REKLAMA

Samsung Galaxy Watch Ultra 2 zawstydził mi Apple Watcha. Dobre zmiany - test

Samsung Galaxy Watch Ultra 2 to jedna z najrozsądniejszych ewolucji w topowych smart zegarkach, z jaką miałem do czynienia. Zabrakło fajerwerków, są natomiast przemyślane oraz dojrzałe decyzje projektowe. Wliczając w to odważną rezygnację w własnego SoC.

Samsung Galaxy Watch Ultra 2 zawstydził mi Apple Watcha. Dobre zmiany - test

Miałem okazję spędzić cały przedpremierowy tydzień z Samsung Galaxy Watch Ultra 2. To następca zegarka, któremu nie udało się zdobyć mojego serca. Jasne, pierwszy Ultras był śliczny, ale krótki czas działania i niezbyt dopracowane oprogramowanie kładły się długim cieniem na przyjemnym dla oka produkcie.

Dobra wiadomość jest taka, że inżynierowie Samsunga czytają Spider’s Web i wyciągają wnioski.

Oczywiście żartuję, ale prawda jest następująca: Koreańczycy wyeliminowali największą wadę modelu z 2024 roku, czyli krótki czas pracy na jednym ładowaniu. To w mojej ocenie największa i najlepsza zmiana w Galaxy Watch Ultra 2. Topowy zegarek Samsunga dostał znacznie powiększony akumulator 800 mAh, mający zapewniać działanie dłuższe o 1/3 względem poprzednika.

Pierwszy Ultras wytrzymywał mi półtora, maksymalnie dwa dni. Jego następca zapewnia trzy pełne doby użytkowania. Do tego takie spędzone aktywnie. Każdego dnia testów rejestrowałem aktywność fizyczną, monitorowałem sen, rozmawiałem z Gemini, odpowiadałem na wiadomości i tak dalej. Starałem się dokumentować ubytek baterii, od czasu do czasu skrobiąc notatki:

  • Czwartek, 11:00 - pierwsze uruchomienie – 79%
  • Czwartek, 22:20 - po spacerze 3 km - 67%
  • Piątek, 8:00 - pobudka - 60%
  • Piątek, 11:00 - przerwa w trasie samochodem - 56%
  • Piątek, 18:20 - po rowerze - 40%
  • Sobota, 9:00 - pobudka - 27%
  • Sobota, 13:30 - po rowerze - 21%
  • Sobota, 23:40 - powrót z kina - 10%
  • Niedziela, 9:00 - pobudka - 4%
  • Niedziela, okolice 12:00 - pacjent padł

W ciągu okresu testowego miałem włączone Always on Display, automatyczną regulację jasności ekranu, domyślną częstotliwość pomiarów ciała, automatyczne rozpoznawanie aktywności fizycznej i brak jakiegokolwiek trybu oszczędzania energii. Jest więc odczuwalnie lepiej względem poprzednika. Co zapewne ważne dla Samsunga, Galaxy Watch Ultra 2 działa dłużej od Ultrasa Apple. Co prawda o dzień, ale marketingowo to żyła złota.

Oczywiście trzy dni na jednym ładowaniu to wciąż śmiesznie mało, jeśli porównamy topowy zegarek Samsunga do sportowych smartwatchy. Musimy jednak pamiętać, że mówimy o niemal dwóch różnych kategoriach urządzeń. Proste opaski fitness co najwyżej klonują powiadomienia oraz przekierowują połączenia. Sprzęt taki jak Ultra 2 to w zasadzie smartfon na nadgarstku. Jego oprogramowanie stale mieli takie programy jak Wiadomości, Kalendarz, Połączenia, SmartThings, Mail, Pogoda, Gemini i wiele więcej, samodzielnie obsługując aplikacje.

Aby zyskać dłuższe działanie, Samsung podejmuje dojrzałą decyzję: rezygnuje ze swojego procesora na rzecz Snapdragona

Pierwszy ultra-zegarek Koreańczyków napędzał ich własny Exynos. Sercem drugiego jest niezwykle energooszczędny Snapdragon Ultra Elite. To najnowsze, topowe rozwiązanie z pięcioma rdzeniami – jednym głównym do responsywnego działania oraz czterema dedykowanymi do zadań w tle. W porównaniu do poprzednich czipów Qualcomma, Ultra Elite jest nawet trzykrotnie wydajniejszy. Mówimy o przełomie.

Problem polega na tym, że nie miałem jak wykorzystać tak absurdalnej mocy. Proste gry na zegarek dostępne w Google Play nie wykorzystują nawet części potencjału układu. Taka jednostka teoretycznie jest też w stanie uruchamiać proste lokalne modele AI bez wsparcia chmury, ale Samsung silnie promuje na zegarku nowe Gemini w wariancie wymagającym połączenia z siecią.

Za to nie da się odmówić Galaxy Watch Ultra 2 responsywności. Sikor działa jak marzenie, a Samsung nie musi już uciekać się do sztuczek oszczędzających energię podczas aktywności fizycznej. Korzystanie z tego zegarka w końcu jest ultra-doświadczeniem, tak jak to być powinno już w 2024 roku. W porównaniu do poprzednika, skok jakościowy jest od razu odczuwalny.

Mogę wam zdradzić, że Samsung Galaxy Watch Ultra 2 zawstydził mojego Apple Watcha nie tylko czasem działania

Na jednym nadgarstku mam prywatnego Apple Watcha Ultra 2. Na drugim nowy telefon Samsunga. W oboma ruszam na rowerową przejażdżkę po Katowicach. Urządzenie Koreańczyków jako pierwsze automatycznie rozpoznaje aktywność fizyczną, rejestrując ślad kilkanaście metrów przed Apple. Do tego pierwsze chwali się tym na ekranie, podczas gdy mój zegarek trzymał tę informację w tajemnicy przez dobre 10 minut.

Na spacerze wydarzyło się dokładnie to samo. Samsung Galaxy Watch Ultra 2 nie tylko pierwszy informuje o rozpoznaniu aktywności, ale też szybciej zaczyna rejestrować ślad. Jasne, nie są to gigantyczne różnice, ale trzeba oddać Koreańczykom, że ich ekosystem ćwiczeń na nadgarstku działa cholernie dobrze. Pod tym względem Apple zostaje mocno w tyle, co wkurza mnie nie od dzisiaj.

Do tego ślad GPS rejestrowany przez Samsung Galaxy Watch Ultra 2 jest FE-NO-ME-NAL-NY. Mowa oczywiście o zegarku działającym solo, w oparciu o własny moduł nawigacji satelitarnej, bez wsparcia smartfonu. Rowerowa ścieżka jest dokładna zarówno w zabudowaniach, jak i w lesie. Naprawdę jestem pod wrażeniem. Wiele zegarków potrafiących działać samodzielnie dokonuje uproszczeń, ścina zakręty i tak dalej. Nie Ultra 2. Dokładność i sumienność są godne zaznaczenia.

Będąc przy aktywności fizycznej, nowością na wyłączność dla tego modelu jest bieg przełajowy. Wykorzystuje nawigację z trasą, rejestruje ślad, mierzy przewyższenie. Niestety, tego typu szaleństwa są ponad moją kondycję, dlatego daję znać na sucho, z redakcyjnego obowiązku. W późniejszym czasie do Ultrasa zostanie też dodane profesjonalne nurkowanie.

Pod względem designu wydaje się, że Samsung poszedł na łatwiznę. Dopiero boczek odsłania prawdę

Na pierwszy rzut oka Galaxy Watch Ultra 2 wygląda dokładnie jak poprzedni model. Skrupulatniejsza analiza pozwala dostrzec nowe symbole cyfr na tytanowym pierścieniu wokół ekranu, a także mniejsze przyciski po boku i mniej wystającą koronkę. Niestety wciąż bez funkcji pokrętła. Na tym jednak zmiany się kończą. Nuda, chociaż zegarek sam w sobie wygląda świetnie.

Dopiero analizując bryłę od boku widać, że inżynierowie Samsunga się postarali. Nowy Ultra 2 jest odczuwalnie cieńszy (a także lżejszy) od poprzednika. To niemałe osiągnięcie, biorąc pod uwagę, iż mamy do czynienia z pojemniejszym akumulatorem oraz minimalnie większym ekranem – 1,52 cala przekątnej zamiast 1,47. Przez te zabiegi Ultra 2 nie wydaje się już taki masywny oraz nabity. Dla wielu będzie to duża zaleta, chociaż sam mam lekką słabość do wielkich sikorów.

No właśnie, ekran. Jest nie tylko większy, ale też jaśniejszy, z absurdalnymi 5000 nitami jasności szczytowej. W ten sposób Samsung zapewnia użytkownikom doskonałą czytelność w praktycznie każdych warunkach. Próbowałem pokonać zegarek południowym lipcowym słońcem, ale nic sobie z niego nie robił. Z kolei wieczorem tarcza nabiera charakterystycznej „militarnej” czerwonej barwy, podpatrzonej u Apple jeszcze za poprzedniej generacji.

Jako użytkownik Apple Watcha, na pewno będę zazdrościł posiadaczom tego zegarka nowego Gemini

Mijają kolejne lata, a Siri wciąż jest tak samo bezużyteczna. Do tego z premedytacją nie mówi po polsku. Jedyne, do czego się nadaje, to odmierzanie czasu gotowania makaronu. Tymczasem Gemini na nadgarstku to potężne narzędzie. Nie tylko sprawdzi pogodę czy policzy czas, ale również błyskawicznie odpowiada na nurtujące pytania. To wciąż ping pong zapytanie/odpowiedź, a nie płynna konwersacja, ale w porównaniu do europejskiej Siri mówimy o technologicznej przepaści.

W egzemplarzu przedpremierowym nie działało natomiast automatyczne wywoływanie Gemini po podniesieniu zegarka do poziomu ust. Za to asystent pojawiał się po przytrzymaniu przycisku, nasłuchując użytkownika. Zegarkowe AI od Google wciąż nie ma świadomości ekranu, wciąż nie posiada zdolności agentowych, wciąż jest zależne od sieci, ale działa błyskawicznie, a jego wykorzystanie od razu wchodzi w krwiobieg.

Samsung Galaxy Watch Ultra 2 to bardzo dobra ewolucja zegarka, który miał zbyt wiele za uszami

W 2024 roku nie rekomendowałem zakupu Ultrasa od Samsunga. Jednak nowy model to zupełnie inny przypadek. Dłużej działa na jednym ładowaniu, jest responsywny, a oprogramowanie zostało doszlifowane. W kwestiach fitness zjada mojego Apple Watcha na śniadanie, a błyskawiczny Gemini na nadgarstku to duża zaleta. No i ten ekran. Gigantyczny oraz absurdalnie jasny. Aż chce się patrzeć.

Największe zalety:

  • W końcu akceptowalny czas pracy akumulatora
  • Piękny, duży, jasny ekran 5000 nitów
  • Topowy Snapdragon i dobre działanie systemu
  • Świetne algorytmy rejestrowania aktywności
  • Rozbudowane systemy Health, Fitness i Sen
  • Podoba mi się ten design. Apple się chowa
  • W pełni samodzielne, energooszczędne działanie
  • Szybkie, responsywne Gemini na nadgarstku
  • Lżejsza, smuklejsza konstrukcja

Największe wady:

  • Do Polski nie dojechał wariant 5G
  • Cena. Aż 3249 zł na premierę to dużo za dużo
  • Wciąż brak analogowej koronki/ruchomego bezela
  • Google/Samsung to dwa środowiska, psuje to UX
  • Nie ma tego poczucia kontinuum co u Apple

Z drugiej strony Samsung wciąż nie oferuje tak mistrzowskiego kontinuum zegarek - smarfon - laptop, jak potrafi to robić Apple. Z czysto funkcjonalnej perspektywy dalej mamy przerost formy nad treścią. Miły dla oka, ale przerost. Samsung odleciał też z ceną, chcąc za wariant LTE 3249 zł. Z kolei model 5G nawet się w Polsce nie pojawi. Dla porównania, ich pierwszy ultra-zegarek z 2024 roku kosztował na premierę 2899 zł.

Jeśli jednak chodzi za wami taki Ultras, moim zdaniem warto dopłacić do nowszego modelu. Uzysk w codziennym odczuciu jest bowiem potężny. Chociaż mówimy o drugim zegarku Ultra od Samsunga, to dopiero pierwszy, który ma sens.

Szymon Radzewicz
Redaktor

Odpowiedzialny za gry wideo oraz akcesoria dla graczy. Pisze o interaktywnych przygodach od ponad dekady. Pracował w serwisach medialnych Agory, współtworzył największy e-zin o grach w Polsce, przyłożył rękę do tłumaczeń kilku gier na polski rynek. O grach wideo wypowiada się m.in. dla Telewizji Polskiej, TVN, Polskiego Radia czy Rzeczpospolitej. Szczególnie zafascynowany nowym układem sił na globalnym rynku gier, z rosnącą pozycją Chin oraz krajów Azji Południowo-Wschodniej. Kocha survival horrory już od czasów pierwszego PlayStation, po godzinach stara się okiełznać Unreal Engine oraz Blendera.