Tech  / Felieton

Historia nie jest czarno-biała

110 interakcji
dołącz do dyskusji

Al Franken - nie pamiętam już w której książce - użył znanego i wciąż mocnego porównania miłości do ojczyzny do miłości do matki. Miłość do matki ma dwie postaci - dziecięcą i tę dojrzałą, dorosłą. Nie tylko w Polsce, ale i na świecie coraz mocniej króluje miłość dziecięca. Mama jest wspaniała i nie ma żadnych wad!

W Netfliksie dostępny jest wspaniały film dokumentalny “What Our Fathers Did: A Nazi Legacy”. Phillipe Sands, którego żydowska rodzina mocno ucierpiała z rąk nazistów, zaprzyjaźnia się z Niklasem Frankiem i Horstem von Wachterem, dziećmi nazistowskich zbrodniarzy. Przeprowadza z nimi wywiady i zabiera w odwiedziny w miejsca, w których zginęła jego rodzina.

Niklas wyrzekł się swojego ojca. Poświęcił sporą część życia na edukowaniu i próbach zapobiegania powtórki z przeszłości. Horst tymczasem, stawiany przed jednoznacznymi faktami, wymyśla setki wymówek dla działań ojca - gubernatora dystryktu krakowskiego a potem galicyjskiego generalnej gubernatorni.

What Our Fathers Did: A Nazi Legacy to poruszający film, bo wgłębia się ludzką naturę, w miłość i zdolność trzeźwej, pozbawionej emocji oceny sytuacji.

Momenty, w których Horst odkrywa, że jego ojciec w niektórych regionach Ukrainy nie jest uważany za zbrodniarza, a za bohatera, mówią więcej o subiektywnym pojmowaniu historii, niż wiele książek.

Dziś przy każdej patriotycznej okazji, przy każdym nie do końca jednoznacznym i biało-czarnym temacie, obserwuję połajanki prawej, lewej i środkowej strony, dyskusje i kłótnie publicystów, rozmowy zwykłych ludzi. Coraz częściej widzę wyparcie, niemal jednakowe z wyparciem Horsta von Wachtera.

Wczoraj widziałam na ulicy młodzież w koszulkach z Żołnierzami Wyklętymi oraz Polski Walczącej. Takimi samymi jakie widziałam ostatnio na straganie na miejskim festynie, sprzedawane naprzemiennie z koszulkami w stylu “piwo to moje paliwo”. W internecie hitem były też pościele z tymi symbolami.

Skomplikowane historyczne wydarzenia mogą i wręcz powinny być rozpatrywane z uwzględnieniem jak największej liczby faktów, zmiennych, z szerokiej perspektywy.

Rewizjonistyczne, elastyczne podejście do historii, wybieranie rzeczy pasujących do narracji i negacja tych mniej wygodnych rzeczy spłyca nas samych. Sprawia, że ludzie, którzy podnoszą prawą rękę w hitlerowskim geście mogą twierdzić, że to gest wcale nie nazistowski. Co gorsza, ludzie im wierzą.

Pozbawienie historii odcieni jest powszechne. Robią to całe grupy w Polsce, w całej Europie, w Stanach. U nas okazuje się, że jesteśmy narodem, którego obywatele nigdy nie zrobili nic złego, który poświęcał się i ratował cały świat, i nie miał problemów z antysemityzmem. Powie wam to twitterowy ksiądz uważający, że wyzywanie ludzi (bezczelnych, swoją drogą) “żydowskimi agentami” to nic złego i że nie ma to zabarwienia antysemickiego. O ironio.

miedlar-twitter

Powie wam to prezenter amerykańskiej stacji Fox News twierdząc, że niewolnicy w sumie nie mieli tak źle.

To właśnie oni, ludzie niepotrafiący spojrzeć na siebie, na swoich rodziców, na swoją ojczyznę, krytycznie wychowują nowe pokolenia, które zamiast historii, uczą się uproszczonej mitologii.

Te uproszczenia i wiara we własną nieskazitelność podtrzymywana za wszelką cenę jest najgroźniejsza. Podobno musimy znać historię, by wyciągać z niej wnioski i nie powtarzać błędów.

Jeśli jednak nie mamy z czego wyciągać wniosków bo historia w nowej wersji nie pokazuje nam błędów... czyż nie jesteśmy skazani na ich popełnienie?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst