wykorzystuje wodę z rzek do chłodzenia instalacji. Gdy poziom wody spada, a jej temperatura rośnie, możliwości odprowadzania ciepła stają się ograniczone.

Przepisy środowiskowe nie pozwalają na nadmierne podgrzewanie rzek, dlatego w takich warunkach część elektrowni musi zmniejszyć moc lub czasowo ograniczyć produkcję. W Polsce z takim problemem zmierzyły się już elektrownie w Kozienicach i Połańcu, które wykorzystują wodę z Wisły do chłodzenia swoich bloków.

Jednocześnie wysokie temperatury wpływają również na sieci elektroenergetyczne. Linie przesyłowe nagrzewają się, co zmniejsza ich zdolność do przesyłania energii. Operator musi więc na bieżąco bilansować produkcję i zużycie energii w całym kraju, aby uniknąć przeciążeń.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły przywołanie

W ostatnich dniach Polskie Sieci Elektroenergetyczne kilkukrotnie ogłaszały tzw. okresy przywołania na rynku mocy. Elektrownie oraz niektórzy duzi odbiorcy otrzymują wynagrodzenie za gotowość do działania w sytuacjach, gdy system tego wymaga. Jeżeli operator ogłasza okres przywołania, uczestnicy rynku mają obowiązek wykonać swoje zobowiązania.

W przypadku producentów energii oznacza to udostępnienie dodatkowej mocy i wprowadzenie jej do sieci. Z kolei przedsiębiorstwa uczestniczące w programach redukcji zapotrzebowania mogą czasowo ograniczyć pobór energii, odciążając system w godzinach największego obciążenia.

To rozwiązanie działa jak dodatkowa polisa bezpieczeństwa. Dzięki niemu operator dysponuje rezerwami, które można uruchomić jeszcze zanim pojawi się realne zagrożenie dla stabilności sieci.

Okresu przywołania na rynku mocy nie należy mylić ze stopniami zasilania, to dwa osobne mechanizmy. Stopnie zasilania, czyli ograniczenia w poborze i dostarczaniu energii elektrycznej, są środkiem ostatniej szansy” W sytuacji niemożności zbilansowania systemu innymi środkami, operator może wprowadzić ograniczenia w poborze mocy i energii, aby nie doprowadzić do spadku częstotliwości i wielkoskalowej awarii, która mogłaby objąć nie tylko polski system. Wówczas zagrożone byłoby życie i bezpieczeństwo ludzi, a skutki gospodarcze byłyby katastrofalne.

Dlatego operatorzy muszą zachować stabilną pracę systemu, nawet kosztem wprowadzenia ograniczeń poboru przez odbiorców. Ograniczenia w postaci stopni zasilania dotyczą wyłącznie odbiorców o mocy umownej powyżej 300 kW, ale nie obejmują np. szpitali i innych podmiotów kluczowych dla bezpieczeństwa i zdrowia ludzi. Odbiorcy indywidualni nie mieliby obowiązku redukcji zapotrzebowania podają Polskie Sieci Elektroenergetyczne w komunikacie.

Konieczność ogłoszenia okresów przywołania wynika m.in. z wysokiego zapotrzebowania związanego z upałami, niskiego generowania energii przez wiatraki oraz niedostępności mocy z elektrowni.

Czy grozi nam blackout?

Minister Miłosz Motyka zapewnił, że mimo trudnych warunków nie ma zagrożenia dla odbiorców energii ani dla funkcjonowania przedsiębiorstw. - Nie ma obecnie ryzyka blackoutu, sytuację komplikują postępujące zmiany klimatu, niski poziom wód oraz wysoka temperatura wody wykorzystywanej do chłodzenia elektrowni - powiedział minister Motyka w TVP Info.

Polska nie jest odosobnionym przypadkiem. Fala upałów oraz susza hydrologiczna dotknęły wiele państw europejskich. Komisja Europejska poinformowała, że część elektrowni na Węgrzech, w Rumunii, Słowenii, Francji i we Włoszech również ograniczyła produkcję lub czasowo wstrzymała pracę z powodu wysokiej temperatury i niskiego poziomu wód.

Jeszcze kilkanaście lat temu największe wyzwania dla energetyki kojarzyły się głównie z zimowymi mrozami. Obecnie równie wymagające stają się letnie fale upałów. Wysokie temperatury zwiększają zapotrzebowanie na energię, jednocześnie utrudniając jej produkcję i przesył.

Główna ilustracja wygenerowana przez AI Google Gemini.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.