Garmin zrobił najlepszy sprzęt na rynku. Nie wyjeżdżam bez niego z domu
Po kilku miesiącach jazdy z Garmin RearVue 820 mogę napisać jedno - Garmin zrobił tak dobry radar rowerowy, że miejscami jest... za dobry.

Albo inaczej - miejscami mógłby robić mniej i... byłby jeszcze lepszy. Na szczęście jest i na to sposób.
Zaraz, jakie "RearVue"?
Słuszne pytanie, bo dotychczasowe radary rowerowe Garmina należały do serii Varia albo raczej - nazywały się po prostu "Radar Varia". Dopisek "Vue" miała za to Varia Vue, czyli lampka rowerowa z wbudowaną kamerą. Najbardziej rozbudowany radar Garmina, czyli ten z wbudowaną kamerą, dopisku "Vue" nie miał i nazywał się po prostu Varia RCT715.

Żeby więc całość uprościć, nowy tylny radar nie ma wbudowanej kamery, ale i należy do serii Varia, i ma Vue w nazwie. I nawet na stronie Garmina jest w osobnej zakładce obok dotychczasowych radarów (715, 515, 315).
Aczkolwiek... ma to sporo sensu.
Bo?
Bo to właściwie zupełnie nowa konstrukcja. Idea pozostaje ta sama, czyli radar z wbudowaną lampką, ale "wnętrzności" zostały zdecydowanie zmienione. Przekłada się to m.in. na większy zasięg wykrywania (do 170 m), większy zasięg widoczności naszej lampki (do 2 km) i szerszą wiązkę radarową/pole wykrywania (do 60 stopni).
Dodatkowo, jeśli komuś nie podoba się odwrócony układ w porównaniu do poprzednich modeli - gdzie lampka była nad modułem radaru - może zamontować RearVue 820 "do góry nogami" i automatycznie lub ręcznie ustalić prawidłową orientację, bez kombinowania z mocowaniem. Które - swoją drogą - w tym modelu jest dużo, dużo lepsze niż było w poprzednich modelach.
Aczkolwiek to dalej nie jest to, co na starcie spodobało mi się najbardziej.
To co jest takiego fajnego?

Czas pracy na jednym ładowaniu i dodatkowy tryb jazdy.
Po pierwsze - RearVue 820 może teraz działać bez przerwy do 24 godzin i moje jazdy potwierdzają, że taki wynik w trybie "migania" jest bliski rzeczywistości. A to po prostu oznacza, że rzadziej i rzadziej trzeba sięgać z kabelkiem do radaru, co jest drobnym, ale niesamowicie przyjemnym udogodnieniem.
Po drugie - RearVue 820 ma teraz osobny tryb pracy samego radaru, co wcześniej było wprawdzie dostępne, ale wymagało pomyślenia, jak to włączyć. Po co taka opcja? Bo potrafi mocno oszczędzić nerwów np. przy niskim poziomie naładowania i jeszcze kilku ładnych kilometrach jazdy do domu. Wiem, bo niestety sam musiałem to przetestować i tych kilka dodatkowych godzin naprawdę potrafi zrobić różnicę.
Przy czym, jeśli już mam być roszczeniowy, to najchętniej poprosiłbym o jakiś "smart tryb", w którym na asfalcie oświetlenie jest włączone, a po zjechaniu z niego - wyłącza się automatycznie. W końcu Garmin ma dane o nawierzchni.
A jak się rozładuje, to...
... niespodzianka! Czyli w końcu USB-C zamiast coraz bardziej już irytującego microUSB ze starszych modeli.

Co istotne - radar może działać przy podłączeniu do zasilania. A jeśli po prostu chcemy go szybko naładować, to w 15 minut mamy "do 2 godzin", a w 2,5 godziny - pełny akumulator.
Przy czym akurat ten drugi wynik można z jednej strony uznać za raczej średniawy, ale z drugiej - po tym czasie mamy prawie dobę jazdy bez przerwy, a to już coś naprawdę przyjemnego.
No i to tyle? Poza tym jak starsze radary?

Nie. Przede wszystkim - ten radar jest absurdalnie wręcz skuteczny. Przez miesiące jazdy nie udało mi się zanotować właściwie żadnego przypadku, kiedy jakiś pojazd za mną nie został wykryty, przeważnie z naprawdę dużym wyprzedzeniem.
O dziwo też - choć widziałem takie opinie jeszcze w kilku miejscach - jest to też chyba pierwszy radar u mnie, który nie generuje fałszywych powiadomień o obecności pojazdu, którego tak naprawdę nie ma. Mam na swoich stałych trasach miejsca, gdzie jakaś kombinacja czynników generowała np. w 515 fałszywe alarmy - w 820 ich brak.
Czyli jako radar jest świetny, ale to koniec?
Nie, są jeszcze co najmniej dwie zupełnie nowe funkcje. Albo nowa funkcja i nowy pakiet funkcji.
Zacznij od funkcji.
Jest nią... skuteczniejsze monitorowanie pojazdów, które jadą za nami z prędkością zbliżoną do nas.
Do tej pory w większości radarów jeśli coś jechało za nami ze stałą, zbliżoną do nas prędkością, to po prostu znikało z ekranu i wracało w momencie, kiedy pojawiła się jakaś większa różnica w prędkości. Co czasami potrafiło wywołać małe zamieszanie.

W 820 tego problemu właściwie nie ma. Właściwie, bo nawet Garmin zastrzega gwiazdką na swojej stronie, że w ekstremalnych przypadkach radar może sobie nie poradzić. Ale z tego co widziałem w trakcie jazdy - w większości miejskich i podmiejskich sytuacji trafia idealnie w punkt.
A ten "pakiet funkcji"?
Od razu może zaznaczę, że to jest coś, co z jednej strony robi ogromne wrażenie, a z drugiej - nie znalazłem dla tego większego zastosowania i ostatecznie traktowałem jako z łatwością ignorowany rozpraszacz.
820, dzięki nowym podzespołom, jest w stanie nie tylko rozpoznać, że coś za nami jedzie, jak daleko jest i jak szybko się porusza, ale też:
- jakiego jest rozmiaru;
- jak daleko jest od nas w osi poziomej (wiadomo o co chodzi).
Czyli, w skrócie, RearVue 820 jest w stanie ocenić i pokazać nam, czy pojazd za nami jest mały, czy duży, i czy jedzie bezpośrednio za nami, czy może kilka pasów obok. Na komputerze (540/840/1040 lub nowsze, ze starszymi nie dostajemy nowszych funkcji, zwykły radar) - z włączonym nowym ekranem danych - wygląda to tak przy pustej trasie za nami:

A tak, jeśli coś się za nami pojawia:

Jeśli natomiast zostaniemy przy zwykłym pasku bocznym, to on też będzie szerszy niż do tej pory:

I tu jeszcze jeden obrazek do kompletu:

Co tutaj widzimy? No właśnie - sporo. Mamy tutaj:
- pojazdy różnych rozmiarów;
- "rozmazany" samochód na ostatnim zdjęciu to pojazd, którego parametry nie zostały jeszcze ustalone przez radar (ale sam pojazd jest dla niego jako tako widoczny);
- odległość od nas "w poziomie" - tj. im dalej od krawędzi są samochody, tym dalej są od nas/z większą odległością będą nas wyprzedzać;
- różne poziomy ostrzeżeń w formie graficznej - żółty trójkąt to po prostu zagrożenie, czerwony to duże zagrożenie (prędkość, rozmiar, odległość "w poziomie" od nas, kombinacja wszystkiego)
I teraz tak - większość tych elementów działa dobrze. Rozpoznawanie rozmiaru pojazdów działa, choć przyznaję, że czasem system zmienia zdanie na ten temat już po wykryciu auta. Aczkolwiek przyznaję, że czasem miło się dowiedzieć, że to hałasujące za nami, to jednak motocykl, a nie ciężarówka.
Lokalizowanie pojazdów w odniesieniu do odległości "poziomej" od nas też spisuje się całkiem przyjemnie, nawet na drogach jednopasmowych.
Z drugiej strony - szybko zacząłem się łapać na tym, że tam się po prostu dzieje za dużo, żeby to było dla mnie pomocne. Ze starszymi radarami Garmina miałem tak, że oczekiwałem po prostu tego "pipnięcia", jeśli pojawiło się auto. To mi w 99,9% przypadków wystarczyło.
Tutaj natomiast, żeby realnie skorzystać z tej funkcji, powinienem przestać patrzeć na drogę po "pipnięciu", zerknąć na bok ekranu, sprawdzić, jakie są rozmiary pojazdów, sprawdzić, który ma jaki poziom ostrzegania i przy okazji - zerknijcie na trzeci zrzut ekranu - podumać nad tym, że jedno z tych wielu aut jedzie tak daleko ode mnie, że jako jedyne z grupy nie jest zagrożeniem. Przy okazji - świetnie 820 wychodzi liczenie samochodów jadących jeden za drugim.

W praktyce, przy jeździe "polskiej", czyli głównie po jakichś mniejszych, jednopasmowych drogach, ten cały wysiłek włożony w podziały i klasyfikacje staje się jeszcze bardziej daremny. O ile stojąc przy drodze o przekroju 2x3 (przy takiej robiłem zrzuty ekranu), da się wyłapać auta, które nie są klasyfikowane jako żółte/czerwone zagrożenie, o tyle przy normalnej jeździe właściwie wszystko dostaje żółtą plakietkę - od pojawienia się, do wyprzedzenia nas.
Czyli... właściwie jaki wniosek z tego?
Że Garmin zrobił perfekcyjny - i nie boję się tego ani trochę napisać - radar rowerowy. Radar, który faktycznie potrafi rozpoznać, co za nami jedzie, jak szybko jedzie, jak daleko od nas jest i jak ma się do naszej osi jazdy. I brawo, to jest zwyczajnie w świecie fantastyczne osiągnięcie.
Trochę natomiast problematyczne jest moim zdaniem to, w jaki sposób zdecydowano się te dane przedstawić. Tego jest za dużo - różne kształty, kolory, rowery, ciężarówki, samochody, do tego jeszcze poruszające się w pionie i w poziomie, a każdy przeważnie wiezie na sobie czerwony albo żółty znaczek ostrzegawczy.
W przypadku tak dojrzałego produktu, do tego jeszcze w cenie premium, wolałbym dostawać gotowe, wydestylowane informacje, które mogę w ekstremalnym czasie przetworzyć na potrzebne sobie dane. A tutaj jest raczej software'owe wykorzystanie wszystkiego, co potrafi część sprzętowa, położone na tacy "jak jest".
No ale przecież można...
... tak, to prawda. Można nie korzystać z tego nowego ekranu danych, a ten szeroki pasek boczny na innych ekranach ustawić w tryb "wąski".
I wtedy dostajemy i najlepszy radar na rynku, i mniej tych rozpraszaczy.
A jest coś jeszcze "ekstra"?
Światło hamowania, tj. zmieniany tryb świecenia przy hamowaniu/zwalnianiu, żeby zwrócić na nas dodatkową uwagę kierowców. Przy czym biorąc pod uwagę fakt, że takie rozwiązania są i w lampkach za kilkadziesiąt złotych - tylko wspominam.
Garmin Varia RearVue 820 - warto czy nie?

Od strony technicznej - absolutnie tak. Garmin już wcześniej robił wzorcowe radary, a 820 - i to bez przesadzania - jest o poziom wyżej od tego, co było poprzednio. Wliczając w to fenomenalną skuteczność, świetny czas pracy na jednym ładowaniu i masę możliwości, jakie dają nowe podzespoły. I o ile sam w tych bonusowych funkcjach nie znalazłem aż tak wielkiego zastosowania, o tyle po prostu dzięki nim widziałem, ile ten radar widzi. A to dodatkowo buduje moje zaufanie do niego.
Gdyby więc ktoś spytał, jaki radar kupić i nie podał żadnych dodatkowych kryteriów. Powiedziałbym "820" i uznał, że doradziłem dobrze.
Z drugiej strony - cena 820 jest po prostu wysoka. Internet zarzuca mnie ofertami w okolicach 1230, a przeważnie prawie 1300 zł. Równolegle, na tej samej stronie, wyświetla mi cenę 515 na poziomie 629 zł.
Tak, dwukrotna różnica. Za radar, który jest oczywiście lepszy, ale zdecydowanie nie dwukrotnie. Zresztą sam z 511/515 przejeździłem w sumie już chyba kilkadziesiąt tysięcy kilometrów i nie jestem w stanie podać przykładu sytuacji, w której by mnie zawiódł. O 820 mogę wprawdzie - po krótszym dystansie - napisać to samo, a nawet momentami naprawdę mnie zachwycił, ale jednak kosztuje tyle, co dwie 515.
Na pytanie o to, czy faktycznie warto, odpowiem więc tak: gdybym miał pisać list o prezent pod choinkę, nawet bym się nie wahał i wpisał tam 820. Gdybym natomiast miał pójść do sklepu, to - przynajmniej jeszcze zanim ceny się trochę nie uspokoił - prawdopodobnie wybrałbym 515.
Garmin Varia RearVue 820 - zalety:
- fantastyczny jako radar. Tak po prostu;
- świetny czas pracy na jednym ładowaniu;
- USB-C;
- osobny tryb bez świecenia;
- wykrywanie hamowania i odpowiednie miganie (niech będzie, że dobrze, że jest);
- bardzo jasne światło;
- możliwość pracy "do góry nogami"
- szerszy kat widzenia radaru;
- opcja klasyfikacji pojazdów i ustalania ich odległości od nas "w osi jazdy";
- po prostu kompletny, dopracowany sprzęt.
Garmin Varia RearVue 820 - wady:
- cena;
- część funkcji wygląda jak "pokażmy, że to się da zrobić";
- koniec końców jeździłem z nim jak z 515, tylko... lepszym.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. A że przy okazji uwielbia porządek, jeśli w redakcji pojawi się odkurzacz albo robot koszący do przetestowania, trafi właśnie do niego. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.