Biznes  / Artykuł

Cena w dół. Ludzie sprzedają bitcoina, żeby kupić karpia i prezenty

241 interakcji
dołącz do dyskusji

Kurs bitcoina spadł w ciągu ostatnich 24 godzin o prawie 40 proc. Co za to odpowiada? Wbrew pozorom tytuł tego artykułu może nieco wyjaśniać. A miało być tak pięknie... Bitcoinowi brakowało już bardzo niewiele do magicznej granicy 20 tys. dol. za jedną jednostkę. Osiągnięcie tego pułapu byłoby niesamowite, biorąc pod uwagę, że bitcoin zaczynał rok na poziomie prawie 900 dol. Stało się jednak inaczej:

Bitcoin spada z 20 tys. dol. na 13 tys. dol.

Kurs bitcoina za coinmarketcap.com.

Co ciekawe spadki nie dotyczą tylko bitcoina, ale całego rynku kryptowalut. Cała pierwsza dziesiątka kryptowalut (pod względem rynkowej kapitalizacji) notuje spadki. Zaskakuje zwłaszcza potężna zniżka na IOTA, prymusa ostatnich tygodni.

Pierwsza "10" kryptowalut za coinmarketcap.com.

W ciągu kilku dni z rynku kryptowalut wyparowały miliardy dolarów.

Dlaczego tak się dzieje? Na rynek przyszła korekta. Od kilku miesięcy miałem wrażenie, że kryptowaluty zaglądają do internetu z każdego możliwego miejsca. Namnożyło się naganiaczy obiecujących krociowe zyski, którzy na rynek wprowadzili osoby zupełnie nie zaznajomione nie tylko z kryptowalutami, ale i z inwestowaniem. Ostatni tydzień zapisał się na całym świecie, a także w Polsce, ogromną krytyką bitcona. Wczoraj oglądałem na TVP Info rozmowę trzech ekonomistów, z których żaden nie zdradzał po swoim zachowaniu, jakoby starał się zgłębić tajniki kryptowalut. To one były jednak tematem rozmowy. Po kilku chwilach zamieniła się ona raczej w konkurs na to, kto głośniej krzyknie, że kryptowaluty to bańka i zło. Bardzo smutne. Zwykli ludzie widząc oszczerstwa rzucane pod adresem swoich oszczędności życia, poczęli je bardzo szybko wyciągać z kont, aby mieć jeszcze za co kupić produkty na świąteczną kolację czy prezenty na ostatnią chwilę.

Takie przeceny to jednak nic nowego w historii bitcoina. Nawet gdyby bitcoin powtórzył swój najgorszy spadek z 2010 roku (94 proc.), to i tak byłby wart więcej niż na początku roku, bo aż 1187 dol. Przyczyn można jeszcze upatrywać w dwóch decyzjach podjętych za Oceanem. Choć CME udostępniło kontrakty terminowe na bitcoina, to nie wszystkie fundusze zechciały wziąć udział w handlu. Za przykład niech posłuży Ally Invest, który nie da takiej opcji ponad milionowi swoich klientów. Może to wyrażać wciąż niechętny stosunek Wall Street do kryptowalut. Z drugiej strony można snuć teorię spiskową, że za spadki odpowiadają właśnie inwestorzy, którzy najpierw pompowali kurs, a teraz bardzo szybko zabrali swoje środki do walut fiducjarnych. Innym powodem spadków może być decyzja amerykańskich polityków o dociśnięciu śruby osobom unikającym płacenia podatków za handel bitcoinami.

Sprzedający mogę się bardzo zdziwić ile pieniędzy trafi na ich konto.

Wszystko przez ogromne opłaty za wysłanie transakcji, które sięgają obecnie 55 dol.

Opłaty za handel bitcoinem za bitinfocharts.com.

Dotychczas strategia trzymania kryptowalut mimo spadków się opłacała.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst