Ogołocone palety i szturmy na sklepy. Szykujcie się na kolejne bitwy w dyskontach i marketach

Zapasy cukru na zimę zrobione? Doskonale, bo lada chwila Polacy znajdą sobie kolejne pole do bitew na łokcie, a sklepy zaczną wprowadzać limity na zakupy. Idę o zakład, że komunikat Carslsberga o braku dwutlenku węgla i zawieszeniu produkcji piwa to tylko przygrywka przed większym problemem, jaki wielkimi krokami zmierza ku marketom. Za chwilę może się okazać, że kupno piwa, coca-coli czy zwykłej oranżady to przywilej najbardziej przebiegłych konsumentów.

Czwartkowe upalne popołudnie ciągnęło się niemiłosiernie i nagle bach – czołowy producent piwa w Polsce poinformował, że wstrzymuje produkcję piwa. Gorzej chyba nie mogło być – wzdechnęło sobie pewnie w myślach kilka milionów Polaków.  Na ostatniej prostej przed ostatnim wakacyjnym weekendem okazało się, że na nowe dostawy takich marek jak Harnaś, Okocim, Sommersby czy Kasztelan trochę sobie polscy smakosze złocistego trunku poczekają.

I pomyśleć, że Biedronka z Lidlem dopiero co organizowali promocje, w których litry piwa trafiały do klientów praktycznie za darmo.

Winę ponoszą za to oczywiście perturbacje na rynku energetycznym. Carlsberg nie jest w stanie magazynować dwutlenku węgla w długim okresie, a Anwil i Grupa Azoty w odpowiedzi na kryzys zakręciły mu kurki. CO2 powstaje bowiem przy produkcji nawozów, a obie firmy stwierdziły zgodnie, że przez wysokie ceny gazu nawozów nie opłaca się już produkować.

Carlsberg ostrzega, że nie tylko on padnie ofiara niedoboru

Poradnik Handlowca” cytuje zarząd spółki, który wyraża nadzieje, że rząd zareaguje i zapewni pomoc przedsiębiorcom.

Szary obywatel w takie niuanse raczej wchodził nie będzie. Eksperymenty z dziedziny psychologii tłumu sięgające jeszcze czasów Covid-19 udowadniają, że ilekroć zachodzi najmniejsze podejrzenie, że czegoś może zabraknąć na półkach, Polacy rzucają się na to jak oszalali i wykupują zapasy na pniu. Na początku pandemii był to papier toaletowy, makaron i ryż.

Ostatnio podobną historię przeżywaliśmy z cukrem. Sklepy zaczęły wprowadzać limity kilogramów na osobę, ale konsumentów to nie odstraszyło. wręcz przeciwnie. Choć producenci zapewniali, że nic się nie dzieje, nasi rodacy wiedzieli swoje i z lubością ogołacali palety do surowego drewna. Szykujcie się więc na kolejne sklepowe szturmy.

Ale…

Tak sobie śmieszkuję, a pod warstwą dość błahego problemu, jakim może być brak piwa w sklepach, znajduje się inna dużo bardziej brzemienna w skutki warstwa. Całą sytuacja może przerodzić się w poważny kryzys.

Bizblog.pl poleca

Brak coca-coli na półkach Polacy jakoś przeżyją

I tak od czasu wprowadzenia podatku cukrowego spożycie coli i innych słodkich napojów zdecydowane zmalało. Tymczasem jeżeli brak CO2 na rynku nie okaże się przejściowy, kryzys rzuci się też na branże mięsną.

Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso powiedział Business Insiderowi, że zakłady mięsne mają zapasy dwutlenku węgla na najwyżej 5-6 dni. Co potem? Ubojnie stają w miejscu – dwutlenek węgla jest wykorzystywany zarówno w przetwórstwie jak i transporcie. Choiński podkreślał, że szukał CO2 za granicą, ale gazu nie da się nigdzie kupić.

I abstrahując już od perspektywy czysto konsumenckiej – kryzys może skutkować masowymi zwolnieniami. W samej branży piwowarskiej zatrudnienie znajduje ponad 100 tys. osób. Nic dziwnego, że coraz więcej oczu patrzy teraz na premiera Mateusza Morawieckiego. Bez szybkich i stanowczych działań polską gospodarkę czekają trudne chwile.

Czytaj także: Na nic im podróbki, gdy brakuje składników. Rosjanie dosłownie zapragną smaku „zgniłego Zachodu”