RTV  / Felieton

Przenoszenie filmów do chmury teraz będzie tak łatwe jak w iTunes. Niestety nie dla nas

Era rozrywki online w pełni - streaming muzyczny cieszy się popularnością także w Polsce, choć nadal czekamy na dobre serwisy VOD. Część z nas ma jednak spore kolekcje muzyki i filmów, które chcielibyśmy zarchiwizować w postaci cyfrowych kopii. W przypadku utworów muzycznych umożliwiają to iTunes Match oraz dostępny od niedawna w USA Amazon AutoRip. Teraz za oceanem można będzie przenieść do chmury także filmy.

UltraViolet to jedna z najciekawszych amerykańskich usług niedostępna jeszcze w naszym kraju. Do tej pory pozwalała ona na uzyskanie cyfrowej kopii w chmurze świeżo zakupionych filmów na płytach DVD i Blu-ray. Jednak dotyczyło to tylko filmów ze specjalnym oznaczeniem na opakowaniu.

Na komputery z systemem Windows udostępniona została wersja beta specjalnego programu, który będzie pozwalał na digitalizację domowej biblioteki do chmury. Wystarczy, że włożymy płytę DVD lub Blu-ray do napędu, a oprogramowanie je rozpozna. Jeśli dany film będzie w bazie UltraViolet, to użytkownik dostanie możliwość konwersji.

Usługa ta nie będzie przynajmniej na razie dostępna w modelu subskrypcyjnym, użytkownik płaci za każdy film oddzielnie. Na szczęście ceny są stosunkowo niskie. Za 2$ możemy przenieść do chmury  film DVD w wersji SD, natomiast płacąc 5$ otrzymamy także nieograniczony dostęp do wersji HD. W przypadku płyt Blu-ray za 2$ otrzymamy wersję w wysokiej rozdzielczości.

Rozwiązanie UltraViolet jest więc tak samo banalnie proste, jak w przypadku archiwizacji muzycznych płyt w iTunes czy Amazon AutoRip. Pozostają jeszcze dwie kwestie – coraz rzadziej posiadamy komputery z napędem optycznym, tym bardziej takim umożliwiającym odczyt Blu-ray. No i niestety UltraViolet jest dostępny - przynajmniej na razie - tylko dla mieszkańców kilku krajów na świecie.

Przenoszenie muzyki i filmów do chmury to też dobra okazja do zastanowienia się nad naszą własnością i co tak właściwie nabywamy kupując krążek z filmem. Czy to tylko wart kilka złotych nośnik czy też prawo do posiadania danego utworu? Jeśli to drugie, to czemu nie możemy w dowolny i wygodny sposób oglądać go także na naszych urządzeniach mobilnych oraz w serwisach internetowych? Ostatecznie fan takich Gwiezdnych Wojen w swojej kolekcji posiada starą trylogię na VHS, DVD oraz Blu-ray, a za parę lat pewnie jeszcze zdecyduje się na nowe wydanie w rozdzielczości 4K lub cyfrową kopię. W tym przypadku płacenie abonamentu za streaming czy telewizje wydaje się być znacznie bardziej przejrzyste.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst