Walka ze zmianami klimatycznymi. Grupa G20 mogłaby bardziej się postarać, bo na razie trochę udaje

Wyniki analizy „Climate Transparency Report 2020” będą gorzką lekturą przed rozpoczynającym się za chwilę szczytem G20. Z dokumentu jednoznacznie bowiem wynika, że kraje tworzące to gremium z jednej strony nie odwracają się od węgla, a z drugiej lekceważą szybki rozwój zielonych gałęzi przemysłu w ostatnich latach. I klimat jak tracił, tak dalej traci.

Czytając wyłącznie opracowania Komisji Europejskiej z ostatnich miesięcy, można było dojść do przekonania, że trend narzucony najpierw przez neutralność klimatyczną, a potem przez Zielony Ład jest już jedynym obowiązującym. Od węgla trzeba się odwracać, rozwijając jednocześnie odnawialne źródła energii. Bruksela zresztą podążając tym kierunkiem już wywołuje presję finansową w europejskim systemie uprawnień do emisji ETS. 

Bizblog.pl poleca

Okazuje się jednak, że wcale tak dobrze nie jest. Autorzy „Climate Transparency Report 2020” dowodzą, że polityka najbogatszych krajów nie jest tak jednoznaczna, jak to się wydaje. To raczej lawirowanie między zyskiem a populizmem niż precyzyjne działanie na rzecz klimatu. Nadzieję na faktyczną zmianę dają wyniki wyborów prezydenckich w USA, które wycofały się z Porozumienia Paryskiego, ale administracja Joe Bidena zapowiada rychły powrót. 

Nadal widać dużą lukę między strategicznymi celami a krótkoterminowymi działaniami poszczególnych rządów, jednak należy oczekiwać, że stopniowo będzie się ona zmniejszała

– uważa Zofia Wetmańska, analityczka ds. klimatu w WiseEuropa.

G20 i węgiel, czyli walka o klimat na niby

Raport bez cienia wątpliwości wskazuje, że globalne żegnanie z węglem to pic na wodę fotomontaż. Wszak jak dotąd 19 członków grupy G20 zdecydowało się na wsparcie finansowe sektorów węgla, ropy lub gazu. 10 z nich wprost nadal dotuje węgiel, tyle samo wspiera finansowo gaz. Nie ma żadnej zgody i wspólnego działania, jeżeli chodzi o założenia dekarbonizacji na przyszłość. Na przykład Japonia, Francja, Wielka Brytania i Kanada wyznaczyły docelowe terminy wycofania z użytku samochodów napędzanych paliwami kopalnymi. Jednak w Stanach Zjednoczonych usunięto przepisy zmierzające do zmniejszenia emisji z transportu. Z kolei 18 członków G20 wdraża system cen węgla, ale w Australii i Indiach nawet o tym nie myślą.

Brak jednolitej polityki wśród czołowych gospodarek świata widać także przy okazji przekazywania publicznych pieniędzy na rzecz przemysłu węglowego. Kanada, Francja i Wielka Brytania mają już stosowne regulacje w tym zakresie, a Chiny, Indie, Indonezja, Rosja i RPA stoją w miejscu. Dr Kim Coetzee z działu analizy klimatu w Climate Transparency przekonuje, że o ile walka ze zmianami klimatu ma mieć jakieś ręce i nogi, to rządy muszą wreszcie dostosować obecną politykę, inwestycje i działania naprawcze do swoich długoterminowych celów emisyjnych. Michał Hetmański, analityk, członek zarządu Instrat, zwraca z kolei uwagę, że lepszej okazji do zmiany polityki niż teraz może długo nie być. 

Rządy oraz organizacje międzynarodowe na odbudowę po kryzysie chcą przeznaczyć teraz sporo środków. Musimy mądrze zaplanować wydanie tych pieniędzy

– przekonuje.

Ograniczanie globalnej emisji CO2 w powijakach

Zdaniem Michała Hetmańskiego trzeba kontynuować zeszłoroczny trend, kiedy mieliśmy pierwszy historyczny spadek emisji rok do roku zamiast wzrostu. Teraz dochodzi jeszcze bezprecedensowy spadek zapotrzebowania energetycznego wywołany lockdownem. Dlatego kraje G20, a w szczególności te z UE, powinny bardziej przyczyniać się do podnoszenia ambicji klimatycznej.

Pakiety naprawcze po koronawirusie mogą prowadzić do bardziej zielonego i sprawiedliwego świata. Niestety, wiele z nich nie spełnia tego zadania

– nie ma wątpliwości prof. Joseph Stiglitz z Columbia University, zdobywca ekonomicznego Nobla.

Podstawowym planem powinno być ograniczenie emisji CO2. Żeby uniknąć globalnego ocieplenia na poziomie większym niż 1,5 st. C (to fundament Porozumienia Paryskiego), w obecnej dekadzie co roku emisja dwutlenku węgla powinna być obniżana o 7,6 proc. Tymczasem ta związana z energią elektryczną w 2019 r. spadła raptem o 0,1 proc. I absolutnie nic nie wskazuje na jakieś przyspieszenie. Przecież paliwa kopalne stanowią ciągle 81,5 proc. energii pierwotnej. Rośnie zużycie gazu ziemnego (o 3 proc.) i ropy naftowej (o 1 proc.). Emisje CO2 tylko z transportu tym samym spuchły o 1,5 proc. a z przemysłu o 1,2 proc.

Ratunkiem wodór i wychwytywanie CO2

I znowu nisko w pas kłania się brak jednolitej strategii. Wśród członków G20 aż 14 państw ratowało po pandemii swoje linie lotnicze bez stawiania jakichkolwiek warunków klimatycznych. W 7 państwach przemysł samochodowy może liczyć na wsparcie rządu. Co gorsza: żaden kraj z G20 nie ma swoich celów w zakresie energii odnawialnej. W przypadku Australii, Meksyku, USA i Kanady nie można mówić nawet o polityce skierowanej na zwiększenie produkcji energii ze źródeł odnawialnych. 

Zdaniem ekspertów istnieje jednak realna szansa na zmienę tego trendu, w czym kolejny raz ma nam pomóc technologia. To także podpowiada najnowsze opracowanie Międzynarodowej Agencji Energii „Energy Technology Perspectives 2020”. Zdaniem autorów tego raportu połowa redukcji emisji, których potrzebujemy do osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 r., będzie pochodzić z technologii, które nie są jeszcze wprowadzone na rynek – są albo w fazie wczesnych wdrożeń, albo prototypów, albo wcale ich jeszcze nie ma.

„Najważniejsze z nich to wodór i CCUS, czyli wychwytywanie, składowanie i używanie dwutlenku węgla. Kluczowe jest tu zaangażowanie rządów, bo tylko one mają narzędzia do wspierania innowacji i pomagania technologiom w osiągnięciu dojrzałości rynkowej” – nie ma wątpliwości Kacper Szulecki z Uniwersytetu w Oslo.

Gdzie w tej układance można znaleźć Polskę?

Jak w tym kontekście ma się sytuacja w naszym kraju? Nie najlepiej. W 2018 r. pod względem emisji CO2 z wynikiem 322,5 mln ton dwutlenku węgla Polska zajęła 3. miejsce w UE i 19. na świecie. Z kolei zeszłoroczny raport grupy badawczej Global Carbon Project wskazywał, że emisja C02 w kraju nad Wisłą jest najwyższa od 20 lat. Teraz okazuje się, że w ostatnim czasie nie za bardzo cokolwiek się tutaj zmieniło. Michał Hetmański przekonuje, że kolejne pakty wojskowe nie dadzą liderom państw tyle, co da deklaracja o szybkim dojściu do neutralności klimatycznej czy odejściu od węgla.

Japonia i Korea Południowa już to zrozumiały – czy podobnie stanie się z Polską?

– pyta analityk z Instrat.

Zofia Wetmańska stawia sprawę jasno: jak dotąd Polska pozostaje w tyle za globalnymi procesami. Nie mamy na przykład jasnego rozstrzygnięcia co do tempa zeroemisyjnej transformacji gospodarki. Jednocześnie analizy WiseEuropa wskazują, że działania podejmowane przez rząd w odpowiedzi na kryzys nie wspierają procesu dostosowania naszej gospodarki do globalnych trendów energetyczno-klimatycznych.

Jeżeli to reaktywne podejście nie ulegnie zmianie w Krajowym Planie Odbudowy, możemy stracić kolejną szansę na przyspieszenie modernizacji gospodarki i długoterminową poprawę jakości życia nad Wisłą

– uważa Wetmańska.

Kacper Szulecki zwraca uwagę, że o optymizm względem walki ze zmianami klimatycznymi w Polsce naprawdę trudno. Także w kontekście nowych technologii, które mają w tym pomóc. Zaangażowanie rządu wszak w te procesy jest kluczowe.

„W rządowym programie „Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” o wodorze i o CCUS nie mówi się praktycznie nic. To oznacza, że rząd nie ma na razie pomysłu, jak przygotowywać sektor energetyczny, transport i przemysł na najważniejsze wyzwania technologiczne najbliższych 30 lat” – twierdzi Szulecki.