Biznes  / Artykuł

Sprzedają metamorfozę na raty. FitAdept łączy trenerów z osobami chcącymi zadbać o formę

FitAdept to platforma, która łączy trenerów personalnych z osobami pragnącymi zadbać o swoją formę. Jej sercem jest aplikacja mobilna, która zapisuje postępy w treningach.

Sprzedajemy metamorfozę na raty - mówią o swoim produkcie dwaj twórcy Michał Gębala i Kamil Bąk. Pomysł na usprawnienie kontaktu z trenerami personalnymi pojawił się w głowie tego drugiego. Kamil dzięki pracy na siłowni schudł kilkanaście kilogramów. Od swojego trenera dowiedział się, że profesjonaliści fitness borykają się z wieloma problemami.

Trudności sprawiają im dotarcie do klientów i marketing, ale również sprzedaż i rozliczenia. Bez tego nie mogą skalować biznesu.

FitAdept miał pomóc trenerom w przezwyciężeniu tych problemów. Dziś jest platformą, która łączy trenerów personalnych z osobami pragnącymi zadbać o swoją formę. Oferuje zajęcia na siłowni, ale też dietę dopasowaną do potrzeb.

[gallery columns="4" size="medium" link="file" ids="811900,811903,811906,811909"]

Progres w treningach rejestruje się w aplikacji - po jednej dla trenerów i klientów. To ona zawiera informacje o wieku, wadze czy wzroście, obwodach poszczególnych partii ciała  i ich zmianach w czasie. Do tego dochodzą dane o odległość zamieszkania od siłowni, godzinach treningów, rodzaju wykonywanej pracy. Dzięki temu i użyciu uczenia maszynowego do analizy danych aplikacja może pomóc w dobraniu trenerów i kształtu treningów.

Wywiad z Michałem Gębalą, współtwórcą FitAdept;

Karol Kopańko, Spider's Web: Michale, zacznijmy od tego, czym się zajmowaliście wcześniej. Jaka jest wasza historia?

Michał Gębala, FitAdept: Całe moje zawodowe życie toczy się wokół Internetu. Zaczynałem w Grouponie, tam też poznaliśmy się z Kamilem. Ja odpowiadałem za rozwój biznesu na kilku rynkach lokalnych. Kamil w tym czasie odpowiadał za tworzenie treści. Potem nasze drogi zawodowe się rozeszły, choć obaj pozostaliśmy w obszarze internetu – ja po stronie klienckiej, w DaWanda, Kamil zaś agencyjnej w agencji iProspect, która jest częścią polskiego oddziału Dentsu Aegis.

Któremu z was pomysł na biznes wpadł do głowy?

Kamilowi. Pomysł urodził się z niezaspokojonej potrzeby. Kamil jakiś czas temu postanowił zrzucić kilka kilogramów, a rozmowy z trenerami personalnymi uświadomiły mu, jak bardzo poszatkowana jest ta branża i jak trudno na dobrą sprawę trenerom docierać do potencjalnych klientów i świadczyć im usystematyzowaną usługę. Do tego trudnością była współpraca z dietetykami czy rehabilitantami.

FitAdept
Michał Gębala i Kamil Bąk z FitAdept.

Jak rozumiem postanowiliście temu zaradzić. Jaki model biznesowy stworzyliście?

Pracujemy na abonamentach, bo tylko tak możliwe jest osiągnięcie celu treningowego, a to idea naszego działania. Na starcie robimy obszerną i pogłębioną ankietę na temat zdrowia i żywienia.

W jaki sposób wyznaczacie cele?

Cel realizowany jest z podziałem na miesięczne etapy. Czyli, ni mniej, ni więcej – można sobie u nas kupić metamorfozę na raty.

Jest jeszcze jeden element tej układanki, czyli trenerzy.

Zawsze nagradzamy ich za dobrze wykonaną pracę – im lepiej realizują cele treningowe naszych klientów, tym lepiej zarabiają. Tu ważna jest obopólna współpraca – trenujący otrzymują od swoich trenerów prace domowe. Są one niezbędne, by efekty były spektakularne. To są bardzo proste rzeczy, związane nie tylko z ćwiczeniami, ale i żywieniem czy regeneracją. Sukces to w końcu regularność, świadomość i oczywiście powtarzalność. I tak osiągamy efekty, które pozostają na długo.

Cennik FitAdept.

A jak ich rekrutujecie?

Robimy wnikliwą rekrutację – najpierw online, potem offline. Cały proces ma wiele etapów. Trener, który się do nas zgłasza musi udokumentować swoje kwalifikacje i dotychczasowe sukcesy. Potem jest etap treningów i szkoleń wewnętrznych z obsługi klienta, który trwa około 2 miesięcy. Przykładamy ogromną uwagę do tego, w jaki sposób trenerzy przekazują swoją wiedzę, jak nawiązują kontakt z klientami, jak ich motywują do pracy, ćwiczeń, zmian.

Jaką część zgłoszeń finalnie akceptujecie?

Może zabrzmi to okrutnie, ale odrzucamy niemal 80 proc. zgłoszeń, bo nie spełniają zakładanych kryteriów. Ale to dzięki temu klienci wiedzą i czują, że pracują z najlepszymi. Dziś nie mamy żadnych problemów z rekrutacją – trenerzy sami się do nas zgłaszają, bo dla nich jest to także bardzo dobra opcja na usystematyzowanie swojej pracy, dotarcie do klientów i połączenie się z osobami o komplementarnych umiejętnościach.

Co w takim razie jest dla was największym wyzwaniem?

Kwestie sprzedażowe i te związane z budowaniem relacji z klientami. Przekonujemy ich, że trening to nie wyjście na siłownię dwa razy w tygodniu i przebieżka na bieżni. By zakończył się sukcesem musi mieć jasno określony cel strategiczny – moment, do którego zmierzamy – i dobrze zaplanowaną taktykę. By to osiągnąć trzeba myśleć o trenowaniu holistycznie, planując odpowiednie ćwiczenia w odpowiednim czasie, odpowiednią dietę i o czym zdecydowana większość trenujących zapomina, skuteczną regenerację. Wtedy sukcesy będą długoterminowe. To zmiany, które należy wdrożyć w styl życia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst