REKLAMA

Rząd stchórzył, darmowej kranówki nie będzie. Budzę się i widzę państwo z dykty

Budzę się rano i znowu jestem w tej Polsce, w której rząd boi się wprowadzić regulację, która może i poprawia los większości społeczeństwa, ale za to może skutkować zmniejszeniem zysku prywaciarza o 10 zł rocznie, a na to nie ma zgody. Mieliście mieć darmową wodę, w zamian za to będziecie płacić 16 zł za butelkę, bo tak.

Rząd stchórzył, darmowej kranówki nie będzie. Budzę się i widzę państwo z dykty

Jeszcze miesiąc temu informowaliśmy, że mamy przełom w polskiej gastronomii i to z kategorii tych kluczowych. Rząd chciał ulżyć społeczeństwu, które jest tłamszone wysokimi opłatami za tak podstawową rzecz jak woda. Serio, niektóre restauracje bez żadnych skrepowań krzyczą sobie nawet 12 zł za małą butelkę wody. Ostatnio widziałem jedną restaurację w Lublinie, żadna topowa półka, patrzę w menu a tam Cisowianka niegazowana 0,3 l - 12 zł, 0,7 l za 16 zł. Przyznam, że mnie zatkało, ale podobno to wszystko ma sens.

Restauratorzy twierdzą, że dokładają od 20 lat do interesu, że prowadzą wręcz działalność charytatywną, a jedyny sposób, żeby mogli zarobić na obiad dla swoich dzieci, to marża na napojach. Niespecjalnie to do mnie trafia, bo zdarzyło mi się bywać w wielu miejscach w Europie i tam dawali mi wodę za darmo na dzień dobry.

Podobny zwyczaj chciał wprowadzić rząd. Przez chwilę byłem zdumiony, że tak podstawową rzecz trzeba regulować ustawą, ale z drugiej strony trudne czasy wymagają brutalnych metod. Wycie restauratorów było słychać w kosmosie, a że panuje tam próżnia, to sami musicie sobie wyobrazić jak było donośne. Wszystko dlatego, że pojawił się projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, który przewidywał wprowadzenie nowego obowiązku dla restauracji, stołówek, barów i kawiarni posiadających stały lokal. Jeżeli w tych lokalach są miejsca siedzące przeznaczone do spożywania potraw, to klient miał mieć zapewnioną nieodpłatnie wodę z kranu. Woda miała być podawana na życzenie klienta, a projekt przewidywał, że na głowę będzie przypadać darmowe pół litra. Woda miała być serwowana w naczyniach wielorazowego użytku, czyli dzbankach i karafkach.

Miała moi drodzy, bo na chwilę przed planowanym uchwaleniem projektu, rząd wyciął ten zapis z projektu ustawy. Lobby gastronomiczne wygrało.

Nie będzie darmowej wody w restauracji. Rząd się ugiął

Jeszcze nigdy nie widziałem tak słabego rządu, który boi się wprowadzić jakiejkolwiek regulacji, która uderza w interesy przedsiębiorców. Nie minął miesiąc, gdy z ustawy o najmie wyleciały zapisy, które miały służyć mieszkańcom. Wyleciały, bo tak chciało Airbnb. Teraz Rządowe Centrum Legislacji samo wykreśliło zapisy mówiące o darmowej wodzie. Na czyje zlecenie? Nikt tego nie wie.

Powód? Nie dało się ustalić górnej granicy opłaty za podawanie wody w naczyniach wielorazowych. Ta opłata miała rekompensować restauratorom konieczność mycia naczyń po wodzie. To w ogóle śmieszne, że w ogóle brano pod uwagę taką opłatę, bo serio, ale koszt kranówki był śmieszny. Przy obecnych cenach wody cena 1 litra wody to jakieś 1 lub 2 grosze. Ile może kosztować włożenie dodatkowego naczynia do zmywarki? 1 grosz? 2? Tak rozumuje zwykły człowiek, a restaurator widzi problem, bo musi myć karafkę z wodą.

Na ich szczęście rząd się ugiął i nie będzie konieczności zapewniania darmowej wody w restauracji. Jestem tym oburzony, bo uważam, że to element, który powinien wynikać z kultury, z poszanowania drugiego człowieka, ze zrozumienia, że bez wody nie ma życia, że to nasze wspólne dobro i każdy człowiek powinien mieć do niej dostęp. I nie trzeba do tego ustawy. Niestety żyjemy w Polsce, gdzie rząd boi się dzięki przedsiębiorcy, bo to rzekomo jego elektorat. Obawiam się, że za rok przy urnie to zostanie brutalnie zweryfikowane.

Zdjęcie główne: Gemini

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r. Pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.