Kto i kiedy włącza klimatyzację w autobusach? Zasady są absurdalne
Upały wystawiły jeszcze jeden bolesny rachunek miastom, pokazując, że jak wiele jest jeszcze do zrobienia - a czasami wystarczy niewiele, aby przynieść ulgę.

To będzie mój mały symbol tych gorących dni: grupa pasażerów czekających na autobus nie na przystanku, ale w cieniu, pod drzewem, bo wystawiona na słońcu wiata nie pozwoliłaby wytrzymać pewnie nawet sekundy. Kiedy w końcu spóźniony autobus podjechał i zabrał oczekujących, ci wcale nie musieli w końcu odetchnąć. Mógł zacząć się kolejny etap walki o przetrwanie.
Klimatyzacja w transporcie publicznym niby powinna działać, ale nie zawsze tak jest
W Krakowie problem nagłośniła jedna ze słuchaczek Radia Kraków. W pojazdach jest gorąco, jak w saunie czy piekarniku, ale klimatyzacja nie pracuje lub też jej wcale nie czuć. Motorniczy mają tłumaczyć podróżnym, że to wina obowiązujących zasad. To centrala wyraża zgodę na włączenie klimatyzacji w starszych pojazdach. W tych nowych jest automatyczna.
- Dyspozytorzy przy określonym już poziomie temperatury zewnętrznej kontaktują się z prowadzącymi i informują ich, że klimatyzacja ma być włączona i wtedy prowadzący włączają. Tak samo nie ma dowolności, jeżeli chodzi o prowadzących z wyłączaniem klimatyzacji. Ona jest wyłączana dopiero wtedy, kiedy dyspozytor, jak temperatura spadnie do odpowiedniego poziomu, zadecyduje, że można klimatyzację wyłączyć - potwierdza w rozmowie z Radiem Kraków rzecznik MPK Marek Gancarczyk.
Podobny problem jest w Poznaniu. Motorniczy czy kierowca nie może sam zadecydować o regulowaniu klimatyzacji. W rozmowie z "Gazetą Wielkopolską" Agnieszka Smogulecka, rzeczniczka prasowa MPK Poznań, przyznała, że ta ustawiana jest w zajezdni.
- W zależności od typu taboru najczęściej klimatyzacja jest tak ustawiona, żeby temperatura była o kilka stopni mniejsza niż na dworze. Wszystko po to, żeby nie nastąpił szok termiczny - wyjaśniła.
Trudno byłoby znaleźć polskie miasto, w którym temperatura panująca w pojazdach komunikacji miejskiej nie byłaby w ostatnich dniach problemem. W Szczecinie wyjaśniano, że w autobusie czy tramwaju klimatyzacja nigdy nie będzie działać tak, jak w samochodzie. Powodem jest fakt, że często otwierane są drzwi, więc na przystankach siłą rzeczy wpadać będzie gorące powietrze.
Na tę samą kwestię zwracał uwagę łódzki radny Marcin Hencz, opisując, że klimatyzacja w pojazdach komunikacji miejskiej jest w stanie "zrzucić temperaturę o 3-5 stopni w zależności od trasy". Czyli jeśli na zewnątrz będzie 35 st. C., w środku autobusu i tramwaju dalej może być 30 st. C.
Reporter "Faktu" w miniony weekend sprawdził, jak gorąco jest w jednym z warszawskich autobusów. W pewnym momencie termometr wskazał 37 st. C. Pasażerowie byli wściekli, a przedstawiciele warszawskiego transportu publicznego wyjaśniali, że "utrzymanie stałej, niższej temperatury w pojeździe komunikacji miejskiej jest bardzo trudne".
Przy tak wysokich temperaturach nawet klimatyzacja nie wyrabia - o czym boleśnie przekonuje się również PKP Intercity - ale zdarza się, że w pojazdach nie ma jej wcale.
Np. w Bielsku-Białej autobusy z klimatyzacją stanowią 63 proc. taboru. Z kolei we Wrocławiu powinno udać wyposażyć się wszystkie autobusy w klimę w przyszłym roku. Gorzej jest z tramwajami, gdzie będzie to możliwe dopiero w 2029 r., jak zapowiedział w rozmowie z Radiem Wrocław rzecznik MPK Wrocław, Daniel Misiek. I to jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.
To tylko pokazuje, jak bardzo nie jesteśmy przygotowani na tak wysokie temperatury
A tymczasem to wcale nie anomalia, bo zwiększa się liczba upalnych dni w ciągu roku. Pasażerowie nie mają gdzie się skryć na przystankach, a potem wsiadają do pojazdów, które nie dają ochłody.
Miasta inwestują w tabor i sukcesywnie wzrasta liczba tramwajów czy autobusów z klimatyzacją. Powstają też zielone przystanki. W Krakowie przytaczano ubiegłoroczne pomiary, przeprowadzone na jednym z przystanków. Przy pełnym nasłonecznieniu i temperaturze wynoszącej 24 st. C., różnica między wiatą z zielonym dachem a zwykłą konstrukcją sięgała nawet 5 st. C.

I zielonych przystanków też przybywa, ale nie wszędzie. Można mieć też wątpliwości, czy tempo jest wystarczające.
To tylko pokazuje, że wciąż trwająca fala upałów wystawia miastom słony rachunek. Można machnąć ręką i uznać, że jakoś to będzie. Można jednak też działać, by próbować łagodzić skutki coraz gorętszych dni. Pytanie, czy do takich wniosków rzeczywiście się dojdzie.
Zdjęcie główne: Longfin Media / Shutterstock, przerobione
„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.