1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Uczy na TikToku grać w szachy i oglądają go miliony. SzachMajk o swoim przepisie na sukces

Uczy grać w szachy na TikToku. SzachMajk ma miliony wyświetleń

„Nagrywam zadania, na których pytam, jaki powinien być kolejny ruch. Bardzo cieszą mnie analizy, w których internauci piszą, że >>skoczkiem trzeba zbić na B7<<, >>a ja myślę, że najlepsza jest obrona sycylijska, a nie partia hiszpańska<<. Widzę różne rzeczy w mediach społecznościowych, ale to, że szachy się w nich przebijają, jest naprawdę wspaniałym trendem” — mówi w rozmowie z Rozrywka.Blog Michał „SzachMajk Kanarkiewicz”, najpopularniejszy polski szachista na TikToku.

SzachMajk nagrywa filmiki, na których pokazuje taktyki, sztuczki, a także uczy grać w szachy. W dwa miesiące nabił ponad osiem milionów wyświetleń w serwisie, na którym głównie możemy oglądać popisy wokalno-taneczne nastolatek i pranki. Stał się jednym z najpopularniejszych szachistów-tiktokerów na świecie - jeśli chodzi o Polskę, jest numerem jeden. W wywiadzie opowiedział o kulisach założenia konta na TikToku, boomie na szachy, oraz o tym, jak uczą życia. Mój rozmówca jest też trenerem i mówcą inspiracyjnym, wykładowcą MBA, a także autorem sześciu książek.

SzachMajk – wywiad – Rozrywka.Blog:

Bartosz Godziński: Dlaczego TikTok? Ten serwis najmniej kojarzy mi się z szachami.

SzachMajk: Sam przez długi czas miałem wątpliwości, czy to na pewno dobry pomysł. Zadecydowały jednak trzy rzeczy. Po pierwsze mój znajomy Y (iluzjonista-youtuber z kanału Magic of Y – red.) od blisko roku mnie do tego zachęcał. Uważał, że to platforma, na której szachy mogą znaleźć swoje miejsce. I to pomimo tego, że kojarzy się z prankami, tańcami i śpiewaniem, a na tych rzeczach akurat kompletnie się nie znam.

Kiedy w ostatnie święta graliśmy w szachy online jeszcze raz namawiał, bym nagrał chociaż jeden filmik. I w końcu się ugiąłem, wrzucając nagranie o „macie głupców”, czyli najszybszym szach macie na świecie – można go zrobić w dwóch ruchach. Już po pierwszym dniu filmik stał się viralem i miał 1,3 mln wyświetleń. To drugi powód, który zmotywował mnie do kręcenia kolejnych.

Trzecia kwestia, to spełnienie mojego marzenia i życiowej misji, by 10 milionów Polaków nauczyło się grać w szachy. Szukam na to różnych sposobów, a TikTok ma według specjalistów największy potencjał rozwojowy i nie jest jeszcze tak ciasny jak Instagram, Facebook, Twitter czy YouTube. Komunikacja w internecie zmierza też do krótkiej, konkretnej formy, więc 20-sekundowe filmiki na TikToku idealnie się wpisują w ten trend.

Czyli „Gambit królowej” nie miał na to wpływu? Serial miał premierę przed twoim debiutem na TikToku i wprowadził boom na granie szachy.

Akurat w przypadku mojej szkoły szachowej i firmy consultingowej ten serial nie przyczynił się do znaczącego wzrostu. Trend miałem i mam – niezależnie od „Gambitu królowej” – wzrostowy. Natomiast serial przyczynił się globalnego zainteresowania szachami. To jest naprawdę fajne, bo został zrealizowany na bardzo wysokim poziomie. Ma świetne kreacje stworzone przez Anya Taylor-Joy i Marcina Dorocińskiego, a także pod względem pokazania samych rozgrywek nie ma się praktycznie do czego przyczepić – wszak konsultantem był arcymistrz i trzynasty mistrz świata w szachach, Garri Kasparow.

Jednym z nielicznych błędów merytorycznych było przewracanie króla. Tego się normalnie nie robi, tylko gracz mówi, że poddaje mecz. To jednak drobnostki nieporównywalne z poprzednimi serialami i filmami, jak chociażby „gambit sandomierski” w „Ojcu Mateuszu”, który stał się memem.

A myślisz, że byłbyś w stanie pokonać główną bohaterkę – Beth Harmon?

Powstały boty odzwierciedlające siłę gry Beth Harmon w różnym wieku. W serwisie chess.com można nawet z nimi zagrać. O ile z tymi wczesnymi, miałbym spore szansę na wygraną, o tyle z dorosłą Beth Harmon mogłoby mi być z tym megaciężko.

Szachy do tej pory aż w takim natężeniu nie pojawiły się w mainstreamowych mediach. Jak myślisz, z czego to wynika? Są za trudne, za mało dynamiczne?

Szachy kojarzą się z grą nudną, wolną, dla starych ludzi. „Gambit królowej” pokazał ją od innej strony, udowodnił, że może być emocjonująca i ciekawa. Oprócz tego słyszeliśmy w ostatnim czasie o sukcesach najlepszego polskiego szachisty Jana Krzysztofa Dudy, który pokonał (i to dwa razy!) w zeszłym mistrza świata Norwega Magnusa Carlsena. To też otworzyło drogę do popularyzacji szachów i zainteresowania mediów w naszym kraju.

Paradoksalnie pomogła też pandemia. I nie tylko dlatego, że media potrzebowała innych tematów. Większość dyscyplin sportowych nie mogła być rozgrywana, a szachy przeniosły się do sieci. Rozpoczął się boom na rozgrywki online, a także na ich streamowanie np. na Twitchu. To też pokazało, że ona może być wciągająca. I w ten sposób szachy przeżywają swoją 38 młodość (śmiech).

A ty od kiedy grasz w szachy i je popularyzujesz?

Zacząłem jak miałem 10 lat. Uczę gry w szachy i popularyzuje je od 2012 roku. Uczyłem m.in. Karola Bieleckiego, czyli króla strzelców igrzysk olimpijskich w piłce ręcznej, mistrza świata w siatkówce Krzysztofa Ignaczaka i Kamila Grabarę – bramkarza Liverpoolu (na wypożyczeniu w Aarhus) i kapitana reprezentacji Polski U21 w piłce nożnej

Ale też pokazujesz, jak wykorzystać szachową mechanikę w biznesie. Jak to się łączy?

W szachach uczymy się przede wszystkim planowania, wyprzedzania ruchów konkurencji i dostosowania się do sytuacji. Musimy też adaptować się do zmieniających się warunków. Masz swoją strategię, ale twój przeciwnik też ją ma. Musisz się do niej dostosować w czasie rzeczywistym. Nie masz czasu, by pójść do domu i przeanalizować jego ruchy, po czym wrócić następnego dnia. Musisz w danym momencie podejmować odpowiednie decyzje. To świetna lekcja z szachów.

W świecie biznesu czasem można się zastanowić, coś przeczekać, owszem, ale takich momentów jest coraz mniej. Szczególnie w czasie pandemii, która skłoniła nas na podejmowania szybkich zmian. Podobnie jak w szachach błyskawicznych (tzw. blitz chess), kiedy gracz jest w stanie wykonywać trzy ruchy w dwie sekundy.

Szachy uczą nas też planowania do przodu, co jest kompetencją potrzebną nie tylko w biznesie, ale i na co dzień. Mówi się, że gracze planują na trzy ruchy do przodu, ale myślę, że w życiu trzeba myśleć jeszcze dalej. Nasz plan się może nie ziścić, a raczej niemal na pewno nie zostanie w pełni zrealizowany. Jednak nawet jeśli się powiedzie w 80 procentach, to i tak jest to lepsze niż działanie na zasadzie carpe diem. Jest to romantyczne motto, ale z drugiej strony jesteśmy niejako „ofiarami” tego, co nam przyniesie los. Nie ma mamy wtedy siły sprawczej, oddając ją w ręce innych.

Myślisz, że to sezonowa moda na szachy?

Dam dwie wersje odpowiedzi na zasadzie: co myślę i czego bym sobie życzył. Życzyłbym sobie, by to się nie skończyło. Patrząc na to realistycznie, to wydaje mi się, że po skończeniu pandemii będzie to ważny moment dla branży. Całościowo urosła w ciągu ostatniego roku i zostanie na określonym poziom, wyższym niż przed pandemią.

Myślę też, że utrzymanie mody będzie zależeć też od ewentualnej kontynuacji serialu Netflixa. Na razie nie ma takich planów, ale mogą powstać inne produkcje związane z szachami. Dużo też zależy od tego, jak bardzo po pandemii będziemy chcieli wrócić do świata realnego. Można grać w szachy twarzą w twarz i jest to piękne i bardziej podniosłe, ale dla wielu osób wersja online jest wygodniejsza. Mogą też dzięki temu grać nawet na smartfonie z ludźmi z całego świata.

A co planujesz w związku z TikTokiem?

Dalej będę to robić, nawet teraz przyspieszyłem z produkowaniem kolejnych filmików. Staram się ich publikować więcej niż raz dziennie. Widzę w tym ogromny potencjał, ale i daje mi to wielką radość. Tak, mam duże zasięgi i jest to miłe, ale ważniejsze dla mnie są te dziesiątki komentarzy od dzieci, młodzieży, ale i dorosłych, którzy uczą się gry na podstawie moich tiktoków. Po TikTokach kieruję ich na mój kanał na YouTube, gdzie omawiam jeszcze bardziej szczegółowo zagadnienia szachowe.

Nagrywam też zadania, na których pytam, jaki powinien być kolejny ruch i bardzo cieszą mnie analizy, w których internauci piszą, że „skoczkiem trzeba zbić na B7”, „a ja myślę, że najlepsza jest obrona sycylijska, a nie partia hiszpańska”. Widzę różne rzeczy w mediach społecznościowych, ale to, że szachy się w nich przebijają, jest naprawdę wspaniałym trendem. Pozwala mi to też to spełniać moją życiową misję.

* Zdjęcie główne: screen z YouTube / Michał SzachMajk Kanarkiewicz