REKLAMA

Zdziwiłem się, kupując Lotto. Wzrósł podatek od marzeń

Kto nie inwestuje, ten nie pije szampana, a kto gra grubo, wygrać musi - widocznie w Lotto uznano, że tego typu powiedzonka mówią więcej niż się wydaje i czas skończyć ze skromnymi sumami.

lotto

Ciekawe, w ilu kolekturach, salonikach i sklepach w ostatnich dniach słyszało się właśnie takie rozmowy: 

- Dzień dobry, Lotto z plusem poproszę. 

- Dzień dobry, 6 zł. 

- Nie, nie. Dziś bez zdrapki. Dziś spokojnie, bezpiecznie, bez większych szaleństw. Samo Lotto+, chybił-trafił, jak zwykle.

- No tak. 6 zł. 

- Ale jak to?! 

Ano właśnie - tak to. Cena jednego zwykłego zakładu Lotto wzrosła z 3 zł do 5 zł, a wieczorne czwartkowe losowanie było pierwszym odbywającym się na nowych zasadach. Zmian cen zakładu Lotto nie było od 2009 r., a ta imponująca passa - czy da się znaleźć coś, co trzyma stałą opłatę od tylu lat?! - została przerwana. Niestety.

Teoretycznie dodatek plusa dalej kosztuje tylko złotówkę, ale ponieważ zdrożała podstawa, to teraz za Lotto Plus zamiast 4 zł płaci się 6 zł. 

Skoro w ostatnich latach drożeje niemal wszystko, to nic dziwnego, że i ceny zakładów musiały wzrosnąć

Nawet za marzenia płaci się dziś więcej. Nie ma przebacz. Twardo stąpający po ziemi realiści zmagają się z wyższymi rachunkami i opłatami, więc nie można było darować tym, którzy bujają w obłokach i liczą, że ich finansowa rzeczywistość ulegnie poprawie po wtorkowym, czwartkowym bądź sobotnim losowaniu. Podwyżka i ich ściągnie z powrotem, przypominając o bolesnych realiach. Przynajmniej na chwilę, bo przecież nie można wykluczyć, że tym razem kulki zostaną wytypowane poprawnie - albo przez nich, albo przez system. 

A może po prostu ktoś opacznie zinterpretował hasło o tym, że trzeba opodatkować najbogatszych. Wzięto się więc za przyszłych bogaczy, tych wszystkich być może milionerów. Lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego profilaktycznie zamachnięto się na portfele tych, którzy o milionach dopiero marzą. Faktycznym jeszcze się upiekło, ale nie można mówić, że wszyscy darują najbogatszym, skoro zajęto się aspirującymi bogolami. Zawsze coś. 

Gdybym kiedyś miał uwierzyć w jakąś teorię spiskową, prawdopodobnie postawiłbym na tę, że w Lotto się nie wygrywa

Wprawdzie i mnie czasami wypadła trójka, a kiedyś dzięki zakładom moi rodzice ufundowali mi wózek. Nic z tego nie pamiętam, więc mogę założyć, że są częścią spisku i to zmyślili. Ta historia jest tak samo nieprawdziwa jak legendy o ludziach, którzy wygrali wielkie pieniądze, po czym przewróciło im się w głowach. Już po roku wydali wszystko, szastając pieniędzmi na lewo i prawo, i w końcu stali się biedniejszymi niż byli przed wygraną. Tak, na pewno, tak było - a może raczej chcecie podtrzymać wiarę w to, że da się wygrać, choć ma to swoje cienie. Albo bierzecie mnie pod włos, co wam się zresztą udaje. Zawsze myślę, że ja bym nie odleciał, mnie by pieniądze nie zmieniły. A żeby to udowodnić, wydaję raz na jakiś czas cztery złote, dając sobie szansę na wygraną w losowaniu kulek. Teraz będę musiał wyłożyć sześć. 

Ale coś za coś. Kiedy wcześniej stawałem się lżejszy o 4 zł, byłem pokorny. Wiedziałem, że pycha kroczy przed upadkiem, dlatego starałem się nie myśleć o tym, co by było gdyby. Karciłem się za niewinną myśl o jakimś szalonym zakupie. Umownie dawałem sobie po łapach. No i masz, chłopie, zapeszyłeś. Zachciało ci się, dajmy na to, butów. Teraz to na pewno nic z tego nie będzie, bo zacząłeś dzielić skórę na niedźwiedziu. Już w tym momencie, na kilka godzin przed losowaniem, wyrzucałem kupon, bo nie miało to żadnego sensu. I tak bym nie wygrał. 

Żeby to chociaż działało. Jestem najlepszym dowodem na to, że niezapeszanie też nie pomaga. A może jednak, tyle że nie tak od razu? Może los mnie testuje? Lepiej przegrać na własnych zasadach niż postępować wbrew sobie, odchodzić od własnych zasad.

Powiedzmy sobie to wprost, nie jestem tacy jak inni. Kiedy reszta przed każdym losowaniem skupuje mieszkania, planuje dochód pasywny, analizuje ceny na poszczególnych osiedlach, tworzy sześć kawalerek z czteropokojowego lokum, ja z kuponem w kieszeni dalej żyję skromnie i do ostatnich sekund przed 22:00 pozostaję obojętny na pokusy luksusu. Spokojnie czekam na to, czego los i tak nie przynosi.

A raczej żyłem i czekałem. Podwyżka Lotto wszystko zmieniła

Skoro już inwestuję poważną kwotę, to muszę coś z tego mieć. Koniec z pokorą, koniec ze skromnością. Czas żyć jak król - marzeniami. Podwyżka zabolała mnie przez chwilę, ale skoro los dał cytrynę, to przyszła pora zrobić z niej lemoniadę. 

Między czwartkowym popołudniem a wieczorem gdzie to ja nie byłem, czego nie kupiłem. W myślach poznałem drogę z mojej posiadłości nad ocean, przeszedłem ją wzdłuż i wszerz aż zdążyła mi się znudzić. Zmieniłem więc przyszłą lokalizację.  

Powietrze zaczęło pachnieć inaczej. Wdychałem je mocniej, próbując zapamiętać zapachy kończącego się polskiego lata. To nie tak, że nagle odwróciłbym się od wszystkiego plecami, ale kto wie, czy miałbym czas w przyszłym roku. Bankiety, spotkania, inne życie - mógłbym przegapić ten moment, więc powrót myślami byłby jedyną szansą na podobne doświadczenia. Korzystałem ile mogę ze starego życia, starając się je uchwycić, nim będzie za późno. Uśmiechałem się szerzej do przechodniów, licząc na to, że właśnie takiego mnie zapamiętają. Będą się zastanawiać, gdzie podział się ten spacerowicz, co go zawsze mijaliśmy. Pomyślą, że taką pogodną jednostkę musiało na pewno spotkać coś dobrego i też zrobi im się lepiej na sercu. Nie będą wiedzieli, że trafili w dziesiątkę, tak samo skutecznie, jak ja w nową droższą "szóstkę".

Już zaczęły denerwować mnie nowe problemy. Wyobrażałem sobie, że sprzedawca luksusowych zegarków skrzywi się, jeśli zaproponuję inny kolor paska albo zażyczę sobie, aby wygrawerowano mi jakiś napis. Płacę, wymagam, co to za zachowanie! W wykreowanym scenariuszu mówiłem w sklepie głośno i wyraźnie, tak by wszyscy wiedzieli, że jestem oburzony, a ten sklep nie zasługuje na poważnych klientów. Do losowania były jeszcze trzy godziny.

Czułem, że wszystko mi wolno - no bo skoro muszę wydać więcej na fantazję, jaką jest wiara w to, że to ja zgarnę całą sumę, to mi się należy. Rośnie podatek od marzeń, to niech sama mrzonka spuchnie. Ha! Myśleliście, że zgarniecie ode mnie całe dwa złote więcej, a to ja wychodzę z tej bitwy wygranej. To ja się śmieję, bo co pożyłem, to moje. Tego już mi nikt nie zabierze. 

Ale to nie tak, że Lotto bierze i nic nie daje, licząc na to, że nikt się nie upomni, jak ja

Jak czytamy na stronie, jedną z najważniejszych zmian jest zwiększenie części puli przeznaczonej na wygrane I stopnia – z 44 proc. do 49 proc. Ma to "zwiększyć potencjał szybszego budowania wysokich kumulacji".

Jednocześnie gwarantowana pula na "szóstkę" będzie rozpoczynać się od 3 mln zł zamiast dotychczasowych 2 mln zł, a za "trójkę" zgarnie się co najmniej 35 zł, a nie 24 zł. 

No i do tego dochodzą intensywniejsze marzenia. Opłaca się? 

Zdjęcie główne: Robson90 / Shutterstock

Adam Bednarek
Redaktor

W Spider’s Web od kwietnia 2021 zajmuje się tematami związanymi z ekologią, przyrodą, ochroną środowiska, architekturą, miastami przyszłości, transportem publicznym z pociągami na czele i, rzecz jasna, wpływem technologii na nasze zwykłe życie. Zaczynał od pisania o grach – przede wszystkim w serwisie gamezilla.pl, z przerwą na gram.pl. Następnie zajął się opisywaniem technologii, robiąc to w takich portalach jak next.gazeta.pl, a potem serwisach technologicznych grupy WP (tech.wp.pl, dobreprogramy.pl, gadżetomania.pl – będąc redaktorem prowadzącym – czy polygamia.pl). Prywatnie fan Morrisseya, morza, bloków z wielkiej płyty i dziwnych budynków, o których zdarza mu się zresztą pisać.