Bezpieczeństwo  / News

Wielka Brytania inwestuje w narodowych hakerów. Pierwsi zaatakują terrorystów

Picture of the author

Politycy często dywagują o tym, w jaki sposób można się bronić przed potencjalnymi cyberatakami, ale rzadko kiedy widzą siebie jako agresora. Boris Johnson, czyli premier Wielkiej Brytanii, mówi z kolei wprost, że Zjednoczone Królestwo zbroi się do walki w sieci i planuje wykazywać się inicjatywą.

Boris Johnson, który wyprowadził Wielką Brytanię z Unii Europejskiej i sprawił, że Brexit stał się faktem, nie próżnuje. Chociaż cały czas trwa kryzys związany z koronawirusem, polityk skupił teraz swoją uwagę na globalnej wiosce i wprost mówi o tym, że Zjednoczone Królestwo musi mieć możliwość zaatakowania swoich wrogów nie tylko w powietrzu, na lądzie i na morzu, ale również w internecie.

Hakerzy to nowi piloci

Wielka Brytania nie zadowoli się skuteczną obroną przed hipotetycznymi cyberatakami wymierzonymi w nią przez wrogie państwa. Jak donosi Reuters, jej przywódca w niedzielnej informacji prasowej stwierdził, że internet „zrewolucjonizował to, w jaki sposób żyjemy” oraz „jak prowadzimy nasze wojny” w podobny sposób, jak dokonali tego piloci samolotów w ubiegłym stuleciu.

Informacja o mocniejszym zaangażowaniu Zjednoczonego Królestwa w walkę w cyberprzestrzeni pojawiła się w momencie, gdy obywatele Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej spodziewają się ogłoszenia zmniejszeniu nakładów państwa na konwencjonalną armię. Jak na razie to jednak tylko plotki, a Boris Johnson powinien wyjawić swoją strategię dotyczącą brytyjskiego wojska we wtorek.

Wielka Brytania i National Cyber Force

Boris Johnson w swojej notce wspomniał o tym, że utworzone w ubiegłym roku National Cyber Force (co można przetłumaczyć na nasz język jako Narodowe Siły Cybernetyczne), podlegająca pod Ministerstwo Obrony, będzie się składać z urzędników, szpiegów oraz „naukowców”. Zapewne wśród tych ostatnich znajdują się hakerzy dysponujący umiejętnościami niezbędnymi do prowadzenia cyberataków.

National Cyber Force otrzyma wkrótce bazę zatrudniającą tysiące ludzi, która zostanie zlokalizowana w północnej Anglii, aby wspomóc rozwój innych regionów kraju niż Londyn. Jej pracownicy będą nie tylko pasywnie bronić obywateli przed zagrożeniami płynącymi z zewnątrz, ale będą również np. hakowali smartfony osób podejrzanych o przestępstwa (takie jak pedofilia) oraz o terroryzm.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst