REKLAMA

Nowy rozkład jazdy to nie tylko pociągi. To opowieść o sukcesie 

Korekty rozkładu jazdy są czymś znacznie więcej niż jedynie informacją o tym, jak pojadą pociągi. Pokazują, jak zmienia się Polska.

nowe pociagi
REKLAMA

Ta historia uderza najbardziej - po 33 latach pociągi wróciły do Łomży. Z miasta koleją będzie można dojechać do Białegostoku i Olsztyna, a w przyszłym roku - do Warszawy. To wręcz rewolucyjna zmiana. 

Mieszkańcy Łomży zyskują dostęp do połączeń dalekobieżnych, łatwiejsze podróże do większych ośrodków miejskich oraz nowe możliwości związane z edukacją, pracą i turystyką. Powrót pociągów do miasta jest dowodem na to, że idea zwiększania dostępności kolei dla mieszkańców mniejszych miejscowości jest skutecznie wdrażana w praktyce - podkreśla PKP Intercity w swoim komunikacie. 

REKLAMA

Przewoźnik przypomina, że za sprawą programu kolei dla lokalnych społeczności "prawie pół miliona Polaków będzie mogło wsiąść do pociągu dalekobieżnego w swojej miejscowości, a dla 3,5 mln mieszkańców naszego kraju zwiększy się dostępność do pociągów dalekobieżnych".

Plany PKP Intercity zakładają, że kolej dalekobieżna powróci do miejscowości: Drawsko Pomorskie, Złocieniec, Czarne, Człuchów, Kłobuck, Działoszyn, Rusiec Łódzki, Czaplinek, Wyszków po nawet 40 latach. Jeszcze nie od razu, ale wszystko zmierza w tym kierunku.

I kolejne korekty pokazują tę zmianę. Można irytować się, że rozkład jazdy ciągle się zmienia - przecież nowy wejdzie w życie już 29 sierpnia, więc prędko pożegnamy ten, który dopiero co zaczął obowiązywać. Czasami są to drobne poprawki i pociąg, który wcześniej odjeżdżał o 14:38, wyjedzie o 14:36.

REKLAMA

Dlatego bywają nieco uciążliwe, bo człowiek się przyzwyczaja do terminu, a ten skacze w te i we wte. Trzeba ciągle trzymać rękę na pulsie, dostosowywać się, reagować. To szczególnie irytujące w przypadku komunikacji miejskiej, która lada moment przejdzie w tryb wakacyjny, tak jakby tylko uczniowie podróżowali autobusami i tramwajami.

Zmiany na kolei nie mogą dziwić

Z drugiej strony zmiany na kolei nie mogą dziwić, skoro w rozkładzie jazdy z każdą kolejną korektą jest coraz gęściej. W najnowszej aktualizacji przykład Łomży jest najbardziej spektakularny, ale nie tylko on robi wrażenie. Po ponad 20 latach regularny ruch pasażerski wrócił także na linię kolejową nr 214 Somonino – Kartuzy. Od 14 czerwca podróżni ponownie mogą jeździć pociągami na tej trasie, bo uzyskali wygodne połączenie z Pomorską Koleją Metropolitalną oraz Trójmiastem. 

- To element wielkiej modernizacji linii kolejowej nr 201 Bydgoszcz – Trójmiasto, jednej z najważniejszych inwestycji kolejowych realizowanych obecnie w Polsce - podkreśla PLK. 

REKLAMA

Z okazji zbliżających się wakacji przywrócony został ruch pociągów na trasie Jelenia Góra – Szklarska Poręba. Chociaż prace nadal trwają, to pociągi będą kursować regularnie przez całe wakacje. Efektem inwestycji będą nowe perony, większa przepustowość linii i poprawa bezpieczeństwa na przejazdach kolejowo-drogowych, jak przypomina kolejowa spółka. 

Gdzie nie spojrzymy, tam zmiany i nowości

14 czerwca Łódzka Kolej Aglomeracyjna uruchomiła codzienne bezpośrednie połączenia z Łodzi do Płocka. W sezonie letnim PKP Intercity odda do dyspozycji podróżnych łącznie nawet 560 połączeń. To aż o 46 połączeń więcej niż w ubiegłe wakacje, kiedy to podróżni mieli do dyspozycji 514 połączeń. W sumie w 2026 r. PKP Intercity wypuści o 130 pociągów więcej niż w 2023 r.

Od 27 czerwca do Ustki dojedzie Pendolino. W wakacje szybki pociąg ma też kursować w wydłużonej relacji z Warszawy do Świnoujścia, a każdego dnia w Trójmieście będzie zatrzymywać się aż 114 pociągów PKP IC. W czasie długich weekendów liczba ta jeszcze wzrośnie – do 122 pociągów w dobie.

Jakiś czas temu wyświetlił mi się na Facebooku wpis osoby, która - być może pół żartem, ale też jednak pół serio - stwierdziła, że poczuła się wykluczona transportowo, bowiem nie może bezpośrednio z lotniska pokonać jakiegoś bardzo długiego dystansu.

REKLAMA

Konieczne są przesiadki. To efekt tego, że linie lotnicze tną połączenia na potęgę. I choć trudno nazwać to prawdziwym wykluczeniem transportowym, to rzeczywiście głośno jest o przewoźnikach rezygnujących z lotów do wielu miejsc.

A tymczasem polska kolej - wreszcie! - dojeżdża tam, gdzie wcześniej nie mogła. I nie chodzi tu o radość z cudzego nieszczęścia i fakt, że w końcu to inni mają gorzej, ale jest to na swój sposób symboliczne odrodzenie. Bo to nie było normalne, że duże miasta nie miały dostępu do kolei. Jak dobrze, że wreszcie się to zmienia. 

REKLAMA
Adam Bednarek
Redaktor

„Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA