REKLAMA

Wrzucasz cały worek i zgarniasz kaucję. Lidl twierdzi, że to wcale nie jest fajne

Butelkomat marzeń Polaków przyjmuje naraz wszystkie butelki i puszki w jednym worku, a pieniądze wypłaca prosto na konto. Niedługo takie maszyny zaleją polskie chodniki, ale niekoniecznie sklepy. Lidl ma poważne wątpliwości. 

lidl
REKLAMA

Automaty przyjmujące butelki i puszki, które wypłacają zwrot bezpośrednio na konto, już zaczynają się pojawiać. Np. operator Kaucja.pl - Krajowy System Kaucyjny postawił takie urządzenie na warszawskich Młocinach. 

- Jeśli można oddać opakowania przy swoim bloku, rośnie szansa, że mieszkańcy naprawdę będą z niego korzystać - wierzy Darek Dworzecki z Kaucja.pl.

REKLAMA

Natomiast Piotr Kocoń z Recyclo Polska zauważa, że technologia wykorzystywana przy systemie kaucyjnym "nie powinna wymagać od użytkowników dodatkowego wysiłku". Zgodzą się z tym pewnie wszyscy ci, którzy już wyczekują automatów połykających od razu całe worki z butelkami i puszkami. Zamiast wrzucać opakowania pojedynczo, wystarczy załadować wór. Tak jest nie tylko szybciej, ale często też wygodniej, bo np. resztki napojów nie ochlapują otoczenia i rąk.  

Na początku systemu kaucyjnego wielu Polaków zdychało właśnie za takimi butelkomatami, które z powodzeniem działają w krajach, gdzie przepisy wprowadzono już dawno temu. Powoli takie automaty docierają też i do nas. 

REKLAMA

Wygląda jednak na to, że nie wszystkie sieci zdecydują się na właśnie tego typu urządzenia

Lidl ma poważne wątpliwości. Jak informuje Portal Samorządowy, sklep doszedł do wniosku, że maszyny rzeczywiście są w stanie przyjąć wiele opakowań jednocześnie, ale sam proces skanowania i liczenia zajmuje tyle samo, a czasami nawet i więcej czasu, niż podczas korzystania z tradycyjnych butelkomatów. 

REKLAMA

Na razie więc tego typu urządzenia w Lidlach nie staną - wyjaśnia Portal Samorządowy.

Być może czasowo wychodzi to podobnie, ale istotną rolę odgrywać może aspekt psychologiczny. Widząc kolejkę, nie będziemy denerwowali się na użytkowników, którym cały proces wrzucania butelek i puszek jedna za drugą zajmuje sporo czasu. "Ach, dlaczego inni są tacy ślamazarni" - narzekają kolejkowicze, przekonani o własnej szybkości. W kolejkach zawsze tak jest: mamy wrażenie, że inni wykonują te same czynności o wiele wolniej niż my. A jak jeszcze jest druga kolejka, to dziwnym trafem najczęściej tam wszystko idzie znacznie sprawniej. I jesteśmy wściekli podwójnie, bo błędna decyzja zaważyła o stracie czasu. 

REKLAMA

Załadowanie worka od razu oznacza również, że nie trzeba się schylać, jeśli ma się przy sobie dużo worków, albo podtrzymywać torby z opakowaniami. Wrzucasz i po problemie, niech się martwi maszyna, która wykonuje brudną robotę - jak być powinno. Może właśnie dlatego niektóre sklepy z dystansem będą podchodzić do automatów z olbrzymią wrzutnią, obawiając się, że przez to więcej osób będzie przychodziło z wielkimi workami. W efekcie będą zapychać się szybciej i będzie przy nich znacznie więcej zamieszania? 

A tak przyzwyczajeni klienci przynoszą po kilka lub kilkanaście butelek i puszek, wrzucają co prawda pojedynczo, ale jakoś to idzie. Nie ma co znowu wprowadzać zamieszania, skoro udało się wyrobić nawyki. 

REKLAMA

Lidl może podeprzeć się liczbami 

W sieci oddano już pół miliarda opakowań. Jak mówi Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. relacji korporacyjnych w Lidl Polska, wynik jest dowodem na to, że system nie tylko działa sprawnie, ale stał się elementem wizyty w sklepach. Tak jak nie zmienia się zwycięskiego składu, tak nie trzeba rezygnować z automatów, które przynajmniej w opinii sieci się sprawdziły. W końcu czasami nowe jest rzeczywiście wrogiem dobrego. 

Pół miliarda robi wrażenie, biorąc pod uwagę fakt, że w całej Polsce zebrano już w sumie 1,6 mld opakowań - we wszystkich punktach zbiórki. 

- Po pierwszym półroczu funkcjonowania systemu kaucyjnego możemy powiedzieć, że na stałe wpisał się on w nasze codzienne nawyki. System stał się naturalnym elementem zakupów i zwrotu opakowań, a jednocześnie realnym narzędziem dbania o czystość przestrzeni publicznej i środowiska. Obserwujemy bardzo dużą dynamikę wzrostu zbiórki opakowań: od 28 mln na koniec stycznia, przez 300 mln w lutym, 520 mln w marcu, aż po 1 mld w kwietniu i już 1,6 mld zebranych butelek i puszek na koniec maja. To pokazuje, jak szybko i skutecznie system się rozwija i jak dobrze został przyjęty przez społeczeństwo. Warto też podkreślić, że w całym kraju funkcjonuje już 62 tysiące punktów zbiórki, z czego ponad połowa to małe i średnie sklepy, co pokazuje ogromne zaangażowanie przedsiębiorców - mówiła wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska.

REKLAMA

Punktów zbiórki będzie przybywać za sprawą butelkomatów, które staną na chodnikach, na osiedlach, przy parkach, plażach i innych licznie odwiedzanych miejscach. Niektóre pozwolą na jednorazowe wrzucenie wszystkich opakowań, inne będą wymagać dorzucania butelki za butelką. Jedne wydrukują kupon, kolejne pozwolą otrzymać kaucję bezpośrednio na konto. Będziemy mieć jeszcze większy wybór i oddamy butelki oraz puszki tak, jak nam się podoba. I o to chodziło. 

Zdjęcie główne: robert coolen / Shutterstock

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA