Bałem się, że Polska ureguluje najem w blokach. Uczucia deweloperskie zostały uratowane
Rządowi udało się uratować uczucia deweloperskie, ale było blisko nieszczęścia. Przez chwilę wydawało się, że w blokach nie będzie można prowadzić agencji towarzyskich, mieszkań na wynajem w AirBnb i uciążliwej działalności. Na szczęście wygrał biznes, a nie jakieś potrzeby mieszkaniowe ludzi.

Powiem wam, że czasem budzę się w nocy zlany potem, bo śni mi się Polska, w której deweloperzy są trzymani w ryzach, w której przestrzega się prawa budowlanego. Kraj, w którym zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego są bezwzględnie przestrzegane. Miejsce, w którym nie da się oszukać zapisów wspomnianego planu poprzez złożenie wniosku o budowę akademika, a później zmianę jego przeznaczenia na zwykły budynek mieszkalny w trakcie, dzięki czemu nie trzeba budować tylu miejsc parkingowych i nie pilnować poszczególnych odległości od innych budynków. Śni się miejsce, w którym nie da się wybudować domu z Biedronką.
Powiem wam, że to koszmar, takie nieludzkie miejsce, w którym to mieszkańcy mają prawo głosu, decydują o tym, co chcą mieć w swoim bloku, dzięki czemu nie obudzą się w miejscu, gdzie mieści się kilkanaście mieszkań pod wynajem turystyczny. Na szczęście budzę się z tego koszmaru i sięgam po stojący na nocnym stoliku obrazek z premierem polski (zmieniam go co cztery lata) i czule go głaszczę. Wiem, że każdy z nich stał na straży tego, żeby żadnemu deweloperowi włos z głowy nie spadł, a interesy są na pierwszym miejscu. Od razu lepiej się śpi.
Polska uwaliła przepisy wymierzone w deweloperów. Wolność na osiedlu nadrzędnym prawem
Doświadczenie większości państw europejski wygląda tak samo - pozwolenie na nieograniczone wynajmowanie mieszkań pod turystów, czyli na najem krótkoterminowy oznacza problemy dla mieszkańców, hałas, rosnące ceny nieruchomości, wyludnianie się centrum. Nie ma żadnego pozytywu. W każdej europejskiej stolicy walczy się z tym procederem, oddając mieszkańcom spokój i prawo decydowania o tym, czy w ich budynku można prowadzić działalność hotelarską. Polska również postanowiła zająć się tym tematem. Założenia były szczytne. Przytoczę pierwsze zdania projektu nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich oraz o usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych.
Celem projektu nie jest przeciwdziałanie wzrostowi rynku najmu krótkoterminowego, ale dostosowanie tego rynku do konstytucyjnej wartości dobra wspólnego, w duchu poszanowania praw wszystkich osób związanych z tym zjawiskiem.
Założenia były szczytne (ale też wymuszone przez konieczność wdrożenia przepisów unijnych) - uregulowanie najmu krótkoterminowego, wprowadzenie szeregu obowiązków, które musiałby spełniać lokal przeznaczony na najem, w tym uzyskanie opinii specjalisty dotyczącej ochrony przeciwpożarowej. Właściciele takich obiektów mieli zgłaszać się do rejestru, brak wpisu oznaczał karę, ale prawdziwą bombą atomową była możliwość wyznaczania przez rady gminy obszarów, na których zakazane będzie prowadzenie usług najmu krótkoterminowego. Takie regulacje występują w wielu państwach i są oceniane pozytywnie. Świetnie chronią interes mieszkańców i zapobiegają wyludnianiu się całych dzielnic. Żeby nie było tak kolorowo, to projekt zakładał, że ustawa w części dotyczącej stref zakazu najmu krótkoterminowego wejdzie w życie dopiero od 2029 r.
Dlaczego tak późno? Jedni mówili, że to konieczność ochrony mniejszych interesów, że to czas na dostosowanie się. Z kolei inni mówili, że to dlatego, że do obiektów, które prowadziły najem przed wejściem w życie ustawy, przepisy były łagodniejsze, a deweloperzy nadal mogliby radośnie sprzedawać lokale inwestycyjne. NIe dajmy się tym złym podszeptom, ministerstwo na pewno nic by takiego nie zrobiło. Jednak to i tak nie ma już znaczenia, bo do projektu ustawy autopoprawki zgłosiło Ministerstwo Sportu i Turystyki, które opracowało pierwotny projekt. Te autopoprawki wybijają zęby ustawie. Wszystko będzie po staremu.
Widzicie - z pozoru jest podobnie - mamy definicję najmu, jest rejestr, są kary, ale zabrakło jednej istotnej rzeczy - brak możliwości wyznaczania przez rady gminy stref wyłączonych z najmu krótkoterminowego. Zniknęła, bo ktoś w ministerstwie zauważył, że to godzi w interesy deweloperów i korporacji takich jak Booking czy Airbnb. Nie ma na to przyzwolenia. Nic nie może godzić w święte prawo do zarobku kosztem mieszkańców. W uzasadnieniu do poprawki czytamy:
Ostatnie trzy bardzo niespokojne lata w turystyce oraz konieczność podejmowania szybkich i zdecydowanych działań przeciwdziałających kolejnym kryzysom, nie uzasadnia podejmowania w obszarze prawa turystycznego radykalnych, reformatorskich działań. Co do zasady zmiany mają opierać się na dobrych rozwiązaniach funkcjonujących dziś w przepisach hotelarskich, pilockich i przewodnickich, ma to być więc droga ewolucji, nie zaś rewolucji w tym obszarze.
To trzeba na spokojnie, usiąść, porozmawiać, nie można tak po prostu wprowadzić prawa korzystnego dla mieszkańców.
Tak brzmiała oryginalna propozycja:
Przyznanie kompetencji radom gmin do wyznaczania w drodze uchwały stref w danej gminie, w których nie mogą być świadczone usługi hotelarskie (w tym najem krótkoterminowy) w innych obiektach niż w obiektach hotelarskich. Należy więc wyraźnie podkreślić, iż ta fakultatywna kompetencja nie będzie dotyczyła obiektów podlegających administracyjnemu zaszeregowaniu do danego rodzaju i kategorii w świetle dotychczasowego brzmienia zmienianej ustawy, takich jak hotele, motele, pensjonaty itd.
A tak jest w nowym uzasadnieniu:
Odnosząc się zaś do opcji alternatywnych mniej wpływających na prawa własności i wolność działalności gospodarczej, należy stwierdzić, iż nie odnotowano odpowiednich rozwiązań wartych szerszego omówienia. Zaprezentowane w projekcie rozwiązania mają charakter minimalistyczny w stosunku do charakteru ingerencji w korzystaniu z tych praw, w pełni je respektując i harmonizując z innymi konstytucyjnymi wartościami. Zarazem jest to minimum, bez którego niemożliwe jest adekwatne rozwiązanie problemu nadużywania, skądinąd pozytywnego zjawiska, najmu krótkoterminowego.
I tym sposobem ustawy straciła moc. Do tego usunięto z niej wymóg uzyskania opinii strażaka o bezpieczeństwie przeciwpożarowym. W praktyce nie da się zakazać prowadzenia najmu krótkoterminowego. Można się skarżyć do władz gminy, że obiekt jest uciążliwy, te mogą zlecić kontrolę. I w sumie tyle. Właściciel może zostać wykreślony z rejestru, gdy jego obiekt będzie uporczywie naruszał przepisy dotyczące bezpieczeństwa i porządku publicznego. Powodzenia moi drodzy z udowodnieniem tego.
Wiem jednak, że cały projekt będzie przedstawiany jako ukłon w stronę mieszkańców, bo poprawka wprowadza zmianę - w pierwotnej wersji projektu tylko mieszkańcy danej nieruchomości mogli wnioskować do władz miasta z prośbą o przeprowadzenie kontroli. Teraz rozszerzono ten katalog o mieszkańców sąsiedniej nieruchomości. Wasza wysokość jest zbyt łaskawa, tak bym to skwitował.
Cieszę się, że tak dbamy o deweloperów, korporacje i turystów
Mieszkańcy tylko hamują rozwój zdrowej tkanki miejskiej, chcą mieć spokojne życie, a tu nie ma czasu, bo jest pieniądz do zarobienia. Dzięki tym zmianom mogę się znów położyć spać spokojnie. Polska jest krajem bezpiecznym dla silnych podmiotów.
Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r., pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.