REKLAMA

Polska firma stworzyła broń mikrofalową. Nasi uzbroją kosmos

Polska firma Ares Shield opracowała system, który ma chronić satelity przed zagrożeniami ze strony. Jednym z pierwszych klientów będzie amerykańska firma Lonestar Data Holdings, rozwijająca centra danych umieszczane poza Ziemią. Witamy w Gwiezdnych Wojnach made in Poland.

Polska firma Ares Shield opracowała system, który ma chronić satelity przed zagrożeniami ze strony . Jednym z pierwszych klientów będzie amerykańska firma Lonestar Data Holdings, rozwijająca centra danych umieszczane poza Ziemią. Witamy w Gwiezdnych Wojnach made in Poland.

Jeszcze kilka lat temu wizja satelity, który musi bronić się przed innym satelitą była czymś raczej niewyobrażalnym. Dzisiaj jest to coraz bardziej realny problem. Na orbicie pojawia się bowiem coraz więcej urządzeń zdolnych do zbliżania się do innych statków kosmicznych, obserwowania ich, przeprowadzania inspekcji, a również zakłócania ich pracy.

Właśnie z myślą o takim zagrożeniu powstaje rozwiązanie polskiego startupu Ares Shield. Firma podpisała umowę z amerykańskim Lonestar Data Holdings, która może mieć wartość nawet 6 mln dol. Jej zadaniem będzie zabezpieczenie satelitów wykorzystywanych przez Lonestar do przechowywania danych.

Amerykańska firma rozwija zupełnie nowy rodzaj infrastruktury. Zamiast trzymać najważniejsze dane wyłącznie w naziemnych centrach danych, Lonestar chce umieszczać ich kopie na orbicie.

Pomysł ma kilka zalet. Kosmiczne centrum danych nie jest narażone na pożar budynku, powódź czy trzęsienie ziemi. Nie można jednak powiedzieć, że jest całkowicie bezpieczne. Na orbicie pojawiają się bowiem inne zagrożenia.

Kosmiczne centrum danych już przeszło testy

Lonestar od kilku lat testuje technologie pozwalające przechowywać informacje poza Ziemią. Jej urządzenia poleciały już w ramach czterech misji kosmicznych, z czego dwie były wyprawami na Księżyc.

Jednym z najbardziej interesujących testów była misja sondy Athena firmy Intuitive Machines. W marcu 2025 r. lądownik dotarł na powierzchnię Księżyca, lecz po lądowaniu przewrócił się na bok. Nie przeszkodziło to jednak niewielkiemu centrum danych Lonestar w wykonaniu zaplanowanych zadań.

Doświadczenia zdobyte podczas tych misji mają teraz zostać wykorzystane przy budowie komercyjnej usługi StarVault. Jej założenie jest proste, klient przechowuje swoje dane w infrastrukturze znajdującej się poza Ziemią, dzięki czemu zyskuje dodatkową warstwę zabezpieczenia przed problemami, które mogą dotknąć naziemne centra danych.

Pierwszy ładunek StarVault ma zostać wyniesiony na orbitę w ramach misji Transporter 18 firmy SpaceX. Start zaplanowano z bazy Vandenberg w Kalifornii na koniec października.

To dopiero początek. Lonestar chce zbudować sieć satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej, a w przyszłości nie wyklucza również wykorzystania bardziej odległych lokalizacji.

Polski system ma wykrywać intruzów

I właśnie tutaj pojawia się Ares Shield. Polska firma chce wyposażyć satelity Lonestar w moduły, które będą jednocześnie obserwować otoczenie i reagować na potencjalne zagrożenia.

System wykorzystuje zestaw czujników, algorytmy sztucznej inteligencji oraz emiter mikrofal dużej mocy. Wszystkie te elementy znajdują się w module, który może zostać zamontowany na chronionym satelicie.

Mechanizm działania przypomina nieco system obrony przeciwlotniczej, choć oczywiście w zupełnie innych warunkach. Najpierw trzeba wykryć obiekt znajdujący się w pobliżu, następnie określić, czym jest i czy może stanowić zagrożenie. Jeżeli analiza wykaże, że mamy do czynienia z potencjalnie wrogim statkiem, system może podjąć działania obronne.

Nie chodzi jednak od razu o fizyczne zniszczenie przeciwnika.

Ares Shield zakłada wykorzystanie energii elektromagnetycznej do zakłócania pracy elektroniki znajdującego się w pobliżu satelity. W zależności od sytuacji może to oznaczać zakłócanie działania urządzeń albo bardziej zdecydowane oddziaływanie na elektronikę intruza.

Bez eksplozji i chmury kosmicznych śmieci

To jedna z najważniejszych cech tego rozwiązania. Zniszczenie satelity za pomocą klasycznej broni może stworzyć tysiące nowych fragmentów kosmicznych śmieci. Każdy z nich może później stanowić zagrożenie dla kolejnych satelitów.

Problem jest poważny, ponieważ na orbicie znajduje się już ogromna liczba nieczynnych urządzeń, fragmentów rakiet i pozostałości po wcześniejszych kolizjach. Kolejne celowe zniszczenia mogłyby dodatkowo zwiększyć ryzyko powstawania niebezpiecznych chmur odłamków.

Broń wykorzystująca fale elektromagnetyczne pozwala natomiast oddziaływać na elektronikę przeciwnika bez konieczności fizycznego rozbijania jego konstrukcji. To oznacza, że potencjalnie można unieszkodliwić zagrożenie, nie zamieniając go jednocześnie w kolejne źródło śmieci orbitalnych.

Według Grzegorza Zwolińskiego, prezesa Ares Shield i jednego z założycieli polskiej firmy SatRev, który rozmawiał z serwisem space.com, system nie musi od razu wykorzystywać maksymalnej dostępnej mocy. W pierwszej kolejności może pokazać potencjalnemu przeciwnikowi, że chroniony satelita potrafi zakłócić jego działanie.

Celem nie musi być zniszczenie intruza, ale zniechęcenie go do dalszego zbliżania się.

Inspektor może być zagrożeniem

Współczesne satelity potrafią wykonywać manewry zbliżeniowe, a niektóre konstrukcje są projektowane właśnie po to, aby podejść do innego obiektu na orbicie. Takie możliwości określa się jako RPO, czyli operacje rendezvous and proximity operations.

Same w sobie nie muszą być czymś złym. Mogą służyć choćby do naprawy satelity, tankowania go albo przeprowadzenia inspekcji. Problem zaczyna się wtedy, gdy właściciel jednego urządzenia nie wie, jakie zamiary ma zbliżający się obiekt.

Satelita-inspektor może przecież obserwować konstrukcję innego statku, zbierać informacje o jego wyposażeniu albo próbować wpłynąć na jego działanie. W przypadku wojskowych systemów satelitarnych konsekwencje takiego działania mogą być szczególnie poważne.

Rozwój takich technologii przyspieszył w ostatnich latach. Zwoliński zwraca uwagę, że od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę aktywność związana z potencjalnie wrogimi działaniami na orbicie stała się bardziej widoczna.

Rosja rozwija technologie pozwalające na przeprowadzanie operacji zbliżeniowych, a podobne zdolności posiadają również Chiny i inne państwa. Im więcej takich urządzeń trafia na orbitę, tym większe znaczenie zyskują systemy pozwalające wykrywać i odpierać potencjalne ataki.

W przyszłości ochrona może być standardem

Pierwsze moduły Ares Shield dla Lonestar mają zostać dostarczone w latach 2028–2029. Początkowo zabezpieczone mają zostać trzy satelity, ale umowa przewiduje możliwość rozszerzenia współpracy na kolejne urządzenia.

Polska firma prowadzi również rozmowy z innymi operatorami. Nietrudno zrozumieć, dlaczego zainteresowanie taką technologią rośnie.

Na orbicie przybywa satelitów, a wraz z nimi rośnie wartość znajdujących się na nich danych. Jednocześnie rozwijane są coraz bardziej zaawansowane konstelacje służące komunikacji, obserwacji Ziemi, nawigacji, wojskowości i przetwarzaniu informacji.

Do tego dochodzi jeszcze jeden trend, przenoszenie części infrastruktury obliczeniowej do kosmosu.

Ares Shield rozwija też broń przeciw dronom

Technologie rozwijane przez polską firmę nie mają jednak pozostać wyłącznie w kosmosie. Ares Shield pracuje również nad naziemnymi systemami wykorzystującymi mikrofale dużej mocy do zwalczania dronów.

To kolejny obszar, w którym znaczenie elektronicznego oddziaływania na przeciwnika szybko rośnie. Tanie drony stały się jednym z najważniejszych elementów współczesnego pola walki, a klasyczne pociski przeciwlotnicze są zbyt drogie, by opłacało się nimi zwalczać każdy niewielki bezzałogowiec.

System wykorzystujący energię elektromagnetyczną może być pod tym względem interesującą alternatywą. Nie wymaga wystrzeliwania pocisku do każdego celu i może potencjalnie zwalczać kolejne drony, o ile zapewnione zostaną odpowiednie warunki działania.

Ares Shield pracuje obecnie nad zwiększeniem zasięgu takiego rozwiązania. Firma chce w ciągu kilku miesięcy dojść do około 2 km.

Bogdan Stech
Redaktor

Dziennikarz Spider's Web. Specjalizuje się w tematyce militariów i obronności. Pisze również o nauce - głownie o kosmosie. Jest pasjonatem lotnictwa, broni pancernej i miłośnikiem symulatorów. Interesuje się historią konfliktów oraz Chin i Wietnamu w XX wieku. Dziennikarzem jest od 1998 roku. Pracował w Super Expressie, Gazecie Wyborczej, Purepc. Jest autorem trzech książek poświęconych wojnie w Wietnamie. Prywatnie interesuje się również fizyką, grami, kotami i kolarstwem górskim.