Polskie lotnisko w końcu daje spać. Szkoda, że wydali na to fortunę
"To nasz krok w stronę większego komfortu życia w sąsiedztwie lotniska" – mówią władze poznańskiego lotniska. Spór z sąsiadami trwa od lat, a port lotniczy wydał już miliony złotych na odszkodowania.

"Wiemy, że lotnisko to ważna część miasta Poznań, ale też codzienność wielu mieszkańców. Dlatego wprowadzamy 'core night' - ciszę nocną między 1:00 a 5:00" – poinformowało poznańskie lotnisko.
Nowe przepisy wejdą w życie 25 października 2026. Od tego dnia w tych godzinach nie będą planowane żadne rozkładowe operacje lotnicze.
To nasz krok w stronę większego komfortu życia w sąsiedztwie lotniska. Jednocześnie dbamy o to, by ruch lotniczy mógł się rozwijać się w sposób zrównoważony i bezpieczny – podkreślono w komunikacie.
- Rozwój portu jest niezbędny miastu i regionowi: już teraz jego działalność daje pracę ponad 43 tys. Wielkopolan i odpowiada za 4,5 mld zł wpływów do gospodarki. By ten rozwój był możliwy i by te liczby rosły, przewoźnicy operujący z Ławicy potrzebują większej swobody w planowaniu swoich operacji późnym wieczorem i wczesnym rankiem. Ale w zamian i z wyprzedzeniem wprowadzamy maksymalne ograniczenie startów i lądowań w środku nocy - mówi prezes Portu Lotniczego Poznań-Ławica, Grzegorz Bykowski.
Już teraz zaznaczono, że w wyjątkowych sytuacjach możliwe będą operacje lotnicze, takie jak loty państwowe (wojskowe, policyjne, straży granicznej), lądowania awaryjne, loty humanitarne i ratunkowe czy opóźnione operacje z przyczyn niezależnych dla przewoźników, które nie zmieściły się w widełkach i zahaczyły o ciszę nocną.
A to się zdarza, czego dowodem jest warszawskie lotnisko Chopina, gdzie cisza nocna obowiązuje. Sąsiedzi lotniska uważają, że wyjątków od reguły jest za dużo.
W Poznaniu mieszkańcy okolic portu lotniczego od lat skarżą się na hałasy. Władze lotniska jakiś czas temu ujawniły, że w ciągu ostatniej dekady wypłacono w sumie 150 mln zł odszkodowań osobom mieszkającym blisko portu.
- Za kwotę wypłaconych odszkodowań moglibyśmy zbudować osiem stanowisk postojowych, dwa hotele albo nowy terminal przylotowy – wyliczał w rozmowie z portalem pasażer.com Grzegorz Bykowski, prezes zarządu Port Lotniczy Poznań-Ławica.
Prezes lotniska zauważał wówczas, że nowe osiedla blisko Ławicy często reklamowane są wizją cichej okolicy. I dlatego później mieszkańcy skuszeni obietnicą ciszy narzekają na uciążliwe odgłosy.
Takie spory toczone są w wielu miejscach w kraju. We Wrocławiu mieszkańcy również skarżą się na odgłosy, które miały nasilić się po ostatnim remoncie.
Zwykle w przypadku takich dyskusji pojawiają się różne obozy. Przedstawiciele jednego twierdzą, że trzeba było liczyć się z konsekwencjami, jeżeli zdecydowano się na zamieszkanie w sąsiedztwie lotniska. Drudzy, do których bardzo często należą sami mieszkańcy, odpowiadają, że ruch się zwiększa i odgłosów jest więcej niż przed laty, więc zdanie mogło się zmienić - coś, co dawniej nie przeszkadzało lub było na akceptowalnym poziomie, dziś jest już nie do wytrzymania. A do tego dochodzą jeszcze ci, którzy skuszeni obietnicami dewelopera (i zapewne niższymi cenami) machnęli ręką na ewentualne konsekwencje, myśląc, że jakoś to będzie. Nie jest i teraz mają problem.
Złośliwi powiedzą: nie podoba się, to wynocha. Tylko dokąd się udać, jeśli hałas jest wszędzie, nawet na wsi? Trzeba szukać kompromisów i porozumień, takich jak rozwiązanie wprowadzone w Poznaniu.
Zdjęcie główne: Karol Serewis / Shutterstock.com



















