Trzy rzeczy, których już nie robię w domu. I ty też nie musisz

Lokowanie produktu: Ecovacs

Mycie okien, odkurzanie, mycie podłóg i koszenie trawnika są fajne - nie powiedział nikt i nigdy. Dlatego u siebie w domu postanowiłem zrezygnować z tych wszystkich czynności, jednocześnie... nie tracąc ich efektu.

Trzy rzeczy, których już nie robię w domu. I ty też nie musisz

Jak dokładnie i czy to wszystko faktycznie działa? Już odpowiadam.

Mycie okien... nigdy mi nie wychodziło

Podejrzewam zresztą, że nikomu specjalnie nie wychodzi, przynajmniej z dobrej woli. Miałem więc całymi miesiącami, czasem nawet latami, po prostu brudne okna, co jakiś czas przypominając sobie o nich i niedbale je przecierając.

Kilka miesięcy temu dotarł dla mnie Ecovacs Winbot W3 Omni, czyli - tak po prostu - robot do mycia okien. I wszystko - nie przesadzam - się zmieniło.

Okazało się, że jeśli mycie okien można sprowadzić tylko do przeniesienia stacji z robotem do brudnego okna, naciśnięcia przycisku, przyczepienia robota do szyby i pójścia sobie do swoich zajęć, to nagle chce się to robić. W przerwie w pracy, w przerwie w treningu albo nawet w żadnej przerwie. Ot, na przykład, przez kilka dni padało, okna są znów brudne, wstanę, przeniosę stację z robotem, włączę mycie i ten niech robi swoje. A ja w tym czasie - swoje, inne niż mycie okna.

I nie przesadzę ani trochę, jeśli napiszę, że W3 Omni myje te okna lepiej ode mnie.

Miałem przy tym jedną podstawową wątpliwość odnośnie tego robota. Tego, że poradzi sobie nawet z bardzo brudnymi oknami, nie było na tej liście, bo szybko udowodnił, że i wielomiesięcznego brudu się nie boi. Tak samo nie bałem się tego, że będzie pracował na wysokościach czy po zewnętrznej stronie okien na piętrze - również i tutaj szybko pokazał, że radzi sobie jak trzeba.

Najbardziej obawiałem się po prostu tego, że po pierwszym tygodniu czy dwóch ekscytacji, W3 Omni trafi gdzieś do kąta i nigdy z niego nie wyjdzie. Bo to trzeba nosić, ładować, czyścić, a i przecież nie mam wcale tak wielkich okien.

Tak się jednak nie stało - od czasu, kiedy do mnie zawitał, minęło już kilka długich miesięcy i W3 Omni absolutnie regularnie krąży po całym domu, a ja do ręcznego mycia - albo nie mycia okien - nie wróciłem i wracać nie zamierzam.

To jest po prostu zbyt wygodne, a efekt jest zbyt dobry, żeby zrobić jakikolwiek krok w tył. Tym bardziej, że mycie okien nie stało się nagle nieprzyjemnym, cokilkumiesięcznym ciągiem i obowiązkiem. Jest po prostu przyjemnym przerywnikiem w innych zajęciach.

Więcej informacji o robocie myjącym okna znajdziesz tutaj.

Kosić... też nie zamierzam.

Sytuacja bardzo podobna do tej z oknami, przy czym może nawet bardziej zaskakująca w skutkach.

W dużym skrócie: przez lata mój trawnik nie interesował mnie w ogóle. Ani trochę. Kosiłem go od niechcenia wtedy, kiedy już naprawdę było źle albo okrutnie mi się nudziło. O tym, że wyglądał - i po skoszeniu, i przed - fatalnie, nie muszę chyba nawet wspominać.

Potem pojawił się robot koszący i nagle okazało się, że już samo regularne koszenie wystarczy, żeby kondycja trawnika znacząco się poprawiła. A skoro i oszczędziłem czas, bo coś kosiło za mnie, i zaczął mi się ten trawnik podobać, to dalsze kroki były proste do przewidzenia.

Ten wysiłek, który normalnie wkładałem w kilkukrotne skoszenie trawnika w ciągu sezonu, włożyłem w inne formy troski o trawnik. Tutaj wertykulacja, tu jakaś aeracja, tam dosiewka, tu montaż systemu podlewania. Obstawiam, że to wszystko sumarycznie zajęło mi mniej czasu, niż regularne pędzenie z kosiarką, nie mówiąc już o pędzeniu z nią każdego dnia.

A tak właśnie kosi robot koszący i efekty widać na powyższych zdjęciach. Trawnik, który nie tak dawno temu wyglądał jak zabiedzone klepisko, teraz wygląda - zaokrąglając - jak z folderu reklamowego. A ja przez większość sezonu tak naprawdę nie dbam o niego, tylko wychodzę sobie z książką i kawą, żeby poodpoczywać i popatrzeć, jak... robot kosi trawę według zaplanowanego wcześniej harmonogramu.

A jak mi się znudzi, to wracam do czytania książki, tym bardziej, że robot koszący ma jeszcze jedną gigantyczną zaletę - jest cichy. Moje codzienne koszenie jest praktycznie niesłyszalne. Tego samego niestety nie mogę powiedzieć o weekendowym zgiełku, kiedy wszyscy wyciągają swoje "zwykłe" kosiarki i kiedy na chwilę uciekam z ogrodu, zamykam się w domu i przymykam okna, żeby przetrwać ten hałas.

Ecovacs GOAT A3000 LiDAR PRO, który w ostatnim czasie zawitał na mój trawnik, nie jest przy tym wszystkim zwykłym robotem koszącym. Po pierwsze - ma fantastycznie wręcz rozwiązany system nawigacji, co w moim ogrodzie - bardzo, bardzo skomplikowanym - jest kluczowe. I GOAT, wyposażony w podwójny LiDAR nie ma najmniejszych trudności z tym, żeby omijać nie tylko stoły czy krzesła, ale też nie wypadać za granicę, kosić tuż przy niej i dodatkowo objeżdżać np. zwisające tuż nad trawnikiem gałęzie drzew, oszczędzając tym i swoją obudowę, i nie-koszalną roślinność.

Tym, co jednak ujęło mnie najbardziej, jest podkaszarka. Tak, poza podwójnym systemem tarcz tnących, GOAT wyposażono również w żyłkową podkaszarkę.

I choć teoretycznie tej wiosny zbudowałem w ogrodzie obrzeża "przyjazne" dla robotów koszących, tak wyszły one - delikatnie mówiąc - dość krzywo. W związku z tym jazda po nich raczej odpada - co dla GOAT nie jest problemem - po prostu dojeżdża do krawędzi obrzeża, aktywuje podkaszanie i... to już, skoszone. Tak samo zresztą przy ścianach domu, płocie czy drzewach.

A ja po raz pierwszy mogę napisać, że faktycznie mam cały trawnik skoszony idealnie.

Więcej o robotach koszących z serii A znajdziesz tutaj. A tutaj więcej o robotach z serii O.

Niespecjalnie po drodze było mi też z odkurzaniem i myciem podłóg.

Aczkolwiek tutaj raczej wszyscy wiedzą, o co chodzi - o robota sprzątającego z funkcją mopowania podłóg. W moim przypadku Deebot T30e Omni.

Czyli... nuda? Niekoniecznie. T30e Omni pokazuje bowiem, jak pięknie rozwinął się rynek tego typu sprzętów. I jak wiele nadal da się na nim wymyślić, ale tak, żeby skorzystał na tym klient.

Czego chce klient? Przeważnie tego, żeby było a) tanio i b) jak najwięcej sensownych funkcji. I T30e, który od jakiegoś czasu patroluje piętro mojego domu w poszukiwaniu brudu, jest tego doskonałym przykładem.

Cena? Taka, jaką ludzie lubią - niska. Możliwości - takie, za jakie jeszcze nie tak dawno temu trzeba byłoby zapłacić kilka grubych tysięcy.

Dostajemy tutaj właściwie wszystko to, co się liczy. Stację dokującą z systemem automatycznego opróżniania robota, prania mopów gorącą wodą i suszenia ich ciepłym powietrzem. Do tego stację, której pojemniki osadzone są w taki sposób, żeby można ją było wsunąć np. pod stół, a jednocześnie zachować pełny dostęp do pojemników. Swoją drogą - pojemników o naprawdę uczciwej pojemności.

Do tego oczywiście dochodzi wszystko to, co ważne przy sprzątaniu. Szczotka boczna i główna, w które nie wplątują się włosy (potwierdzam, działa). Dwa spore mopy ze stałym dopływem wody. Opcję dodawania płynu do mycia podłóg. Automatyczne podnoszenie mopów podczas jazdy po dywanach. Ruchome mopy, dojeżdżające do ścian i krawędzi mebli. Opcję odkurzania dywanów z suchymi mopami. Możliwość przejeżdżania przez progi do 2 cm. Piekielnie szybkie i skuteczne mapowanie oraz nawigację.

I te przykłady można mnożyć, co w przypadku robota za taką cenę raczej nie jest oczywiste. Zresztą to połączenie sprawia też, że człowiek zaczyna się poważnie zastanawiać, dlaczego miałby w ogóle wydać choć złotówkę więcej na robota sprzątającego, skoro tutaj jest... wszystko.

Więcej o robotach z serii T przeczytasz tutaj. A tutaj o serii X.

Do tego wszystkiego - jedna aplikacja

Wprawdzie może się to wydawać drobiazgiem, ale im więcej robotów mamy w domu, tym z jednej strony jest łatwiej i wygodniej, a z drugiej - absolutnie nie chcemy mieć ich wszystkich porozrzucanym po różnych aplikacjach.

Oczywiście, przeważnie zlecamy koszenie czy odkurzanie nie ręcznie, a według ustalonego wcześniej harmonogramu. Ale to, że wychodząc z domu mogę w jednej aplikacji włączyć dodatkowe odkurzanie i dodatkowe koszenie, już samo w sobie potrafi być sporą oszczędnością czasu.

A w końcu o to w tych wszystkich robotach chodzi.

Piotr Barycki
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. A że przy okazji uwielbia porządek, jeśli w redakcji pojawi się odkurzacz albo robot koszący do przetestowania, trafi właśnie do niego. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.

Lokowanie produktu:Ecovacs