Ratunku, politycy napastują mnie na Facebooku! Ta wtyczka powie ci, co się stało

Afera Cambridge Analytica zmieniła marketing polityczny za zawsze. Odkąd politycy zorientowali się, że korzystając z danych, które ma o nas Facebook, mogą bawić się naszymi emocjami i skłaniać nas do głosowania na daną partię, możliwość manipulacji stała się niemal nieograniczona. Fundacja Panoptykon popularyzuje w Polsce wtyczkę, która pomoże ustalić, czy i w jaki sposób te metody są wykorzystywane w Polsce. A nam powie, dlaczego dane ugrupowanie wzięło nas za cel i atakuje reklamami.

Nie oszukujmy się – programy wyborcze czy obsada jedynek na listach mają w trakcie wyborów znaczenie drugorzędne. Ludzkimi wyborami rządzą emocje. Wygrywa ten, kto zdoła przedstawić w miarę spójną wizję przyszłości i wzbudzić w wyborcach przekonanie, że będzie w stanie dowieźć ją do końca kadencji.

Kiedyś manipulowanie wyborcami obarczone było dużą dozą niepewności. Trudno było stwierdzić, w jaki sposób zachowanie kandydata zostanie odebrane przez publiczność. Bush przegrał starcie z Clintonem, bo zniecierpliwiony zerknął na zegarek w trakcie debaty o sprawach krajowych. Zawsze bardziej fascynowała go wszak polityka zagraniczna. Nie pomyślał, że zmęczeni zimną wojną Amerykanie chcą się teraz skupić na własnym podwórku, a ten lekceważący gest, odbiorą jako śmiertelną obrazę.

Bizblog.pl poleca

Wałęsa pogrzebał swoje szanse w starciu z Kwaśniewskim, bo na tle młodego, wysportowanego i optymistycznego kontrkandydata zaprezentował się jak arogancki dziad. A, że Polacy widzieli się w latach 90. raczej jako przyszli, światowi Kwaśniewscy niż przaśni Wałęsowie, to koniec końców o wyniku zaważyło właśnie to jedno, stworzone w trakcie stosunkowo krótkiej dyskusji, wrażenie.

Politycy wiedzą o tym od dawna i dlatego zatrudniają spin doctorów, którzy pomagają im czuć społeczne emocje. Podpowiadają, jak się zachowywać, jakie tematy poruszać w trakcie kampanii i w jaki sposób o nich mówić.

Wraz z wejściem do gry Facebooka ta polityczna manipulacja stała się niezwykle prosta.

Zuckerberg wie o większości z nas niemal wszystko. Diagnozuje nasze stany psychiczne lepiej od lekarzy i znajomych. Swego czasu wziąłem udział w małym eksperymencie i skorzystałem z algorytmu stworzonego przez Michała Kosińskiego. Zostałem bardzo trafnie scharakteryzowany na podstawie 7 lajków.

Dla partii politycznych to bezcenna wiedza. Na wiecach trzeba zaryzykować i postawić na jedną formę przekazu. W internecie możliwości są niemal nieograniczone. Jesteś neurotykiem? Świetnie – postraszymy cię konsekwencjami wpuszczania uchodźców, rosnącym długiem publicznym albo drożyzną w sklepach. Przejawiasz cechy ekstrawertyka? Roztoczymy przed tobą świetlaną wizję, w której na wszystko cię stać, a kraj rośnie w siłę.

Jeżeli właśnie zostawił cię partner, uderzymy w empatię i wartości etyczne. Jeśli zacząłeś lepiej zarabiać, pojawimy się z tematami, które przekonają cię, że to nasza, polityków, zasługa. Tak, możliwości, które daje polityce Facebook są ogromne.

Niepokoją one jednak coraz większą rzeszę naukowców.

Przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi (kampania wyborcza w Polsce już oficjalnie ruszyła) Fundacja Panoptykon promuje wtyczkę o nazwie Who Targets Me (Kto Cię Namierzył – do pobrania tutaj). Wtyczka pozwala na podsumowanie, jakie komitety wyborcze kierują do nas swoje reklamy najczęściej.

Bez wiedzy o tym, kto próbuje na nas wpływać i w jaki sposób to robi, nie sposób podejmować niezależnych decyzji. Nasza wtyczka to narzędzie, które pomoże dokonać bardziej świadomego wyboru przy urnie – komentuje Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon.

Przy okazji pozwala się również dowiedzieć, dlaczego znaleźliśmy się w grupie, na której zależy określonym ugrupowaniom. Działa to w ten sam sposób, jak opcja „Dlaczego widzę tę reklamę”, dostępna przy postach sponsorowanych. Zazwyczaj chodzi tutaj o naszą lokalizację i wpisanie się w pewien przedział wiekowy.

Proces zbierania danych trwa kilka dni. Sam swoich wyników jeszcze nie znam. Będzie to jednak wyglądać mniej więcej w ten sposób:

W całej akcji chodzi też o ustalenie, na ile polscy politycy rzeczywiście aktywni są na Facebooku. Oficjalnie platforma Zuckerbera przyznaje się do skasowania naszych partii do końca lipca 2019 r. na 2,4 mln zł. Wtyczka zbiera jednak dane na temat wszystkich sponsorowanych kampanii. Dzięki temu, będzie można ustalić, czy komitety wyborcze oznaczały wszystkie reklamy zachęcające nas do głosowania.

Narzędzie może więc pomóc w ogarnięciu bałaganu, jaki powstał przy ostatniej kampanii. Facebook wprowadził zasady, wprowadzające większą przejrzystość w politycznej agitacji na platformie. W praktyce, jak pokazała Matylda Grodecka, Facebook losowo blokował reklamy, a sztabowcy mieli problem z wklejeniem w rubrykę opłacone przez swój komitet wyborczy. Imię i nazwisko przechodziło za to bez problemu.

Pojawia się też przy okazji pytanie – czy Polaków ten problem w ogóle dotyczy. Bo jak opowiada Dominik Batorski, członek zarządu Sotrender dotychczasowe analizy mikrotargetowania w kampaniach politycznych w Polsce pokazują, że jest ono wykorzystywane przede wszystkim do optymalizacji wydatków, a nie do kierowania różnych i wzajemnie sprzecznych przekazów do różnych grup wyborców.

Samo badanie może zostać niestety zafałszowane przez brak możliwości zebrania danych ze smartfonów. Facebook nie pozwala bowiem zewnętrznym narzędziom pobierać danych o reklamach na urządzeniach mobilnych.

Wtyczka Who Targets Me to dzieło obywatelskiego kolektywu programistów z Wielkiej Brytanii, który został założony w 2017 r. w Wielkiej Brytanii.

Celem twórców wtyczki jest zwiększenie przejrzystości reklam politycznych i badanie wpływu mediów społecznościowych na demokrację – pisze o nich Panoptykon.

W Polsce projekt jest finansowany przez Fundację Panoptykon, Fundację ePaństwo i firmę badawczą SmartNet Research&Solutions (dostawca Sotrender). Za granicą podobne projekty w oparciu o tę samą wtyczkę przeprowadzono już m. in. w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Ukrainie, Brazylii czy Australii.

I na koniec jedna uwaga – wtyczka rzecz jasna pobiera część naszych danych wraz z informacją o reklamach, jakie nam się wyświetlają. Who Targets Me podaje, że używa ich tylko do wyświetlania nam zbiorczych informacji o reklamach, a dane o poglądach politycznych można w każdej chwili wycofać. Biorąc pod uwagę, że o wiele więcej przekazałem już prywatnej firmie, jaką jest Facebook, nie uważam tego jednak za szczególnie odpychający próg wejścia.