REKLAMA

Robią zdjęcia koszom na śmieci. Tak walczą z kombinatorami

Gmina podniosła stawki za odbiór odpadów, co nie wszystkim się spodobało – argumentem władz jest jednak… zawartość kontenerów. A te są pod ścisłą kontrolą.

kosze na smieci
REKLAMA

Jak informuje Portal Samorządowy, opłata za odpady w gminie Sanniki wzrosła z 35 zł na 41 zł. Czym tłumaczono podwyżkę? Tym razem winny nie szukano w systemie kaucyjnym. Zwrócono uwagę na to, że rośnie liczba śmieci, a jednocześnie ich segregacja w praktyce nie istnieje.

"Mieszkańcy wystawiają wszystko, co się da, uważając, że może się uda. Jednak na obecną chwilę to się nie uda" – opisuje sytuacja gmina.

REKLAMA

Firma odpowiedzialna za odbiór odpadów kontroluje zawartość kontenerów.

Kosze są fotografowane, a dowody w sprawie lecą prosto do urzędu gminy

(...) i tak notorycznie ten sam mieszkaniec potrafi zaraz wystawić to samo i jeszcze dziwnie się tłumaczy, że to był nie jego kosz. I dodaje: "udowodnijcie mi, że to był mój kosz" – relacjonuje urząd.

Jak czytamy na Portalu Samorządowym, mieszkańcy wystawiają śmieci, które nie powinny trafiać do standardowego odbioru. To wpływa na wzrost kosztów. Odpady trafiają do sortowni, a przez nadmiarowe śmieci proces segregacji się wydłuża. A im więcej czasu pochłania, tym więcej kosztuje. Stąd wyższe opłaty.

Bez współpracy mieszkańców problem rosnących kosztów gospodarki odpadami będzie się bowiem tylko pogłębiał – apeluje gmina.

I ta prośba trafić powinna do wszystkich, nie tylko do mieszkańców tej konkretnej gminy.

Gminy i spółdzielnie chcą patrzeć mieszkańcom na ręce. To znaczy na kosze

Ale jest z tym niemały problem, bo mieszkańcy nie chcą być monitorowani, kiedy udają się z własnymi workami do śmietnikowych altanek. Niedawny wyrok sądu pokazuje, że prawo mają po swojej stronie.

Wyrok oczywiście nie oznacza automatycznego zakazu monitoringu na osiedlach. Oznacza natomiast, że kamery skierowane na altany śmietnikowe po to, by weryfikować segregację i rozliczać mieszkańców, znalazły się w bardzo wąskim korytarzu dopuszczalności, bo trzeba udowodnić niezbędność i brak mniej inwazyjnych opcji. NSA wprost wskazał, że w tego typu sprawie prywatność i autonomia informacyjna jednostki nie ustępują samemu interesowi ekonomicznemu wspólnoty – pisaliśmy na łamach Spider's Web.

- Jakimi sposobami możemy zidentyfikować osoby, które nie segregują czy podrzucają śmieci, jeżeli jesteśmy pozbawieni jakichkolwiek możliwości wypełniania ustawowych przepisów? - zastanawiał się w rozmowie z Portalem Samorządowym Leszek Klonowski, zastępca prezesa zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej.

Wiele gmin chce wiedzieć, co, jak, kiedy i najlepiej przez kogo jest wyrzucane. Dzięki temu można byłoby nie tylko zmusić sąsiadów do odpowiedniej segregacji, ale też chronić się przed podrzucanymi odpadami. To również jest częstym problemem, a nie wszędzie inwestuje się w inteligentne kosze, otwierane np. kodem QR.

Swego czasu w jednej parafii zamontowano monitoring, co pozwoliło przyłapać na gorącym uczynku osoby przerzucające śmieci przez płot. Apel, by zaprzestać takiej działalności, nie poskutkował, więc zdjęcia osób wrzucających domowe śmieci do parafialnego kontenera zaczęły być publikowane w gablocie parafialnej. Mieszkańcom forma pilnowania porządku nie przypadła do gustu i takie metody określili "cyfrowym piętnowaniem".

REKLAMA

Zdjęcie główne: marekusz / Shutterstock.com

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-10T15:01:34+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T14:45:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T13:34:19+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T13:04:36+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T12:42:36+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T10:45:51+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T08:13:15+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T08:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-10T06:11:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA