Prezes Microsoftu sobie o nas przypomniał. To nawet ciekawe
Windows 11 i Xbox wymagają naprawy, a na spotkaniu z inwestorami Satya Nadella zapowiada "fundamentalne zmiany", które mają odbudować zaufanie użytkowników.

Satya Nadella nie należy do menedżerów, którzy często mówią o problemach własnych produktów. Co więcej, przez ostatnie lata próbował skupić swoją i naszą uwagę przede wszystkim na korporacyjnej stronie Microsoftu, tej od inteligentnej chmury obliczeniowej i sztucznej inteligencji. Tym bardziej zaskakuje jego ostatnia, wyjątkowo szczera deklaracja. Przy okazji prezentacji kwartalnych wyników finansowych firmy (znakomitych) dużo mówił o tym, że Microsoft "wykonuje fundamentalną pracę”, by odzyskać fanów Windowsa, Xboxa, Binga i Edge’a.
Windows 11: powrót do podstaw i czuła pielęgnacja Xboxa
Nadella oświadczył, że priorytetem staje się jakość, stabilność i sensowność zmian, a nie szybkie dorzucanie kolejnych funkcji. W praktyce oznacza to m.in. poprawę wydajności na urządzeniach z małą ilością RAM-u, uproszczony proces aktualizacji i powrót do dopracowywania kluczowych elementów systemu, zamiast wciskania Copilota w każdą aplikację.
Czytaj też:
Zmiany dotyczą również Xboxa. Nadella zapewniał, że zespół „ponownie skupia się na naszych kluczowych fanach i graczach” chwaląc się przy okazji rekordową liczbą aktywnych użytkowników Xboxa oraz rosnącą liczbą godzin streamingu gier. Nadella ujawnił też nową liczbę aktywnych urządzeń z Windowsem: ponad 1,6 mld miesięcznie. To gigantyczna baza, ale też gigantyczna odpowiedzialność. Microsoft wie, że nie może sobie pozwolić na kolejne lata ignorowania podstawowych problemów systemu.
Przez ostatnie dwa lata Microsoft miał z entuzjastami jego produktów dość burzliwy związek. Windows 11 zamiast „najlepszego Windowsa w historii” często był opisywany jako system, który bardziej przeszkadza niż pomaga. Xbox - zamiast jasnej, ofensywnej strategii - kojarzył się z chaosem wokół ekskluzywności, Game Passa i gier wychodzących na konkurencyjne platformy.
I nagle szef całej firmy wychodzi i mówi wprost: tak, mamy problem, robimy „fundamentalną robotę”, żeby „odzyskać fanów” Windowsa i Xboxa. Satya Nadella rzadko tak otwarcie komentuje wewnętrzne porządki, więc to nie jest zwykła PR‑owa gadka po kwartalnym raporcie. To raczej sygnał, że w Redmond naprawdę coś się zmienia.
Czy tak będzie? To już inna historia. Microsoft ma długą tradycję składania ambitnych obietnic, które później rozbijają się o realia ogromnej organizacji. Ale fakt, że tym razem to sam CEO mówi wprost o „naprawianiu” Windowsa i Xboxa jest sygnałem, którego nie da się zignorować.



















