REKLAMA

Fujifilm Instax Mini Evo to cyfrówka, która drukuje zdjęcia i kapitalnie wygląda

Fujifilm Instax Mini Evo łączy aparat cyfrowy, z drukarką zdjęć natychmiastowych i robi to w niesamowicie stylowy sposób. Zapowiada najlepszy aparat natychmiastowy tego typu.

Fujifilm Instax Mini Evo. Ten aparat drukuje zdjęcia i super wygląda
REKLAMA

Tak jak kiedyś zdjęcia natychmiastowe kojarzyły się ze słynnymi Polaroidami, dzisiaj kojarzą się z popularnymi instaxami. Najczęściej spotykane są te najtańsze, najprostsze modele, które od lat wyglądają prawie tak samo. Przypominają małe pralki, a kosztują tyle, co kilka butelek Ariela. Mimo to sprzedały się już w dziesiątkach milionów na całym świecie, stanowiąc główny dochód fotograficznej działki Fujifilm. W ofercie japończyków pojawił się właśnie nowy przedstawiciel rodziny: Instax Mini Evo. 

REKLAMA

Fujifilm Instax Mini Evo - nowoczesna hybryda w stylu premium retro

Fujifilm Instax Mini Evo to aparat hybrydowy, czyli połączenie aparatu natychmiastowego z cyfrowym. To idea, którą już widzieliśmy w modelach Instax LiPlay czy SQ10/SQ20. I tak naprawdę, Instax Mini Evo na nich bazuje. Tyle, że Mini Evo ma być flagowcem premium.

 class="wp-image-1938620"

Sercem aparatu jest 1/5-calowa matryca CMOS o niskiej rozdzielczości 1,33 Mpix, która daje cyfrowe zdjęcia o rozdzielczości 2560 x 1920 px. Matryca jest malutka i ma małą rozdzielczość, ale do wydruku instaxów mini wystarczy. To identyczny sensor, jak w 2,5-rocznym modelu LiPlay. Nowy jest obiektyw, który ma teraz szerszą ogniskową o ekwiwalencie 28 mm f/2. Aparat automatycznie ustawia parametry, rotując czułością w zakresie ISO 100 -1600 oraz czasami 1/4 - 1/8000 s. Za pomiar światła odpowiada 256-punktowy pomiar TTL. Z tyłu znajduje się 3-calowy ekran LCD o rozdzielczości 460 tys. punktów. Zdjęcia są zapisywane na wewnętrznej pamięci lub karcie microSD. 

REKLAMA
 class="wp-image-1938623"

W praktyce zdjęcia są rejestrowane przez sensor, jak w normalnym aparacie cyfrowym, a dopiero potem, naświetlanie na odbitce Instax Mini. W międzyczasie możemy je jeszcze obrobić w aparacie. Mówiąc prościej: mamy tu połączenie zwykłej cyfrówki z malutką matrycą z drukarką natychmiastową Instax Mini. Tylko całość jest zamknięta w stylowej, zgrabnej obudowie. Różnica z podstawowymi Instaxami, jest taka, że tam obraz jest naświetlany bezpośrednio na odbitkę przez obiektyw.

Moje doświadczenia z poprzednimi hybrydami Fujifilm były takie sobie, głównie ze względu na przeciętną jakość zdjęć, jakie oferują. W przypadku Instaxa Mini Evo ma być dużo lepiej. Rozdzielczość druku wrosła bowiem dwukrotnie i wynosi 1600 x 600 punktów. 

REKLAMA

100 różnych efektów, wydruki prosto ze smartfona

Podobnie, jak jego poprzednicy, Instax Mini Evo umożliwia drukowania zdjęć prosto ze smartfona. Wystarczy pobrać odpowiednią aplikację na smartfona, połączyć się z aparatem i przesłać zdjęcia do druku. W aplikacji już z poziomu aparatu można dodać do zdjęć ramki, napisy, znaczki itp.

REKLAMA

Aparat oferuje też 10 filtrów „obiektywowych” i 10 symulacji filmów, które możemy ze sobą łączyć. W sumie zatem otrzymujemy 100 różnych efektów, które możemy na żywo podglądać na ekranie LCD. 

REKLAMA

Niestety, rozdzielczość drukowanych zdjęć, które nie zostały wykonane wbudowanym aparatem, jest niższa i wynosi zaledwie 800 x 600 punktów, czyli tyle, co w starszych modelach. Rozczarowujące. 

REKLAMA

Design retro z nowoczesnymi elementami

W ofercie Fujifilm jest wiele różnych instaxów i każdy został zaprojektowany w nieco innym stylu, chociaż każdy w gruncie rzeczy robi to samo. Najprostsze i najtańsze instaxy od lat przypominają małe pralki w kolorach jak z japońskich kreskówek.

REKLAMA

Są też modele przypominające elektronikę z 90. Pierwszy hybrydowy Instax LiPlay próbował udawać nowoczesny, designerski gadżet, ale nikt nie dał się nabrać, a aparat dosyć szybko lądował w koszach z promocjami. 

 class="wp-image-1938629"

Instax Mini Evo to inna bajka, jakby do jego projektu zabrała się zupełnie inna osoba. Być może ta sama, która odpowiada za wzornictwo przepięknych cyfrówek z serii Fujifilm X100. Mini Evo do nich nawiązuje zarówno kolorystyką, jak i ogólnym wzornictwem. To udane połączenie stylu retro z nowoczesnymi i praktycznymi dodatkami. To zdecydowanie najpiękniejszy Instax jako do tej pory powstał i jestem przekonany, że wiele osób kupi go głównie właśnie tego powodu. Nawet, jeśli będzie głównie stać na półce. 

 class="wp-image-1938635"

Na obudowie mamy kilka prostych przycisków do obsługi menu aparatu. U góry znajduje się tarcza zmiany symulacji filmów. Efekty „obiektywowe” zmienia się kręcąc tarczą obiektywu. Wydruk zdjęcia następuje po odciągnięciu wajchy, jak w starych aparatach na klisze. Nie zabrakło małego lusterka do zdjęć selfie, a zimna stopka, pozwoli podłączyć akcesoria, np. zewnętrzną lampę LED. Piękne połączenie tradycji z nowoczesnością. Aparat jest przy tym lekki (285 g) i dosyć nieduży (87 mm x 122.9 mm x 36 mm). 

Fujifilm Instax Mini Evo - cena

Aparat Fujifilm Instax Mini Evo ma trafić do sprzedaży 3 grudnia 2021 r. w cenie 200 dol. czyli ok. 820 zł. W takiej cenie ma to sens: sama drukarka Instax Link to wydatek ok 500 zł, a najtańszy Instax Mini 11 kosztuje ok 300 zł. Tu w cenie obu urządzeń mamy coś więcej zamknięte w przepięknej obudowie.

REKLAMA
 class="wp-image-1938632"

Niestety, jeśli myśleliście, że nowy Instax będzie świetnym pomysłem na prezent, to mam złą wiadomość. Na rynku europejskim aparat będzie dostępny dopiero w lutym 2022 r. Wiedząc, jakie są obecnie problemy z logistyką czy elektroniką, zapewne producent skupia się na najbardziej dochodowych dla siebie rynkach. Szkoda, bo sam chętnie bym go przetestował.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-22T15:41:02+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:20:59+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T15:03:37+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T12:51:36+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T11:39:48+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T10:11:42+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T09:22:25+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA