W tym roku przypada 15. rocznica śmierci Steve’a Jobsa. Choć napisano o nim dziesiątki książek, a jego nazwisko stało się synonimem innowacji, znaczna część historii współtwórcy Apple wciąż pozostawała w cieniu. Większość biografów traktuje lata 1985–1997 – okres między spektakularnym wygnaniem Jobsa z Apple a jego triumfalnym powrotem – jako krótki, niewiele znaczący epizod.
Wokół jego nowego wówczas przedsięwzięcia, firmy NeXT, narosła legenda finansowej klęski i pasma upokorzeń. Jednak to właśnie tam, w tyglu porażek, wyłoniła się technologia, która dała początek systemowi Mac OS X, iPodowi i iPhone’owi. Co ważniejsze – to tam zmienił się sam Jobs.
W książce "Steve Jobs na wygnaniu. Nieznana historia NeXT i przemiana niepokornego wizjonera" (Wydawnictwo SQN, tłumaczenie Piotr Rubaj) Geoffrey Cain – wybitny dziennikarz śledczy i korespondent m.in. The Economist czy The Wall Street Journal – sięga po niepublikowane dotąd nagrania z posiedzeń zarządu NeXT oraz rozmawia z ludźmi, którzy przetrwali "trudne lata" u boku Jobsa. Cain udowadnia, że bez bolesnych lekcji z NeXT Apple nigdy nie stałoby się najcenniejszą firmą świata.
Poniżej publikujemy ekskluzywny fragment książki, pokazujący moment odejścia Jobsa, skomplikowane relacje z dawnymi współpracownikami oraz cztery kluczowe lekcje, które pozwoliły mu przeprowadzić najbardziej spektakularny powrót w historii biznesu. Spider's Web jest patronem medialnym książki.
14 lat po odejściu z firmy NeXT Paul Vais założył winiarnię w dolinie Sonoma. Dzięki szkole, do której uczęszczały ich dzieci, utrzymywał kontakty z innymi byłymi pracownikami NeXT, w tym także ze Steve’em. Pewnego dnia we wrześniu 2011 roku podczas imprezy z okazji rozpoczęcia roku szkolnego spotkał Laurene. Zaprosiła go do domu Jobsów. Paul przyjął zaproszenie, planował przywieźć swoje wino.
5 października 2011 roku Paul załadował butelki do samochodu i wyruszył w drogę. Kiedy jechał, zadzwoniła do niego Laurene.
Powiedziała, że Steve właśnie odszedł. Około godziny 15:00 zmarł na raka trzustki. Chorował od dawna, początkowo nie podjął leczenia.
Wiadomość szybko się rozeszła wśród społeczności NeXT, najpierw w SMS-ach i rozmowach telefonicznych, potem także mailowo, dzięki wspólnej liście mailingowej byłych pracowników. Pojawiły się mieszane uczucia. Pamiętano pracę dla geniusza, który swoich podwładnych traktował z góry, poniżał podczas spotkań i sprawiał, że nawet najlepsi czuli się beznadziejni. Wielu byłych współpracowników Steve’a nosiło te rany przez dziesięciolecia, nie mogąc wybaczyć dawnych krzywd.
Jego odejście zaczęło to zmieniać.
Były kierownik ds. sprzedaży w NeXT, Mark Hayes, nie pamięta już, gdzie był, gdy dotarła do niego druzgocząca wiadomość, ale doskonale zapamiętał, co wtedy poczuł.
– Udało mi się wyrzucić z siebie ogromną złość, którą tłumiłem w sobie – opowiadał. – Dwadzieścia lat noszenia urazy zniknęło. Bardzo doceniłem wszystkie jego talenty i to, co udało mu się osiągnąć.
Kiedy były dyrektor marketingu Ron Weissman usłyszał, że Steve zmarł, wyszedł ze spotkania z klientem i przez 40 minut siedział w samochodzie jak sparaliżowany.
– Nie potrafiłem wyobrazić sobie świata bez Steve’a – powiedział.
Podczas prywatnej uroczystości upamiętniającej Steve’a, która odbyła się 16 października, Mike Slade odczuwał zarówno smutek, jak i gniew.
– To było bardzo, bardzo wzruszające, ale też potwornie trudne. – Tak wspominał kameralną uroczystość w Stanford Memorial Church.
Podczas ceremonii, w której uczestniczyło kilkaset osób, Mike siedział obok Billa Gatesa.
Steve ukrywał swoją chorobę przed niemal wszystkimi, nawet przed najbliższymi przyjaciółmi i współpracownikami. Przed Mikiem także. Do samego końca podtrzymywał wokół siebie "pole zniekształcania rzeczywistości". Wiele osób czuło się przez niego nabranych, wręcz oszukanych, co tylko potęgowało smutek.
4 lekcja Steve'a Jobsa
Mike przypomniał sobie wydarzenia sprzed 13 lat, z 1998 roku, kiedy to Steve zadzwonił do niego, proponując ponowne spotkanie w Apple.
– Wezmę z twojego umysłu, ile tylko się da – usłyszał.
Mike, który obecnie mieszkał w Seattle i pracował dla Disneya, opuścił NeXT po upadku działu sprzętu komputerowego. Współzałożyciel Microsoftu Paul Allen zatrudnił go wówczas do kierowania firmą internetową o nazwie Starwave, która następnie została sprzedana Disneyowi za nieco ponad miliard dolarów. Był to jeden z większych sukcesów okresu bańki dotcomów.
Steve zaproponował Mike’owi stanowisko specjalnego konsultanta, który miał mu doradzać w kwestiach strategii produktowej i budowania marki Apple. Mike, wyczerpany korporacyjnymi intrygami w Disneyu, postrzegał Steve’a jako bezpieczną przystań. Uwielbiał z nim pracować.
– Byliśmy w sobie zakochani – powiedział Mike.
Miał jednak małe dzieci i nie mógł wyprowadzić się z rodziną z Seattle. Steve wyszedł mu naprzeciw, proponując pracę w niepełnym wymiarze godzin. Mike przyjął ofertę i mówił o niej potem jako o "najbardziej relaksującej i przyjemnej rzeczy, jaka przydarzyła mu się w całej karierze".
Przez następne sześć lat Mike przylatywał z Seattle w każdy poniedziałek rano i wracał w środy. Towarzyszył Steve’owi podczas spotkań, pomagając w projektowaniu nowego systemu Mac OS X, opartego na technologii NeXTSTEP, oraz w tworzeniu aplikacji, które miały zapoczątkować renesans Apple.
Dzięki doświadczeniu w branży internetowej Mike wniósł do firmy wyjątkowe spojrzenie.
– Na początku oprócz mnie nikt w Apple nie wiedział nic o internecie – przyznał.
Podczas gdy wszyscy inni wciąż próbowali zrozumieć, na czym polega sieć, Mike pomagał Steve’owi planować sieć przyszłości. Nadchodziła wielka zmiana dotycząca wszystkiego, od dystrybucji muzyki po aktualizacje oprogramowania.
Większość członków kierownictwa Apple nie miała pojęcia, kim był Mike ani dlaczego uczestniczył w ich spotkaniach. Zwykle siedział cicho, podczas gdy menedżerowie kłócili się godzinami, a potem Steve nagle się do niego zwracał:
– Co o tym sądzisz, Mike?
Wtedy wszyscy przy stole patrzyli na niego ze zdziwieniem.
Mike obserwował z bliska przemianę Steve’a. Widział, pod iloma względami nie przypominał już człowieka, który niemal doprowadził firmę NeXT do upadku.
Zauważył, że niektóre z jego najbardziej uciążliwych cech zaczęły zanikać. Napady złości kończące się słowami "jesteś zwolniony!" stały się rzadsze. Steve pozostał wymagającym szefem i zawsze dążył do perfekcji, przestał jednak poniżać przy tym innych. Wycofał się z polityki jawności wynagrodzeń, która w NeXT spotkała się z niechęcią i doprowadziła do wewnętrznych intryg. Nauczył się odpuszczać i ufać swoim zastępcom – Jonowi, Mike’owi i Budowi (który powrócił do Apple w 2002 roku jako wiceprezes ds. technologii oprogramowania, podlegając teraz Aviemu, swojemu byłemu podwładnemu). W trakcie poniedziałkowych porannych spotkań z pracownikami Steve słuchał i przyjmował ich rady do serca. Nauczył się delegować zadania i skupiać się na tym, co faktycznie kochał.
W miarę jak sytuacja się poprawiała, udało mu się zatrzymać karuzelę ciągłych zmian na stanowiskach kierowniczych w Apple. Zapewnił firmie aż osiem lat stabilności w zespole kierowniczym.
– Niewiarygodne. – Tak to określił Mike. – Popełnił w NeXT wiele błędów i dopilnował, żeby żadnego z nich już nie powtórzyć.
1. LEKCJA Z NeXT: Nie powtarzaj swoich błędów
Przez wiele tygodni zarząd debatował nad tym, czy Apple powinno zaprojektować podstawowy, łatwy w obsłudze komputer w miejsce dotychczas promowanych modeli z wyższej półki. Steve rozważał stworzenie komputerów sieciowych bez dysków twardych – terminali, za którymi opowiadał się jego przyjaciel Larry Ellison i które miałyby pobierać wszystkie dane z internetu.
Jon oponował. Brak dysku twardego kojarzył mu się z komputerem NeXT, wyposażonym wyłącznie w napęd optyczny.
– W komputerze NeXT to się nie sprawdziło – argumentował Jon. – Teraz też to nie zadziała.
Dyskusje w końcu przerodziły się w kłótnię, którą Jon wspomina jako "zaciętą i bezpardonową". Wtedy pojawił się przełomowy kompromis: a gdyby zachować płytę główną komputera sieciowego, ale powiększyć półprzezroczystą obudowę na tyle, by zmieściła dysk twardy?
Co najbardziej śmiałe, Jon obiecał zbudować ten kompromisowy komputer w niecałe 14 miesięcy, choć zwykle w Apple zajmowało to trzy lata. Inżynierowie patrzyli na niego z niedowierzaniem.
– Wszyscy mówili, że to nie ma prawa się udać – wspominał Jon.
A jednak. Tak się narodził legendarny iMac.
2. LEKCJA Z NeXT: Czasami musisz nagiąć swoją wizję
Kiedy Avie pracował nad uruchomieniem systemu NeXTSTEP na komputerach Apple w ramach projektu Rhapsody, musiał wymyślić kreatywne rozwiązanie, które zadowoliłoby producentów oprogramowania dla Maców, takich jak Adobe i Microsoft. Nie zgadzali się oni na przepisanie wszystkiego od podstaw pod kątem nowego systemu operacyjnego.
Jego zespół stworzył Blue Box – w zasadzie stary system operacyjny Maca uruchamiany wewnątrz nowego, pozwalając przestarzałemu oprogramowaniu funkcjonować na starych zasadach w zupełnie nowym środowisku.
Właśnie takie pragmatyczne podejście przesądziło o sposobie wykorzystania platformy programistycznej NeXT. W ciągu następnej dekady Apple udoskonaliło je, przekształcając w dwa zestawy narzędzi – Cocoa dla komputerów Mac oraz zoptymalizowane pod kątem ekranów dotykowych Cocoa Touch dla iPhone’ów.
Rewolucja NeXT, w którą Steve tak wierzył w 1988 roku, urzeczywistniła się wraz z wprowadzeniem na rynek pierwszego iPhone’a 19 lat później.
Zezwolenie na tworzenie obejść w rodzaju Blue Box nie było w stylu Steve’a. W NeXT wymagał od programistów tworzenia oprogramowania przeznaczonego wyłącznie dla jego platformy, co doprowadziło do niedoboru aplikacji. Teraz postawił na pragmatyzm. Więcej aplikacji oznaczało więcej użytkowników, a to z kolei przyciągało kolejnych producentów oprogramowania. Powstawał samonapędzający się mechanizm, którego zabrakło w NeXT.
3. LEKCJA Z NeXT: Słuchaj swoich ludzi
Po doświadczeniach z NeXT Steve w pełni zrozumiał, że samo posiadanie racji nie wystarcza. Można stworzyć najpiękniejszy komputer, jaki kiedykolwiek widział świat, i patrzeć, jak pokrywa się kurzem, ponieważ nie wzięło się pod uwagę potrzeb klientów.
Jon i Steve przyswoili tę lekcję, porządkując chaos panujący w ofercie produktów Apple. Wycofano modele notujące słabe wyniki, cały ten balast, który wysysał z Apple ostatnie siły. Firma skoncentrowała wszystkie zasoby na stworzeniu iMaca – półprzezroczystego, w kolorze Bondi Blue, stanowiącego hołd dla prostoty NeXT.
Podczas gdy na początku lat 90. inne komputery wyświetlały rozpikselowany tekst o postrzępionych krawędziach, ekrany komputerów NeXT prezentowały czcionki tak wyraźne, jakby patrzyło się na stronę drukowanego magazynu. Steve nabył licencję na technologię PostScript, z której korzystały profesjonalne drukarnie, i zastosował ją w komputerach stacjonarnych Apple. Efektem były fonty prezentujące się wspaniale, ale horrendalnym kosztem: wymagały użycia podzespołów, których cena przewyższała wartość większości ówczesnych komputerów domowych.
Kiedy w 1998 roku wprowadzono na rynek iMaca, sprzęt komputerowy stał się znacznie szybszy i tańszy; to, co kiedyś wymagało kosztownych, specjalnie zaprojektowanych układów, teraz działało na standardowych procesorach. Technologia, która dawniej niebotycznie windowała cenę komputerów NeXT, stała się na tyle dostępna, że można ją było wykorzystać w produktach kierowanych na rynek konsumencki.
Trzy dekady później, gdy na swoim iPhonie powiększamy obraz, a ten pozostaje ostry jak brzytwa przy każdym rozmiarze, widzimy w akcji prawnuki Display PostScript – Quartz i Core Graphics – dawno uwolnione od etykietki "luksusowej technologii".
Komputer iMac nie miał stacji dyskietek (prawdziwa herezja!) i był wyposażony wyłącznie w porty USB. Został zaprojektowany z myślą o tym, by zwykli użytkownicy mogli bez trudu korzystać z internetu. Cena wynosząca 1299 dolarów była niższa od konkurencji. Steve w końcu nauczył się, jak sprzedawać sprzęt zwykłym ludziom.
Wprowadzony na rynek w sierpniu 1998 roku iMac sprzedał się w 800 tysiącach egzemplarzy w ciągu pierwszych pięciu miesięcy. Dzięki temu Apple stało się rentowne po raz pierwszy od przejęcia NeXT.
Jednocześnie drogie technologie NeXT zyskały nowe życie w portfolio produktów Apple. WebObjects, technologia, którą NeXT licencjonowało przedsiębiorcom za ponad 50 tysięcy dolarów, teraz w niewidoczny sposób zasilał sklep internetowy Apple. W 1999 roku firma wyceniła WebObjects na zaledwie 699 dolarów, a ostatecznie udostępniła za darmo. Technologia ta stała się niewidzialnym systemem nerwowym łączącym zakupy w iTunes z iPodem.
Wraz z premierą systemu Mac OS X Server w marcu 1999 roku – dwa lata przed finalnym wydaniem systemu Mac OS X – Apple udostępniło oprogramowanie NeXT szerszej publiczności. Dziesiątki inżynierów z Apple i byłych pracowników NeXT wspominały, że Mac OS X Server był w istocie systemem NeXTSTEP z nakładką w postaci znajomego interfejsu Maca.
Duch samego komputera NeXT powrócił w 2000 roku, kiedy Steve wprowadził na rynek Power Mac G4 Cube, potężny, półprzezroczysty komputer w kształcie sześcianu.
– Tak, zrobiliśmy coś takiego już wcześniej – powiedział magazynowi "Newsweek". – Sześcian to bardzo wydajna przestrzeń. Kosztujący bez monitora 1799 dolarów komputer okazał się rynkową klapą, podobnie jak jego poprzednik; niektóre nawyki trudno wykorzenić.
4. LEKCJA Z NeXT: Pełna kontrola wymaga posiadania dostatecznych zasobów
W latach 90. korzystanie z komputera osobistego przypominało jazdę samochodem, którego silnik mógł w dowolnym momencie zgasnąć w korku. Stary system Mac OS zawieszał się tak często, że ludzie w paranoicznej ostrożności co kilka minut zapisywali swoją pracę. Komputery NeXT, wykorzystujące platformę Unix, tę samą, na której działały systemy transakcyjne na Wall Street, były dalece mniej zawodne.
Problem polegał na tym, że Unix rozumieli wyłącznie informatycy, wtajemniczeni w hermetyczny język poleceń. Genialnym posunięciem Apple było nadanie tej niezawodnej platformie przystępnego oblicza. To ta sama magia, dzięki której dziś smartfony są tak proste w obsłudze pomimo ich niezwykłej w gruncie rzeczy technologicznej złożoności.
W marcu 2001 roku Apple wypuściło na rynek system Mac OS X, czyli właściwie NeXTSTEP w nowej odsłonie, dostosowanej do specyfiki komputerów Mac. Właśnie po to Apple przejęło NeXT: aby zdobyć nowoczesny system operacyjny i zastąpić nim swój własny, starzejący się coraz bardziej. Steve reklamował NeXTSTEP jako "najbardziej zaawansowany system operacyjny na świecie". Był stabilny, wydajny i piękny.
System ten położył podwaliny pod przełom, który całkowicie odmienił losy Apple. Kiedy Jon wybrał się w rutynową podróż służbową do Japonii, kierownictwo firmy Toshiba pokazało mu niewielki dysk twardy o pojemności niewystarczającej dla komputerów PC. W głowie Jona zapaliła się żarówka.
– W ten sposób można stworzyć iPoda – powiedział.
Tak się złożyło, że Steve również przebywał w Japonii, więc Jon natychmiast do niego zadzwonił.
– Steve, potrzebuję czeku na dziesięć milionów dolarów, żeby zająć się rozwojem tego projektu – powiedział.
Steve nie wahał się ani chwili:
– Nie ma sprawy.
iPod stanowił przykład filozofii firmy NeXT, zgodnie z którą sprzęt, oprogramowanie i usługi muszą tworzyć spójną całość. Jego oprogramowanie czerpało z systemu OS X, a interfejs był na tyle intuicyjny, że mogło z niego korzystać nawet dziecko. Urządzenie łatwo łączyło się z iTunes. Po raz pierwszy można było nosić w kieszeni tysiąc utworów i nie martwić się o formaty plików ani kompatybilność. Technologia stała się tak doskonała, że praktycznie niewidzialna – dokładnie tak, jak marzył Steve.
W kwietniu 2003 roku Apple uruchomiło serwis iTunes. Steve zdołał przekonać nieufne wytwórnie płytowe do sprzedaży utworów online po 99 centów za sztukę, ale prawdziwym sukcesem okazało się zaplecze techniczne serwisu. Działał za sprawą platformy WebObjects, rozbudowanej tak, aby obsłużyć ogromną liczbę transakcji. Sprzedaż ponad miliona utworów w pierwszym tygodniu działalności udowodniła, że dzięki stworzonym dla przedsiębiorstw narzędziom NeXT można z powodzeniem wprowadzić usługę konsumencką na dużą skalę.
Dla weteranów firmy NeXT obserwujących wszystko z boku sukces ten smakował wyjątkowo słodko. Platforma zaprojektowana przez ich "przegraną" firmę stała się niewidzialnym motorem napędowym rewolucji w Apple. Strategia integracji sprzętu i oprogramowania, która niemal doprowadziła do upadku NeXT, w końcu zadziałała.
Steve podzielił się refleksjami na temat tego, czego nauczył się w NeXT, w przemówieniu wygłoszonym podczas uroczystości rozdania dyplomów na Uniwersytecie Stanforda w 2005 roku:
Wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale zwolnienie z Apple okazało się najlepszym, co mogło mnie spotkać. Ciężar sukcesu ustąpił miejsca lekkości zaczynania od nowa, bez przekonania z góry o swojej racji. Tak rozpoczął się jeden z najbardziej twórczych okresów w moim życiu.
W ciągu następnych pięciu lat założyłem firmę o nazwie NeXT, kolejną firmę o nazwie Pixar i zakochałem się w niesamowitej kobiecie, która została moją żoną. Pixar stworzył pierwszy na świecie pełnometrażowy film animowany komputerowo, Toy Story, a obecnie jest najlepiej prosperującym studiem animacji na świecie.
Wydarzenia nieoczekiwanie przybrały taki obrót, że Apple przejęło NeXT i zaproponowało mi powrót. Technologia, którą opracowaliśmy w NeXT, doprowadziła do obecnego odrodzenia firmy Apple. Razem z Laurene tworzymy wspaniałą rodzinę.
Jestem prawie pewien, że nic z tego by się nie wydarzyło, gdyby nie wylano mnie z Apple. To lekarstwo smakowało paskudnie, ale zdaje się, że pacjent naprawdę go potrzebował.
Czasami życie zdzieli cię cegłą w głowę. Nawet wtedy nie trać wiary.
Narodziny iPhone'a
9 stycznia 2007 roku Steve ponownie wyszedł na scenę podczas targów Macworld.
– Dzisiaj przedstawiamy wam trzy rewolucyjne produkty – zaczął. – Pierwszym z nich jest iPod z dużym dotykowym ekranem. Drugim jest rewolucyjny telefon komórkowy. A trzecim nowatorskie urządzenie do komunikacji internetowej.
Zamilkł na chwilę.
– Już łapiecie? – zapytał. – To nie są trzy oddzielne urządzenia, tylko jedno. Nazwaliśmy je iPhone.
Za kulisami, dzień przed premierą, Steve pokazał iPhone’a zarządowi AT&T. Według Buda, który pomagał go opracować, "opadły im szczęki".
Historia iPhone’a to opowieść o cierpliwości. W NeXT Steve był zmuszony do kompromisów, by utrzymać się na rynku, tworząc oprogramowanie dla procesorów Intela i komputerów PC – beżowych pudeł, które budziły w nim odrazę. Według byłych pracowników NeXT i kierownictwa Apple po powrocie do Apple w 1997 roku musiał taktycznie odstąpić od swojej pierwotnej wizji – zachowując procesory Intela, utrzymując relacje z operatorami i działając w ramach istniejących łańcuchów dostaw. Jednak każdy kompromis dawał Steve’owi czas i zasoby potrzebne do stworzenia czegoś większego.
W 2007 roku dziesięć lat cierpliwego budowania struktury organizacyjnej przyniosło efekty. Dzięki iPhone’owi Steve mógł wreszcie kontrolować wszystko, na czym mu zależało. To Apple ostatecznie zaprojektowało architekturę chipów. Firma kontrolowała produkcję poprzez staranny dobór partnerów. Dyktowała warunki operatorom komórkowym – zmuszając AT&T do za-akceptowania telefonu, zanim jeszcze go zobaczyli. Oprogramowanie, sprzęt, usługi, a nawet sklepy detaliczne podlegały centrali Apple w Cupertino.
W firmie NeXT Steve od samego początku próbował kontrolować wszystko, choć dysponował niewystarczającymi środkami. W Apple najpierw zgromadził zasoby, a dopiero potem przejął kontrolę. iPhone udowodnił, że strategia zakładająca kontrolowanie całego łańcucha wartości może się sprawdzić, ale wymaga władzy, by ją wdrożyć.
Początek potęgi Apple
Kiedy w 2007 roku na rynek trafił iPhone, byli pracownicy firmy NeXT wymieniali się wiadomościami na liście mailingowej o nazwie "eks-NeXTerzy", żartując sarkastycznie za każdym razem, gdy Apple prezentowało jakąś "rewolucyjną" funkcję, którą oni sami stworzyli w 1994 roku.
System operacyjny iPhone’a, narzędzia programistyczne oraz znaczna część jego architektury wywodziły się z kodu, który napisali dziesięć lat wcześniej. Do tego stopnia, że w niektórych fragmentach kodu Apple ukryto inicjały "NS", oznaczające NeXTSTEP. NeXT stało się więc tym, o czym kiedyś Steve marzył jako o zwieńczeniu swojego życiowego dzieła: warstwą osadu w skale branży komputerowej, ważnym etapem w historii jej rozwoju.
Byli pracownicy firmy rozsiali się już wówczas po całej Dolinie Krzemowej, a fakt, że pracowali w NeXT, otwierał przed nimi wszystkie drzwi. Dyrektor generalny Microsoftu, Steve Ballmer, zatrudnił Dan’la na stanowisko wiceprezesa. Susan została dyrektorką finansową w Intuitive Surgical, firmie zajmującej się robotyką chirurgiczną. Rich stanął na czele Chowbotics, producenta "Sally’ego, sałatkowego robota" – automatu, który potrafił komponować sałatki w tysiącu kombinacji, przejętego w 2021 roku przez firmę DoorDash. Posiadanie w CV NeXT mówiło w Dolinie Krzemowej jedno: "Przeszedłeś przez próbę Steve’a Jobsa".
* * *
Kilka tygodni po śmierci Steve’a prawie 200 byłych pracowników NeXT zebrało się w hotelu Sofitel San Francisco Bay w Redwood City, gdzie niegdyś mieściła się siedziba ich firmy, aby uczcić pamięć zmarłego prezesa. W sali panowała niejednoznaczna atmosfera – smutek mieszał się ze starymi urazami, a miłość przeplatała z nieprzepracowanym gniewem. Spotkali się ludzie, którzy przetrwali najtrudniejsze lata pracy ze Steve’em. Na mównicy stanął były wiceprezes ds. sprzedaży Todd Rulon-Miller. Spojrzał na twarze, które znał od dziesięcioleci.
– Jeszcze nie znalazłem sposobu, by sobie z tym poradzić – zaczął. – Wciąż nad tym pracuję.
Todd opowiedział o spotkaniu z IBM, kiedy to Steve odrzucił 125-stronicową umowę, podczas gdy kierownictwo IBM patrzyło na to z przerażeniem. W sali rozległy się chichoty. Todd przywołał niekończące się dyskusje na temat tego, jaki kolor powinien mieć komputer NeXT, oraz wspomniał, jak Ross Perot krzyczał na niego, bo firma nie potrafiła sprzedawać komputerów. Todd naśladował teksański akcent Rossa, co wywołało kolejne salwy śmiechu.
– Steve domagał się mocnych opinii i jednoznacznych deklaracji – powiedział. – Deklaruj, decyduj, działaj. Wszystkie te jego czasowniki, zawsze w stronie czynnej.
Zgromadzeni dobrze znali tego Steve’a – wymagającego perfekcjonistę. Ale zaraz głos Todda złagodniał.
– Miał wielkie serce – powiedział, po czym nastąpiła długa pauza. – Starał się je głęboko chować przed światem.
W pewien sposób znali też tę stronę Steve’a. Todd przypomniał o kolacji biznesowej sprzed 21 lat, na którą czekali zaproszeni klienci NeXT z kręgów akademickich. Steve się tam nie pojawił. Odwołał swój udział, by zjeść kolację z doktorantką o imieniu Laurene.
Todd powiedział, że zdaniem wielu cyników przemiana Steve’a była tylko na pokaz. Ale to ludzie z NeXT obserwowali go przez kolejne dwie dekady. Wiedzieli, że jego transformacja była autentyczna. Jako ojciec trójki dzieci Steve stał się człowiekiem, który pamiętał o urodzinach, mało tego: czasem sędziował mecze piłkarskie.
– To coś, czego nigdy bym się nie spodziewał po Stevie Jobsie – przyznał Todd. Zamilkł na chwilę. – To on stworzył dla mnie całą przyszłość. Był człowiekiem odważnym i zdeterminowanym, twardym jak skała i zarazem troskliwym, artystycznym duchem. Co więcej mogę powiedzieć? Był moim przyjacielem i straszliwie za nim tęsknię.
Przetłumaczył: Piotr Rubaj
Śródtytuły i podkreślenia pochodzą od redakcji