Bezpieczeństwo  / Artykuł

Siri istnieje naprawdę - po drugiej stronie jest człowiek, który wszystkiego słucha. Allegro też przerabiało podobną przygodę

Pamiętasz o co pytałeś ostatnio Siri, Cortanę lub asystenta głosowego w Androidzie? Jest człowiek, który musiał to odsłuchać.

Nie tak dawno na tapecie była sprawa telewizorów Samsunga, które lubią słuchać swoich użytkowników i wysyłać wszystko co zarejestrują prosto do chmury. Teraz mamy całkiem podobną tematycznie historię.

Serwis Niebezpiecznik zwrócił uwagę na wpis w serwisie Reddit, którego autor opowiada o tym co robi w pracy. Wbrew pozorom praca tego człowieka jest dość ciekawa, a dla osób niewtajemniczonych interesujący może okazać się również sam fakt, że ktokolwiek na takim stanowisku jest zatrudniony.

Użytkownik FallenMyst opowiada o pracy w firmie Walk N’Talk Technologies, w której jego zadanie polega na odsłuchiwaniu plików dźwiękowych i porównywaniu ich z innymi nagraniami w celu określenia stopnia zbieżności wypowiedzi.

FallenMyst zauważył, że nie ma do czynienia z losowymi nagraniami a z konkretnymi zapytaniami kierowanymi do asystentów głosowych takich jak Siri czy Cortana.

Potwierdzają to pytania zadawane przez użytkowników. Jedni pytają Siri czy ta ich lubi. Inni proszą swojego Samsunga Galaxy o to, żeby… polizał im tyłek (dosł. “some guy asking Galaxy to lick his butthole”). FallenMyst podał też przykład nieprzyzwoitych SMS-ów, które wysyłają sobie użytkownicy smartfonów, a których treść zamiast wpisywać… dyktują.

Wpis użytkownika FallenMyst opublikowany w serwisie Reddit.
Wpis użytkownika FallenMyst opublikowany w serwisie Reddit.

Dla wielu osób może być szokiem fakt, że po drugiej stronie Siri siedzi żywy człowiek, który musi tego wszystkiego słuchać. To z jednej strony przerażające i krępujące, ale z drugiej oczywiste. Przecież algorytmy Apple’a, Microsoftu, Google’a, czy Samsunga nie usprawniają się same i w procesie ich rozwoju potrzebni są ludzie, którzy weryfikują dane, sprawdzają czy algorytm poprawnie rozpoznał polecenie itp.

Osobiście nie dziwi mnie fakt, iż użytkownicy dyktują głosowo frywolne wiadomości i proszą telefon o lizanie czterech liter. Przez kilka lat pracowałem w serwisach telefonów komórkowych i na własne oczy widziałem co ludzie trzymają w telefonach. To w pewnym sensie nawet zabawne.

W związku z pojawieniem się w serwisie Reddit informacji związanej z algorytmami odpowiedzialnymi za rozpoznawanie głosu, przypomniała mi się jedna historia. Mianowicie Allegro testowało swego czasu funkcję rozpoznawania obrazu. Opcja ta miała pozwalać użytkownikom na zrobienie zdjęcia wybranego w sklepie produktu i błyskawiczne wyszukanie go w ofercie serwisu Allegro.

Aby usprawnić rozpoznawanie obrazów, w Allegro zatrudniono osoby odpowiedzialne za katalogowanie zdjęć przedmiotów. Pracownicy ci przeglądali fotografie nadsyłane przez użytkowników i dodawali komentarz z opisem tego, co widać na zdjęciu. Po pewnym czasie przeanalizowano nadesłane fotki i okazało się, że najczęściej fotografowanym przedmiotem był… penis.

Użytkownicy albo nie czytają warunków i regulaminów korzystania z usług, których używają, albo znają je, i mając świadomość, że po drugiej stronie siedzi człowiek... za bardzo się tym nie przejmują.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst