Tech  / Artykuł

Szybko poszło. Samsung Galaxy S7 już teraz okazał się strzałem w dziesiątkę

161 interakcji
dołącz do dyskusji

Samsung opublikował wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2016 roku. Spodziewano się, że koreański producent zarobi dużo, ale rzeczywistość przerosła nawet najbardziej optymistyczne prognozy. Wszystko dzięki świetnej sprzedaży nowych smartfonów.

W pierwszym kwartale bieżącego roku Samsung wypracował zysk operacyjny wyższy aż o 10,4 proc w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku. Spodziewano się, że Samsung zarobi 5,6 bln wonów (średnia z prognoz 23 analityków), a tymczasem zysk operacyjny wynosi 6,6 bln wonów (5,72 mld dolarów). Co ciekawe, ten wynik jest lepszy od wszystkich prognoz, nawet tych najkorzystniejszych.

Na razie mamy do czynienia ze szczątkowymi danymi, a pełny raport pojawi się pod koniec kwietnia. Samsung spodziewa się wzrostu sprzedaży na poziomie 4 proc. względem ubiegłego roku.

Sukces wynika ze świetnej sprzedaży Samsunga Galaxy S7

sgs7-samsung-galaxy-s7-edge (4)

Nowe Samsungi Galaxy S7 i S7 edge okazały się wielkim rynkowym hitem. Według szacunków, do końca marca Samsung miał sprzedać 10 mln sztuk nowych smartfonów. Taki wynik osiągnięty w niespełna trzy tygodnie budzi podziw. Jeśli taki próg się potwierdzi, sprzedaż wyprzedzi prognozy aż o 30-40 proc.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że Samsung przyspieszył nieco premierę Galaxy S7. S-szóstka debiutowała 10 kwietnia 2015 r., a Galaxy S7 miał premierę 11 marca 2016 r.

Mimo to, już Samsungi Galaxy S6 sprzedawały się świetnie. Począwszy od ubiegłorocznego modelu Samsung wprowadził zupełnie nowy wygląd, a także lepsze materiały wykończeniowe. Przeprojektowane telefony zyskały duże uznanie rynku. Nowa generacja nie wprowadza żadnych rewolucyjnych zmian, a jest rozwinięciem pomysłu z Galaxy S6. Jak widać, ta taktyka doskonale się sprawdza.

Podobną strategią kieruje się nie kto inny, jak Apple

Samsung Galaxy S7 i Galaxy S7 Edge

iPhone z nowym numerkiem wprowadza nowy wygląd, a kolejnego roku wersja z dopiskiem „s” poprawia wydajność, aparat i dodaje nowe funkcje. Można powiedzieć, że Samsung Galaxy S7 ma się do Galaxy S6 tak, jak iPhone 6s ma się do iPhone’a 6.

Nie jest to bynajmniej zarzut w kierunku Samsunga, bo taki kierunek rozwoju wybitnie mi odpowiada. Nie widzę potrzeby w corocznym wymyślaniu koła na nowo. Jeśli dobre rozwiązanie się sprawdza, do rozwoju wystarczy filozofia małych kroczków. Oczywiście do czasu, co widać po wycofaniu się Sony z serii Xperia Z, która była wyjątkowo odporna na zmiany.

Ciekawi mnie, co zrobi Samsung w modelu Galaxy S8, zwłaszcza jeśli mowa o wyglądzie tego urządzenia. Jeśli chodzi o parametry, jestem przekonany, że S8 będzie debiutował razem z drugą generacją okularów Gear VR. Będzie to dobra okazja, by wprowadzić USB typu C i jeszcze wyższą rozdzielczość do ekranu smartfona.

To właśnie Galaxy S8 będzie dużym testem dla Samsunga. Zbyt drastyczne zmiany mogą zakończyć złotą passę modeli S6 i S7. Z kolei kurczowe trzymanie się sprawdzonego designu może zirytować klientów oczekujących nowości. Póki co widać, że Samsung wjechał na właściwe tory i naprawdę trzymam kciuki, żeby producent nie zaczął się wykolejać.

Zobacz recenzję: Samsung Galaxy S7 edge, czyli życie na krawędzi

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst