Chciałem sam zamontować klimatyzację w mieszkaniu. Podliczyłem koszty
Ostatnio pożaliłem się wam, że spóźniłem się z montażem klimatyzacji w mieszkaniu, więc muszę czekać do połowy sierpnia na wycenę, a jak dobrze pójdzie, to we wrześniu mi ją zamontują. Czytelnicy mieli jednak inny pomysł - powinienem wziąć sprawy w swoje ręce, bo jestem facetem, a facet powinien robić rzeczy. Zakasałem rękawy i postanowiłem sprawdzić, jak to jest z tym samodzielnym montażem klimatyzacji.

Pożaliłem się trochę na własne gapiostwo, na skąpstwo, ale i na sytuację rynkową, więc pod moim artykułem, w którym opowiadałem o czasie oczekiwania na montaż klimatyzacji w dużym mieście wojewódzkim, pojawili się wyznawcy sekty prawdziwego mężczyzny. Otóż według nich nie powinienem czekać na żadną ekipę, bo montaż klimatyzacji jest bajecznie prosty, a poza tym, co to za facet, co nie potrafi ogarnąć prostych prac?
W swoim życiu zawsze wolałem komuś zapłacić i mieć coś zrobionego dobrze, ale podobno stawia mnie to w złej pozycji społecznej i będę pierwszy do wymarcia w przypadku globalnego kryzysu. Tu możecie sprawdzić te komentarze:
Dlatego natchniony radami kipiącymi testosteronem, postanowiłem sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda samodzielny montaż klimatyzacji i czy rzeczywiście jest to takie proste. Nie uwierzycie, co odkryłem.
Samodzielny montaż klimatyzacji - oszczędność, wygoda, ale wszystko na granicy prawa
W teorii wszystko wydaje się proste - znajduję w internecie interesujący mnie model klimatyzacji typu split, płacę, kurier przywozi do domu sprzęt, a ja go montuję na ścianie i zostaję bohaterem swojego domu. Proste, logiczne, zaoszczędzone pieniądze wrzucam na jakiś fundusz ETF, aby ten pracował na moją emeryturę przy użyciu magii procenta składanego i zbliżył mnie do osiągnięcia #FIRE. Zresztą, co ja wam będę mówił, wystarczy śledzić guru rynku - Alkoholowego Inwestora:
Jednak rzeczywistość okazuje się brutalna. Załóżmy, że faktycznie znalazłem odpowiednią klimatyzację, wiem co się sprawdzi w moim domu i że wybrana przeze mnie moc będzie wystarczająca. Przyjeżdża do mnie klimatyzacja i co dalej? Ano muszę ją powiesić na ścianie. A jak to zrobić? Otóż trzeba mieć do tego narzędzia. I tu zaczyna być zabawnie - w otworze muszą się zmieścić rurki, które łączą jednostkę zewnętrzną z jednostką wewnętrzną. Zaraz do nich dojdziemy, ale zajmijmy się otworem. Muszę mieć odpowiednie wiertło, które wydrąży mi otwór. Diamentowe, które odprowadza materiał na zewnątrz. Kupno nowego to koszt około 400 zł, wypożyczenie na jeden dzień jest tańsze, więc zmieszczę się w 100 zł. Ale zaraz, czy moja marketowa wiertarka da radę?

Zadzwoniłem do człowieka prowadzącego wypożyczalnię sprzętu budowlanego i uzyskałem jednoznaczną odpowiedź - moją wiertarką za 100 zł to sobie mogę w nosie podłubać, a nie brać się do montażu klimatyzacji. Potrzebuję młotowiertarki o dużej mocy, akurat znajdzie dla mnie taką za 120 zł za dzień wypożyczenia. Wydałem już 220 zł, a nadal nie rozpocząłem wiercenia. Potrzebuję również wsporników, kołków montażowych i kotew do zamontowania jednostek. To nie są tanie rzeczy, ale uznajmy, że zmieścimy się w 150 zł. Nie liczę odzieży ochronnej i okularów, bo przecież prawdziwy mężczyzna zabezpieczeń nie potrzebuje.
Załóżmy, że udało mi się wybrać dobre miejsce na klimatyzację, że wywierciłem wszystko gładko, nie był mi potrzebny czujnik przewodów w ścianach, bo ufam mojemu elektrykowi. Jednostki wiszą, ale potrzebuję rury chłodniczej. Nie ma jej w zestawie, muszę sam ją kupić i tu zaczynają się schody, bo zazwyczaj sprzedawane są w zestawach w stylu 10 m, 25 m czy nawet 50 m.
Udało mi się znaleźć cały zestaw do montażu klimatyzacji za 395 zł z trzymetrową rurą. Załóżmy, że ją zamontowałem, więc dochodzimy do kolejnego etapu. Czas na kolejną czynność - napełnienie instalacji czynnikiem chłodniczym.
I tu pojawia się problem. Według przepisów do takich prac potrzebne są odpowiednie uprawnienia, a ja nie mam czasu ani możliwości ich wyrobić. Dlatego muszę robić to na dziko i tu pojawia się zgrzyt.

Brak odpowiednich uprawnień przy napełnianiu klimatyzacji to brak gwarancji, a w przypadku gdyby doszło do pożaru mieszkania lub jego uszkodzenia z powodu samodzielnego montażu klimatyzacji, to mogę się pożegnać z pieniędzmi z polisy mieszkaniowej. Tam jest jasno wskazane, że taki montaż wyłącza odpowiedzialność zakładu ubezpieczeniowego. To jak dla mnie wielki czerwony znak mówiący STOP, ale jak to mówią - kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.
Oczywiście mógłbym samodzielnie wyrobić sobie takie uprawnienia - trzeba odbyć kurs i zdać egzamin, koszt około kilkuset złotych. Sądzę jednak, że to się zwyczajnie nie opłaca, jeżeli nie chce się kontynuować kariery jako monter klimatyzacji. A i w sieci są pełne grozy artykuły mówiące, że za instalację klimatyzacji bez certyfikatu możecie dostać nawet 15 tysięcy złotych kary. To bzdura, karę dostaniecie, jeżeli zawodowo montujecie klimatyzacje bez odpowiednich certyfikatów. W przypadku montażu na własny użytek możecie spać spokojnie.
Problem w tym, że potrzebuję kolejnych narzędzi - pompy próżniowej, manometru z wężami, noży do rur, kluczy dynamometrycznych i kielicharki, która pomoże mi w podłączeniu rur. To wszystko mogę wypożyczyć z pobliskiej wypożyczalni, ale to koszt kolejnych kilkuset złotych.
Muszę kupić również czynnik chłodniczy - jakieś 200 zł na popularnym serwisie aukcyjnym. Tak swoją droga to też jest pewne omijanie przepisów. W teorii nie możesz legalnie nabyć czynnika chłodzącego bez posiadania odpowiednich uprawnień. Dlatego sprzedawcy po zakupie wysyłają oświadczenie, które musi wypełnić klient i im odesłać. Oświadczacie w nim, że macie uprawnienia i sprzedawca ma czyste ręce. To wszystko prowadzi mnie do jedynego słusznego wniosku:
Samodzielny montaż klimatyzacji nie ma żadnego sensu
Zwykły użytkownik nie posiada odpowiednich narzędzi, żeby to zrobić poprawnie, a koszt ich kupna lub wypożyczenia jest na tyle wysoki, że w połączeniu z innymi wydatkami zabija sens ekonomiczny samodzielnego montażu klimatyzacji. Taki montaż wykonany przez profesjonalistów to około 1500-2000 zł, więc oszczędzicie niewiele, ale w zamian za to możecie narobić sobie kłopotów.
Dlatego jak ktoś wam sugeruje samodzielny montaż klimatyzacji i mówi wam, że to jest tanie i dobre, to pokażcie takiemu znajomemu drzwi, bo nie będzie dobrze, ale za to zyskacie bezcenne przeżycia, którymi będziecie mogli się dzielić w wujaszkowych opowieściach. Musicie mieć uprawnienia, wydacie lekko licząc 2000 - 3000 zł i nadal nie będziecie mieć gwarancji. To się nie spina.
A jak mi nie wierzycie, to zobaczcie sobie sami, jak wygląda montaż klimatyzacji przez profesjonalistów i odpowiedzcie sobie na pytanie: czy na pewno jestem w stanie to wykonać samodzielnie:
Tak myślałem.
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r., pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.