Moje killer apps na iPhone
OK, to prawda, większość (mój generator losowych statystyk podpowiada, że jakieś 93%) aplikacji z App Store to kompletny crap. Już nawet nie chodzi o iFart i spółkę, ale ile można potrzebować do szczęścia programów w stylu ?niespecjalnie wygodny w obsłudze edytor maili z dużą klawiaturą QWERTY? albo ?program do rozpoznawania mowy, którego i tak nie będziesz używał, bo nie rozumie po polsku i nie da się go uruchomić przyciskiem w samochodowym zestawie głośnomówiącym? ?
REKLAMA


