Plastikowa puszka ogrywa system kaucyjny. To wcale nie pomysłowość
Branża nie ma wątpliwości: recykling takich pomysłowych opakowań jest trudny, a do tego dochodzi zamieszanie związane z interpretacją pod kątem systemu kaucyjnego.

Gdy system kaucyjny wszedł w życie w październiku 2025 r., bardzo szybko pojawiły się opakowania, które chciały sprytnie ominąć nowe przepisy. W sklepach znalazła się np. plastikowa butelka o nieprzypadkowej pojemności 3,0001 l. I cyk: widełki sprytnie ominięte. Na szczęście tak jak szybko opakowanie na półki trafiło, tak równie chyżo z nich zniknęło, bo oburzenie na ten rodzaj kreatywności było słusznie duże.
Incydenty się zdarzały, ale mimo wszystko nie zalała nas fala pomysłowych alternatyw dla butelek czy puszek, które miały pozwolić wymknąć się systemowi kaucyjnemu. Jeżeli już ktoś z takich produktów rezygnował, to stawiał przede wszystkim na saturatory, wodę z kranu czy opakowania wielorazowe. Nie był to główny cel systemu kaucyjnego, ale niewątpliwie rezygnacja z plastiku i puszek na rzecz niejednorazowych opakowań można zaliczyć po stronie korzyści.
Rynek niestety nie znosi próżni. Portal Spożywczy informuje, że w Polsce coraz częściej można spotkać plastikowe… puszki. Jak wyjaśnia serwis, wykorzystywane są głównie w kawiarniach, punktach z napojami czy w restauracjach jako alternatywa dla jednorazowych kubków.
Patryk Pięknik, prezes Green Summit, w rozmowie z Portalem Spożywczym nie bije na alarm i wręcz uspokaja oceniając, że to raczej chwilowa moda. Lokale muszą kupić specjalny sprzęt do zamykania puszek lub słoików PET, a to wydatek rzędu nawet kilku tysięcy złotych. I pewnie dlatego nie wszyscy rzucą się na nowinkę.
Branża recyklingowa aż tak spokojna nie jest, tym bardziej że nowe opakowania pojawiają się też w sklepach. Jak przyznają jej przedstawiciele, połączenie plastiku z aluminium sprawia, że rozdzielenie surowców jest skomplikowane i przez to drogie. Sławomir Pacek, prezes Stowarzyszenia "Polski Recykling", ocenia, że konsekwencją może być "ograniczenie rzeczywistego odzysku surowców".
Pacek nie ma też wątpliwości, że jest to "zdecydowanie sposób na obejście systemu kaucyjnego".
Plastikowe puszki nie poprawią poziomu recyklingu opakowań, ponieważ ze względu na budowę absolutnie nie nadają się do recyklingu. Będzie to strata znacznej ilości cennych surowców, zarówno tworzywa jak i aluminium. Nieuniknioną konsekwencją wprowadzenia takiego rodzaju opakowań będzie obniżenie poziomu i jakości zbiórki, co będzie utrudniać osiągnięcie wymaganych poziomów zbiórki i recyklingu - przestrzega w rozmowie z Portalem Spożywczym.
I to są te innowacje? To ja podziękuję
Naprawdę nie mogę tego zrozumieć. W sklepach jest kaucja. Najlepszą alternatywą dla jednorazowych plastikowych kubków w kawiarniach i tego typu miejscach są po prostu własne, wielorazowe. Wymyśliliśmy naprawdę skuteczne, logiczne, proste i wcale niedrogie rozwiązanie. Niewygodne, bo kubek trzeba targać ze sobą? Cóż, być może, ale coś za coś.
Nie sądzę, aby lekarstwem na niewygodę był system plastikowych puszek. Producenci chcą wymyślić coś nowego, aby zaskoczyć klienta, ale to sięganie prawą ręką do lewego ucha. Pomysłowe, kreatywne, ciekawe? Raczej szkodzące nam wszystkim, bo wymaga odpowiedzi i reagowania. Ile czasu marnuje się na takie aktywności? Nie mówiąc już o konsekwencjach związanych z problematycznym recyklingiem surowców.
W komunikacie przesłanym serwisowi wyborcza.biz Ministerstwo Klimatu i Środowiska wyjaśnia, że odpowiedzią na problemy z takimi fikuśnymi opakowaniami ma być Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta.
Zgodnie z planowaną regulacją przedsiębiorcy wprowadzający produkty w opakowaniach będą ponosić realne koszty zagospodarowania odpadów. Na te koszty bezpośredni wpływ będą miały np. użyte materiały, złożoność opakowania czy przydatność do recyklingu. W przyszłości stosowanie tego rodzaju opakowań nie będzie uzasadnione ekonomicznie - obiecuje resort.
Słowo klucz: "w przyszłości"
O ROP słychać od lat, a ciągle jesteśmy na etapie oczekiwania na nowe przepisy. Z okresu bezkrólewia korzystają więc producenci wprowadzający swoje innowacje. Jak nie cuda na kiju, to nowe, ale gorsze kioski - taka to nowoczesność w 2026 r.
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.