REKLAMA

Picie czegoś innego niż woda będzie luksusem. Rząd chce odebrać smak mojemu życiu

Budzę się w tej Polsce, a rząd znów wpływa na moje życie. Tylko dlatego, że nie wie jak poradzić sobie z problemem picia napojów energetycznych przez dzieci i młodzież. Dlatego wszyscy zapłacimy więcej za napoje, które nie są wodą. Brawo, nie ma to jak wycisnąć portfel obywatela.

Picie czegoś innego niż woda będzie luksusem. Rząd chce odebrać smak mojemu życiu
REKLAMA

Opłata cukrowa jest jednym z największym kuriozum, jakie wprowadziły polskie rządy na przestrzeni lat. W założeniu miał skłonić konsumentów do wybierania zdrowszych napojów bez dodatku cukru, ale jakoś tak wyszło, że objęto nim napoje zawierające nie tylko cukry, ale również substancje słodzące oraz kofeinę i taurynę. W efekcie napoje bez cukru zostały objęte opłatą cukrową i nikt w sumie nie potrafi powiedzieć dlaczego.

Jak można był się spodziewać - producenci przenieśli opłatę na konsumenta i w efekcie ceny napojów wystrzeliły w kosmos. Nie narzekam na swoją sytuację majątkową, ale jednak czuję opór przed płaceniem prawie 10 zł za butelkę coli zero, bo uważam to za grabież. Dodajmy do tego, że opłata zmieniła smak napojów na gorszy. Otóż opłacie nie podlegają napoje, które zawierają więcej niż 20 proc. soku owocowego, a zawartość cukru jest mniejsza niż 5g na 100 ml. Nie zgadniecie co zaczęli robić producenci - dodają wszędzie najtańszy sok jabłkowy. Po kilku latach tego procederu rząd ze zdziwieniem odkrył, że producenci znaleźli sposób na omijanie tej opłaty. Dlatego teraz podniesie ją tak, że na widok nowych cen stukniecie się w głowę i pójdziecie kupić wodę.

REKLAMA

Opłata cukrowa w górę. Napoje to luksus

Obecnie opłata cukrowa jest sumą dwóch wartości, stałej i zmiennej. Na każdy litr napoju opłata wynosi:

  • 0,50 zł opłaty stałej – za zawartość cukrów w ilości równej lub mniejszej niż 5 g w 100 ml napoju lub za zawartość (w jakiejkolwiek ilości) co najmniej jednej substancji słodzącej,
  • 0,05 zł opłaty zmiennej – za każdy gram cukrów powyżej 5 g w 100 ml napoju.

Napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny są objęte dodatkową opłatą w wysokości 0,10 zł w przeliczeniu na litr napoju. Opłata nie może wynieść więcej niż maksymalnie 1,2 zł w przeliczeniu na 1 litr napoju.

REKLAMA

Po przyjęciu nowych przepisów stawka opłaty stałej wzrośnie do 0,70 zł, części zmiennej do 0,10 zł, ale najgorszej jest w przypadku kofeiny lub tauryny. Dodatek za ich zawartość wzrośnie z 0,10 zł do 1,00 zł. Maksymalna opłata cukrowa w jednym litrze napoju będzie wynosić 1,80 zł.

Suplementy w formie napoju i proszku również zostaną objęte opłatą, jeżeli to zagęszczone syropy do rozcieńczania, to stawka wyniesie 3 zł za litr, a jak proszki to 3 zł za kilogram. Ministerstwo Finansów chce tym samym zamknąć jedną z najczęściej wykorzystywanych luk w przepisach. Część producentów rejestruje słodzone syropy owocowe jako suplementy diety, dzięki czemu unika opłaty cukrowej. Po zmianach opłata obejmie też suplementy diety w płynie, co ma ograniczyć możliwość omijania przepisów.

Zmieniają się również zasady dotyczące napojów zawierających co najmniej 20 proc. soku i niewielkie ilości cukru. Po wejściu w życie nowych przepisów zwolnienie nie będzie obowiązywać, jeśli napój zawiera jednocześnie substancje słodzące, kofeinę lub taurynę. Może to objąć także część piw bezalkoholowych i napojów dietetycznych. Skandal.

Jak na dłoni widać, że głównym celem są energetyki oraz napoje słodzone. Nie ma co się oszukiwać - ceny napojów znów wyskoczą do góry, bo rząd nie ma pomysłu na poprawianie dochodów fiskusa. Wprawdzie mógłby nałożyć podatek cyfrowy i zarobić kilkanaście razy więcej rocznie, ale to wymagałoby uderzenia w interesy korporacji, więc lepiej wyciskać konsumentów.

Ale najgorsze jest coś innego - ta opłata nie działa. Tylko raz - w pierwszym roku obowiązywania - zanotowano istotny spadek sprzedaży napojów z cukrem i słodzonych. Szkopuł w tym, że był to rok pandemiczny, więc równie dobrze mógł to być wynik tego, co działo się w tamtym czasie. W kolejnych latach spożycie nie spada, więc ta opłata nie ma na celu ratowania naszego zdrowia, tylko drenowania portfela. I tak dzień w dzień, a później czytam, że taka Meta (od Facebooka) miała w Polsce 2 mld przychodu, od których zapłaciła niecałe 12 mln podatku i coś we mnie umiera. To nadzieja, że jeszcze będzie lepiej w tym kraju.

REKLAMA
REKLAMA
Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz działu Technologie, w Grupie Spider’s Web od 2019 r., pierwsze kroki w internetowych redakcjach stawiał w Bezprawniku, skąd trafił do redakcji Autobloga, a od października 2022 r. publikuje również w dziale Tech. Lubi smartfony, tablety, ale i nie przepuści ciekawemu sprzętowi AGD. Od zawsze wierny zielonemu robotowi Androida, ale gdy trzeba, to z ciekawości zajrzy do sadu Apple, by wyjść stamtąd wstrząśnięty. Poza technologiami interesuje się motoryzacją, a przez wpływ redaktora Baryckiego także jazdą na rowerze.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA