Polacy wściekli na słabego złotego. Rząd wręcz przeciwnie, pewnie jest zachwycony prezentem od NBP

Prezes NBP Adam Glapiński powiedział, że w tym roku udało mu się wypracować 9,3 mld zł zysku. Gros tej kwoty popłynie bezpośrednio do budżetu państwa. Ale ten rekord nie byłby możliwy bez potężnej interwencji banku centralnego pod koniec ubiegłego roku.

W grudniu 2020 r. NBP po raz pierwszy od lat zdecydował się rzucić miliardy złotych na rynek, kupując obce waluty. Pod koniec roku złotówka była jedną z najszybciej osłabiających się walut w Europie. Gorzej szło tylko forintowi i rublowi.

Bank centralny tłumaczył, że próbuje w ten sposób wspomóc polskich eksporterów. Słaba złotówka to mniej euro do wydania po stronie kontrahentów z Zachodu. A to miało zachęcać firmy z Niemiec czy Francji do jeszcze większych zakupów nad Wisłą.

Tak zakończyło się to w przypadku euro:

źr: Investing.com

A tak NBP udało się rozpędzić w drugiej połowie miesiąca kurs dolara:

źr: Investing.com

NBP śrubuje rekord

Analitycy nie do końca dowierzali tym tłumaczeniom. Przed interwencją polski eksport miał się nadzwyczaj dobrze. W listopadzie Główny Urząd Statystyczny napisał:

W październiku br. produkcja sprzedana przemysłu była wyższa o 1,0 proc. w porównaniu z październikiem ub. roku.

Bizblog.pl poleca

Generalnie, mimo obaw związanych z pandemicznym spowolnieniem, GUS szacował, że w całym 2020 r. eksport spadł zaledwie o 0,3 proc. Winę za to ponosił głównie przestój między marcem a majem. W drugiej połowie roku polskie firmy szybko zaczęły odrabiać straty.

W piątek NBP podał w komunikacie, że w ubiegłym roku udało mu się wypracować 9,3 mld zł zysku. To z pewnością najlepszy wynik za kadencji prezesa Glapińskiego i być może najwyższy w historii. Rekordu by jednak nie było, gdyby nie wspomniana wcześniej interwencja.

Ile budżet zarobi na słabym złotym?

Adam Glapiński nie pochwalił się, ile Narodowy Bank Centralny mógł zyskać na deprecjacji złotego w końcówce roku. O takie szacunki pokusili się jednak analitycy City Handlowego. Ich zdaniem, w przypadku, w którym kurs dolara pozostałby do końca roku na poziomie sprzed interwencji, zysk NBP mógłby być o 4 mld zł niższy. Glapiński mógł rzucić na rynek na przestrzeni miesiąca około 7 mld dol.

Dane na temat płynności sektora bankowego sugerują, że skala interwencji mieściła się przedziale 4,9-8,1 mld USD, a największa miała miejsce 30 grudnia

– czytamy w komunikacie City Handlowego

Zgodnie z ustawą bank centralny przekazuje do budżetu 95 proc. zysków. Oznacza to, że grudniowe działania NBP mogły zwiększyć wypłatę o 3,8 mld. Łącznie bank centralny wypłaci w tym roku około 8,8 mld zł.

Słaby złoty uderza w konsumentów

Kilka miesięcy po interwencji NBP kurs złotówki nadal dołuje. Obecnie w przeciwieństwie do końca ubiegłego roku inwestorów od zakupu złotego odstraszającą niskie stopy procentowe. Ewentualnemu umocnieniu się polskiej waluty nie sprzyjają też publiczne wypowiedzi Adama Glapińskiego, który lubi podkreślać, że za jego kadencji (czyli do czerwca 2022) na podwyżki stóp nie ma co liczyć.

Ucierpią na tym z pewnością osoby posiadające kredyty w walutach obcych, polscy turyści wybierający się za granicę i firmy opierające działalność na imporcie. Konsumenci zauważą to na przykład w trakcie tankowania benzyny na stacjach paliw, bo ropę naftową kupujemy przecież za dolary.