REKLAMA

Europa odpala darmowe narzędzie. Możesz zobaczyć, jak płonie świat

Europejski Copernicus Browser dostał tryb „Pożary lasu”. Teraz każdy może za darmo obserwować skalę tegorocznych zniszczeń, z naukowo precyzyjną dokładnością. Będzie tylko gorzej.

Copernicus pożary podgląd

Copernicus Browser, czyli przeglądarka satelitarnych danych z programu obserwacji Ziemi prowadzonego przez Unię Europejską, dorobił się właśnie warstwy wizualizacyjnej „Pożary lasu”. To jedna z tych aktualizacji, które sprawiają, że technologia staje się bardziej ludzka, bardziej użyteczna i - co tu dużo mówić - bardziej potrzebna.

Jeśli ktoś miał nadzieję, że tegoroczne lato będzie spokojniejsze, to niestety rzeczywistość szybko sprowadziła go na ziemię. Pożary w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Hiszpanii czy Francji osiągają skalę, którą jeszcze dekadę temu uznalibyśmy za katastroficzną przesadę. W samej Kanadzie sezon 2026 zapowiada się jako jeden z najgorszych w historii, a w Europie ewakuowano już setki tysięcy osób. To nowa normalność.

Czytaj też:

W takich warunkach narzędzia do monitorowania ognia stają się równie ważne jak strażackie samoloty. I tu na scenę wchodzi Copernicus.

Sentinel-2 widzi więcej niż my

Copernicus Browser korzysta z danych satelitów Sentinel-2 – trzech maszyn wyposażonych w multispektralne kamery o rozdzielczości sięgającej 10 metrów. To poziom szczegółowości, który pozwala nie tylko zobaczyć, że „coś się pali”, ale wręcz ocenić, jak intensywny jest ogień, jak wygląda spalona roślinność i gdzie może się rozprzestrzenić.

Do tej pory użytkownicy mieli do dyspozycji 10 warstw wizualizacyjnych, ale jeśli chcieli zobaczyć pożary w sposób bardziej czytelny, to musieli ręcznie wklejać specjalny skrypt. Tak, ręcznie. Jak w 2010 r., kiedy każdy plugin do przeglądarki wymagał modlitwy i restartu komputera.

Nowa warstwa „Pożary lasu” to nic innego jak integracja popularnego skryptu Pierre’a Markuse’a – eksperta od teledetekcji, który lata temu przygotował własną metodę wizualizacji ognia. Jego pomysł był prosty: połączyć pasmo czerwone, wąskie pasmo bliskiej podczerwieni i pasmo SWIR2, które świetnie pokazuje wilgotność gleby i spalonych terenów. Efekt? Ogień w bieli lub żółci, płonąca roślinność w czerwieni, a spalone obszary w brązie i czerni. Czytelne, intuicyjne, bez konieczności studiowania podręczników NASA.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
La Vall d’Uixó, prowincja Castellón (jeden z największych pożarów w Hiszpanii br.)
La Vall d’Uixó, prowincja Castellón (jeden z największych pożarów w Hiszpanii br.)
La Vall d’Uixó, prowincja Castellón (jeden z największych pożarów w Hiszpanii br.)
La Vall d’Uixó, prowincja Castellón (jeden z największych pożarów w Hiszpanii br.)

Skrypt był tak dobry, że użytkownicy kopiowali go masowo. W końcu Simon Proud, naukowiec misji Sentinel-2, stwierdził: „Dość. Wrzucamy to do przeglądarki na stałe”. I tak się stało - Proud ogłosił integrację na Discordzie Bellingcata, co samo w sobie jest pięknym symbolem: nauka, dziennikarstwo śledcze i open data spotykają się w jednym miejscu.

Copernicus kontra NASA FIRMS: kto widzi lepiej?

Oczywiście Copernicus nie jest jedynym narzędziem do monitorowania pożarów. NASA ma swój system FIRMS, który aktualizuje dane co kilka godzin i pokazuje globalną mapę ognia. Problem w tym, że rozdzielczość NASA to 250 metrów - świetna do szybkiego przeglądu, ale zbyt mało szczegółowa, by ocenić sytuację w terenie. Sentinel-2 daje 10 metrów, czyli 25 razy więcej detali.

To właśnie dlatego Copernicus jest dziś najlepszym darmowym narzędziem do monitorowania pożarów, konfliktów zbrojnych czy zmian środowiskowych. Nie jest najszybszy, ale jest najdokładniejszy - a w przypadku pożarów dokładność często oznacza różnicę między skuteczną ewakuacją a tragedią.

Można powiedzieć: „OK, fajnie, ale co mnie to obchodzi?”

Spokane, Waszyngton

A jednak obchodzi. Po pierwsze, Copernicus jest darmowy i dostępny dla każdego - od strażaków, przez naukowców, po zwykłych ludzi, którzy chcą wiedzieć, co dzieje się w ich regionie. Po drugie, to kolejny przykład, że europejska infrastruktura technologiczna potrafi być nie tylko nowoczesna, ale też praktyczna. Po trzecie, żyjemy w czasach, w których technologia nie jest już tylko gadżetem. To narzędzie przetrwania. A jeśli można je ulepszyć jednym skryptem napisanym dekadę temu - tym lepiej.

Wraz z rosnącą liczbą pożarów i coraz większą dostępnością danych satelitarnych możemy spodziewać się kolejnych ulepszeń. Automatyczne alerty? Lepsza integracja z lokalnymi służbami? Algorytmy przewidujące kierunek rozprzestrzeniania się ognia? To wszystko jest w zasięgu ręki.

Na razie jednak cieszmy się, że coś tak prostego jak integracja starego skryptu może realnie pomóc w walce z jednym z największych zagrożeń współczesnego świata.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana za pomocą AI

Maciej Gajewski
Redaktor

Redaktor Spider's Web - ekspert w tematykach Microsoftu i RTV. Lubi oglądać się zarówno za siebie – wspominając przełomowe dokonania w informatyce – jak i przed siebie, będąc nieustannie ciekawym tego, co będzie dalej. Jego zainteresowania to przede wszystkim software: UI/UX, algorytmy, uczenie maszynowe, chmura czy sztuczna inteligencja. Nic dziwnego, że jako specjalizację obrał sobie pilnowanie firmy Microsoft. Uwielbia też sztukę gier i kina, przez co wyrósł na pasjonata sprzętu RTV – a i o technologii wspomnianych gier i filmów ma wiele ciekawego do opowiedzenia. Jego pierwsza obecność w mediach dotyczyła muzyki – współtworzył Overkill.pl. Ciąg dalszy jego rozwoju dotyczył już tylko nowych technologii. Zanim dołączył do zespołu Spider’s Web przez lata współtworzył CHIP.pl i Magazyn CHIP.