Biznes  / Artykuł

Oto skąd Uber wie, ile powinieneś zapłacić za przejazd

Uber jest jednym z prężnie rozwijających się startupów, który zdobywa z łatwością kolejne rynki. Firmie oferującej alternatywę dla klasycznych taksówek powiodło się również w Polsce. Jednym z ciekawych mechanizmów zastosowanych w aplikacji jest dynamiczne dopasowanie cen do zainteresowania usługą. Teraz dowiedzieliśmy się nieco na temat tego, jak to działa.

Z Ubera korzystam od ponad roku na przemian z MyTaxi i bardzo sobie cenię obie usługi. Daleki jestem od postulatów o wygryzienie klasycznych taksówek przez kierowców Ubera, ale jako klient z chęcią korzystam z obu form zamawiania kursów.

Jednym z ciekawszych pomysłów Ubera jest dynamiczny cennik.

W przypadku taksówek, oprócz 8 zł opłaty początkowej, na drzwiach auta zwykle mamy cenę za każdy przejechany kilometr - przeważnie jest to w od 1,80 zł do 2,40 zł, ale zdarzają się droższe i tańsze korporacje. Taksówki mają też taryfy, które podbijają cenę przejazdu w kilku konkretnych przypadkach.

W nocy i w święta taksówki korzystają z drugiej taryfy, gdzie koszt za każdy przejechany kilometr rośnie o połowę. Podobny cennik jest też podczas wyjazdu za tzw. pierwszą strefę, czyli np. na przedmieścia. Dwukrotność podstawowej stawki obowiązuje podczas jazdy przez drugą strefę w nocy lub w święto.

Uber ma zupełnie inne podejście.

Cena za przejazd w Uberze jest stała - 1,40 zł za kilometr i 25 gr za minutę jazdy przy 5 zł opłaty początkowej. W praktyce nawet w porównaniu do pierwszej taryfy w taksówkach cena za ten sam kurs wychodzi znacznie niższa. Uber jest bardzo konkurencyjny w nocy lub w święta, bo nie ma tutaj taryf.

Twórcy usługi wpadli jednak na pomysł, jak zwiększyć przychody i zarobki kierowców. Cenniki w niektórych przypadkach zmieniają się dynamicznie, gdy jest duże zapotrzebowanie na kursy, a w okolicy jest za mało partnerów firmy świadczących usługi. Wtedy cena rośnie w zależności od warunków.

Zamawiając kurs użytkownik musi potwierdzić, że zgadza się zapłacić od 1,5 do 4 razy więcej niż zwykle.

Użytkownicy mogą też poprosić aplikację o powiadomienie, gdy ceny wrócą do normalnego poziomu. Na szczęście w Warszawie takie sytuacje zdarzają się dość rzadko, a najczęściej płacę kilkukrotną stawkę wracając z imprez masowych lub w weekendy. Na podorędziu mam też oczywiście zawsze aplikację MyTaxi.

Mechanizm wyliczania dynamicznych cen jest owiany tajemnicą, a Uber nie chwali się, jak dokładnie działa algorytm i w jakich konkretnie warunkach musimy zapłacić 1,5 raza więcej za kurs, a kiedy licznik skacze do 4-krotności. Na stronie fastcoexist.com pojawiła się jednak dzisiaj analiza dynamicznego cennika.

uber-polska-zagranica

Jak działają algorytmy Ubera?

W celu sprawdzenia jak działają mechanizmy Ubera kilku programistów postanowiło prześwietlić kod aplikacji. Badanie dynamicznego cennika (ang. surge pricing) na przykładzie San Francisco i Manhattanu zajęło im cztery tygodnie. Udawali 43 klientów Ubera i próbowali zrozumieć, jak działa algorytm.

Okazuje się, że wniosek z badań jest taki, że system działa sprawiedliwe. Opłaty podnoszą się dopiero wtedy, kiedy faktycznie więcej osób chce skorzystać z usługi i brakuje samochodów. Dynamiczne ceny osiągają też swój efekt i rozładowują ruch.

Działa to na kilku płaszczyznach.

Użytkownicy widząc wyższą cenę reagują na kilka sposobów. Część osób akceptuje stawkę i zamawia kurs, część czeka na spadek cen, a część przesiada się w inny środek transportu. Zwykle po 5–10 minutach ceny spadają do zwykłego poziomu.

uber metody płatności

Nie działa to jednak tak jak można by się spodziewać po stronie kierowców. Jeśli partner Ubera jest w odległości 15 minut jazdy od rejonu, gdzie występuje zwiększone zainteresowanie, to nie zdąży dojechać na miejsce zanim ceny wrócą do normy.

Oczywiście nie będzie brakowało osób, które będą próbowały ograć system.

Okazuje się, że Uber dzieli powierzchnię miasta na różne obszary. Może zdarzyć się tak, że dwie osoby stojące naprzeciwko siebie po dwóch stronach ulicy zobaczą różne ceny. Użytkownicy, jeśli tylko nauczą się jak Uber dzieli miasto na strefy, mogą odbyć krótki spacer i zamówić kurs bez przeszkód.

Istnieje też ryzyko, że kierowcy będą manipulować systemem, by więcej zarobić. Nie uważam jednak, by było to argumentem za zniesieniem dynamicznych cen. Taki układ, póki Uber nie zacznie kombinować, i tak wydaje się być bardziej fair, niż ustawione na sztywno taryfy taksówek.

Algorytmy definiujące działają w Sieci od lat. Facebook i Google wyświetlają od dawna wpisy na tablicy i wyniki wyszukiwaniu w oparciu o własne, zamknięte mechanizmy. Jak zauważyli zresztą badacze, system Ubera i tak jest bardziej przejrzysty, niż np. system sprzedaży biletów lotnicznych.

Cieszy mnie, że Uber wyszedł z tego badania obronną ręką.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst