Kosmos  /  News

Amerykański senator przekonany, że UFO nie jest pochodzenia ziemskiego

Picture of the author

Zaledwie kilka dni temu prezydent Barack Obama odpowiadając na pytanie o nagrania przedstawiające niezidentyfikowane obiekty latające zarejestrowane przez pilotów marynarki wojennej, mówił, że wszystkiego, co wie, niestety nie może powiedzieć. Nic więc zatem dziwnego w tym, że media zaczęły pytać o to także innych amerykańskich polityków.

Tak oto dziennikarze portalu TMZ trafili na senatora Martina Heinricha z Nowego Meksyku. Jak widać polowanie na kontrowersyjne wypowiedzi opłaciło się. Jak się okazało, polityk sceptycznie odnosi się do idei, że to, co zarejestrowano na nagraniach to jedynie drony czy aparaty latające wysłane przez inne kraje w celach szpiegowskich, nawet mimo tego, że jest to najbardziej prawdopodobne i najbardziej racjonalne wyjaśnienie.

Wydaje mi się, że jeżeli jakikolwiek inny rząd posiadałby takie możliwości, widzielibyśmy zaawansowaną technologię takiego kraju także w innych dziedzinach. Nie wydaje mi się, aby to, co zarejestrowano na nagraniach i co opisują piloci, mogło należeć do służb jakiegokolwiek innego kraju. Nie mam pojęcia, co to jest, ale powinniśmy się tego dowiedzieć w jakiś sposób

- przyznał Heinrich.

Skoro mamy prawdziwych pilotów, którzy opisują spotkania z obiektami, które zdają się nie przestrzegać praw fizyki i znajdują się w amerykańskiej przestrzeni powietrznej, musimy dowiedzieć się co to jest

- dodał.

Według senatora wszystkie dostępne informacje wskazują na to, że obiekty, o których mowa w raportach nie są pilotowane, ani nie zostały zbudowane przez ludzi.

UFO jako element popkultury

Temat niezidentyfikowanych obiektów latających był bardzo popularny w latach czterdziestych po tzw. incydencie w Roswell, gdzie szczątki najprawdopodobniej balonu meteorologicznego zostały wzięte za fragmenty obiektu o pochodzeniu pozaziemskim. Momentalnie, częściowo dzięki mediom, powstały teorie mówiące o rozbitym statku, który przybył na Ziemię z innego układu planetarnego. Temat ten powracał co jakiś czas, gdy kolejne osoby przekonywały, że widziały latające dyski, spotykały obcych czy wręcz były przez nich porywane na pokład statku kosmicznego.
Co może jednak zdumiewać, teraz gdy wszyscy mamy w kieszeni spodni całkiem dobry aparat fotograficzny i możemy w końcu fotografować wszystkie latające dyski i cygara, to jakoś liczba incydentów tego typu nie tylko nie wzrosła, co spadła do zera.

Wkrótce jednak dowiemy się jakie informacje na temat niezidentyfikowanych obiektów latających zebrały przez te wszystkie lata służby amerykańskie. Raport w tej sprawie przygotowywany dla Kongresu Stanów Zjednoczonych ma zostać opublikowany w czerwcu.