Gry  / Felieton

Baldur's Gate: 20 lat później. CZYTAĆ Z BUTELKĄ WODY W POBLIŻU

Drogie Larian, robisz to źle. 

Od 20 lat (lub co najmniej od końca lutego) jedno pytanie nie schodzi z ust graczy, jedno nie pozwala zaznać nocnego odpoczynku, jedno gnębi, męczy i każe zapełniać tysiącami linijek kolejne subredity.

Jak powinien wyglądać Baldur's Gate? - szepczą przez sen miłośnicy kultowej serii.

Ja wiem.

To ma być Baldur, więc pierwsze 3 do 6 godzin spędzamy na tworzenie postaci i rzucaniu kostką.

Dobra seria albo sięga po nowe pokolenia, albo starzeje się wraz ze swoimi fanami. W wypadku Baldura oczekuje tego drugiego. Dosłownie. Tworzymy postać w wieku, przez uprzejmych optymistów zwanym słusznym, przez elokwentnych pesymistów matuzalemowym, a resztę gawiedzi po prostu starością. Siła i wytrzymałość nie są już naszymi głównymi cechami, do głosu dochodzą inne potrzeby i inne uwarunkowania.

Obok kondycji równie ważna jest pojemność pęcherza – mała skutkuje karami do nietrzymania moczu, a drobny wypadek w trakcie walki może zwiększyć otrzymywane obrażenia. Kluczową cechą bohatera jest też odporność na demencję. Niska daje szansę na zapomnienie się w trakcie walki i to bynajmniej nie w berserkerskim szale. Bohater może zapomnieć, po której stronie walczy i zacząć atakować swoich towarzyszy lub po prostu odłoży broń i pójdzie sobie, nie wiedząc, co właściwie się dzieje. W skrajnych wypadkach bitwa nagle się kończy, gracz widzi czarny ekran, a po chwili przenosimy się w czasie, gdy jego bohater budzi się w gospodzie bez towarzyszy i bez jakiejkolwiek informacji o tym, czy wygrał, czy przegrał i co się właściwie stało. Odzyskiwanie wspomnień (by znów je szybko utracić) jest jednym z pobocznych zadań ciągnących się przez całą grę. Pomóc w jego realizacji mogą niektóre przedmioty, jak sudoku +15 odporności na demencję.

Niektóre klasy cierpią na specyficzne niedogodności związane z zaawansowanym wiekiem i muszą radzić sobie, uzupełniając pewne braki odpowiednim ekwipunkiem. Jednym kluczowych przedmiotów w wyposażeniu magów jest sztuczna szczęka – ponieważ upływowi czasu towarzyszy ubytek zębów, pojawiają się całkowicie zrozumiałe problemy z dykcją, co w wypadku rzucania kuli ognia może prowadzić do katastrofy. Im lepszą szczękę ma na wyposażeniu mag, tym większą szansę ma na to, że rzuci odpowiedni czar. Przy wyjątkowo złych rzutach kostką i słabej sztucznej szczęce mag jest narażony na przykład na przywołanie wrogiego demona podczas walki.

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę.

Bohaterstwo nie ma daty ważności. Jednym z mocniejszych punków serii Baldur's Gate były postacie. To za nie te gry kochamy i to do nich chcemy wrócić do Wrót Baldura. Być może po 20 latach nasz drużyna będzie nieco przypominała Pratchettowską Srebrną Ordę, ale w życiu (i grach RPG) liczy się nie tylko młodzieńcza witalność... tak przynajmniej z (coraz mniejszym) przekonaniem powtarzamy sobie my, pamietający jeszcze premierę BG1.

Nie chcę zdradzać całej fabuły, której scenariusz z pewnością z wypiekami na twarzy czytają właśnie szefowie Larian Studios, ale uchylę rąbka tajemnicy. Gra zaczyna się od zebrania drużyny. Szczęśliwe udaje nam się za to odnaleźć Minska, a raczej Boo, gwiezdnego podróżnika, który odzyskał swoje gigantyczne kształty i teraz to on opiekuje się zminiaturyzowanym towarzyszem. Jeśli uda nam się dołączyć Boo do drużyny, możemy go zaprząc do kupionego wcześniej wózka inwalidzkiego, tworząc w ten sposób rodzaj rydwanu (+10 do szybkości, + 5 do zręczności, -2 do nietrzymania moczu – w końcu to dość ekscytujący pojazd).

Nie wszystkich starych towarzyszu udaje się nam niestety odzyskać. Dość niespodziewanie odmawia nam choćby Jan Jansen. Jeden z genialnych wynalazków gnoma okazał się bowiem ogromnym sukcesem. I choć czasami nieco go dziwi, że o jego automatyczną obieraczkę do rzepy kłócą się armie z całego świata, a każdy opryszek w mieście marzy o takiej na własność, w szczegóły sukcesu nie wnika. Choć przy odpowiednio poprowadzonej dyskusji daje nam jeden ze swoich nowych produktów na własność (jedna z najlepszych broni w grze), stanowczo odmawia wrócenia na szlak.

A jaka jest wasza wizja Baldur's Gate 3?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst