REKLAMA

Polskie gwiazdki Michelin przyznane. Książulo docenił zwykłą stołówkę

Znamy już najważniejsze wydarzenie gastronomiczne tego roku. To zdobycie podwójnego Muala przez Stołówkę Gdańską. Możecie się śmiać, ale to Książulo kształtuje gastronomiczną mapę Polski, a nie jakieś gwiazdki Michelin na kiju.

Polskie gwiazdki Michelin przyznane. Książulo docenił zwykłą stołówkę

Według obiegowej opinii gwiazdki Michelin to najbardziej prestiżowe osiągnięcie w gastronomii. Oznaczają najwyższy kunszt kulinarny, gwarantują zainteresowanie mediów i świadomych koneserów kulinarnych oraz to, że do końca roku grafik będzie zapełniony po brzegi. Powiem wam w tajemnicy, że byłem w dwóch restauracjach wyróżnionych przez Michelin (Chiny i Europa) i gdyby nie ogromna plakietka przed wejściem, to nie wiedziałbym, że ta kuchnia jest taka wybitna. Może to kwestia, że to osiągnięcie jest trochę przereklamowane, a może moje podniebienie jest zbyt plebejskie.

Mówi się, że gwiazdki wyznaczają gusta klientów, ale w Polsce to nie one decydują o powodzeniu. Owszem, mamy świetne restauracje docenione przez Michelin, ale jedzenie tam jest drogie i nie każdemu przypadnie do gustu koncept degustacyjny. Tymczasem w Polsce prawdziwe odznaczenie dla gastronomii to Muala, przyznawane przez Książula. Ten sympatyczny twórca internetowy podbił serca widzów szczerością, naturalnością i absolutnym brakiem zadęcia.

Nie oglądasz go, żeby dowiedzieć się jak smakuje mięso jednorożca w sosie na bazie łez dziewicy zebranych o północy. Oglądasz go, bo chcesz się dowiedzieć gdzie pójść na kebaba i czy nad polskim morzem da się dobrze zjeść. Restauracje/budki z jedzeniem, które podbiją serce Książulu dostają specjalną oznakę Muala. To gwarancja sukcesu - tłumy internautów ruszą w gastronomiczną podróż, żeby spróbować potraw w restauracji zachwalanych przez ulubionego twórcę. Właśnie dokonała się rzecz przełomowa dla polskiej gastronomi. Książulo przyznał podwójne Muala dla Stołówki Gdańskiej. I to za jakie potrawy.

Podwójne Muala to polskie gwiazdki Michelin. Nie ma lepszego obrazu naszego kraju

Zobaczcie nagranie, w którym Książulo przyznaje dwie gwiazdki:

Zapytacie, a co tam zjadł? Fileta mignon? Stek z wagyu? Nic z tych rzeczy. Schabowego, naleśniki, fasolkę po bretońsku i szczawiową. Bardziej polsko się nie dało. Nagrodzona Stołówka Gdańska to bar mleczny, który znany jest z dobrych i tanich potraw. I to mnie najbardziej urzeka, że w tym zalewie mody na zagraniczne kuchnie, na coraz droższe koncepty talerzykowe itd., jest miejsce na restaurację, w której da się zjeść dobrze i tanio. Zestaw główne danie plus zupa to koszt zaledwie 28 zł. Zaręczam wam, że w wielu miejscach za tyle nawet przystawki nie dostaniecie.

To jest coś niesamowitego, że nie trzeba się ścigać na kuchnię fusion, na kuchnię molekularną, dokonywać dekonstruktu potrawy. Wystarczy gotować dobrze tanio i smacznie i można osiągnąć sukces. Tak duży, że cała miejscowa śmietanka polityczna jest poruszona:

Możecie się z tego śmiać, że co Książulo robi na największym portalu technologicznym w Polsce, ale to jest sprawa, która ekscytuje społeczeństwo, która ma realny wpływ na życie ludzi i kształtuje polską mapę kulinarną. Niedawno poznaliśmy listę restauracji w Polsce, które otrzymały gwiazdki Michelin i ta wiadomość ograniczyła się do nagłówków, bez większego wpływu na świat. Tymczasem Polacy będą jeździć do Stołówki Gdańskiej, żeby sprawdzić, czy Książulo miał rację, że dał podwójne Muala. Skąd to wiem? Bo to przerabiamy w każdej restauracji, która dostaje Muala. Ustawiają się pod nią kolejki, a zainteresowanie nie słabnie przez kilka miesięcy.

Bary mleczne znikają z kulinarnej mapy Polski, bo dla wielu były symbolem biedy, wstydu, zacofania polskiego społeczeństwa. Gdy zaczęliśmy się dorabiać pierwszych poważnych pieniędzy, to z miejsca ruszyliśmy szturmować knajpy z kuchnią azjatycką, włoską, meksykańską itd., a bary stopniowo znikały. Problem był tak duży, że są obecnie objęte programem dopłat od państwa, żeby dalej mogły tanio serwować potrawy, bo nie każdego stać na drogie wyjścia do restauracji, a każdy chce czasem coś zjeść na mieście. Często bywam w takich barach, bo nic tak nie wchodzi, jak mielony z buraczkami. I to jest piękne, że takie miejsca dzięki Książulowi mają znów swoje pięć minut chwały.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.