Na worki na śmieci nalepią specjalny kod. Sprawdzą, czy mieszkańcy dobrze segregują
Inteligentne śmietniki to coraz częstszy widok na polskich osiedlach. Na podobne rozwiązanie zdecydowano się w Kielcach.

Póki co to tylko testy, ale jeśli wyniki okażą się pozytywne, to miasto nie wyklucza, że projekt będzie rozszerzony o kolejne śmietnikowe altanki.
- Uruchomiliśmy "System Indywidualnej Segregacji Odpadów" w altanie śmietnikowej przy ul. Nowaka‑Jeziorańskiego 53A. We współpracy z firmą T-Master SA testujemy inteligentne nakładki na pojemniki z bezdotykowym otwieraniem, identyfikacją worków za pomocą kodów QR oraz pomiarem masy i poziomu napełnienia każdej frakcji - wyjaśnia prezydentka Kielc Agata Wojda.
Celem pilotażu jest sprawdzenie, czy w zabudowie wielorodzinnej można w ten sposób poprawić jakość segregacji i "nadzór nad tym, co trafia do pojemników".
- Dzięki gromadzonym danym możliwe będzie lepsze zrozumienie zachowań użytkowników i optymalizacja systemu odbioru odpadów - przekonuje firma T-Master SA.
To od dawna wielki problem spółdzielni i samych mieszkańców
Ci mogą poprawnie segregować odpady, ale wystarczy, że ktoś podrzuci do altanki nie swoje śmieci. A opłaty rosną.
Właśnie dlatego wspólnoty czy gminy coraz częściej zerkają w stronę nie tylko kamer pilnujących porządku, ale też stawiają właśnie inteligentne kontenery, otwierane za pomocą kodów QR czy nawet aplikacji. Wystarczy zeskanować symbol, aby system wiedział, że odpady oddaje przypisana osoba czy gospodarstwo.
Podobne rozwiązanie zostało wprowadzone wcześniej w Rzeszowie czy Świętochłowicach. Z kolei w Jarosławiu zdecydowano się po prostu na kody kreskowe, które nalepia się na workach.
Kody są przypisane do konkretnych gospodarstw domowych, więc technicznie możliwe jest powiązanie worka z adresem. Urzędnicy podkreślają jednak, że na tym etapie chodzi wyłącznie o edukację i poprawę jakości segregacji, a nie o śledzenie mieszkańców. Nie ma mowy o karach, sankcjach czy odmowie odbioru odpadów - wyjaśniał na łamach Spider's Web Maciej Gajewski.
Podobne obawy pojawiły się w Kielcach, ale tam też wyjaśniono, że celem jest sprawdzenie, czy rozwiązanie w ogóle działa. Pilotaż potrwa do końca listopada.
- Po jego zakończeniu zobaczymy jakie są efekty i czy warto rozszerzać ten model na kolejne miejsca w Kielcach - wyjaśnia Agata Wojda.
W gminie Lesko taka metoda segregacji się opłaciła
W rozmowie z portalem zyciestolicy.com.pl Adam Snarski, burmistrz Leska, przekonuje, że śmieci na kod QR to przyszłość.
Wcześniej procent odpadów segregowanych wynosił zaledwie ok. 45 proc. Po wdrożeniu systemu indywidualnej segregacji odpadów udało się dobić do 70 proc.
- Plagą były podrzuty śmieci do wiat śmietnikowych i pod kosze uliczne. Podrzucali mieszkańcy naszej gminy i gmin sąsiednich, ale też przedsiębiorcy i turyści. Efekt był taki, że często teren wokół wiat przypominał ulice włoskiego Neapolu - dodaje burmistrz.
Snarski zdradził także, że w ciągu pierwszych 6 miesięcy od wdrożenia systemu koszt zagospodarowania odpadów obniżył się o 60 tys. zł. "Pełny obraz redukcji kosztów uzyskamy jednak na koniec bieżącego roku" - zaznaczył.
Włodarz przyznał jednak, że najpierw trzeba zainwestować. Za budowę elektronicznych wiat z całym oprogramowaniem, w siedmiu lokalizacjach, wydano niemal 6 mln zł. Mimo to burmistrz jest przekonany, że to "kierunek, który powinien stać się standardem w naszym kraju", a nawet powinien być promowany przez rząd.
Zdjęcie główne wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji.



















