Sprytny plan Elona Muska. Największa bolączka Tesli to już przeszłość?

Podczas gdy duże koncerny motoryzacyjne modlą się o to, by udało im się podtrzymać wyniki sprzedaży, Tesla jest nietypowym przykładem firmy, która nie nadąża za popytem. Z fabryki wyjeżdża zbyt mało pojazdów, a potem pojawia się jeszcze problem z dostarczeniem ich do klienta. Ale wygląda na to, że mają już pomysł, jak sobie z tym poradzić.

Kłopoty Tesli biorą się z jej specyficznego modelu biznesowego. Spółka zajmuje się swoimi elektrykami od A do Z. Wymyśla je, produkuje, zajmuje się sklepami, logistyką i centrami serwisowymi. To daje jej z jednej strony pełną kontrolę, z drugiej – powoduje mnóstwo komplikacji.

Najważniejszą z nich jest to, że Tesla po wyprodukowaniu samochodu musi jeszcze ustalić termin jego odbioru przez klienta. Gdyby firma Muska działała w bardziej tradycyjny sposób, po prostu sprzedałaby samochód dealerowi. Tesla nie współpracuje jednak z zewnętrznymi podmiotami, przez co niesprzedane pojazdy zalegają w fabryce, blokując miejsce i zamrażając przy okazji kilkadziesiąt tysięcy dolarów, które można byłoby zarobić na ich sprzedaży.

W pierwszym kwartale 2019 r. dostawy Tesli spadły aż o jedną trzecią. Przyczyny? Agencja Reuters wskazywała, że chodzi o problemy z dostarczeniem Tesli 3 do Chin i Europy.

Koniec z blokowaniem fabryk Tesli

Jak podaje serwis electrek.co w ubiegłym tygodniu Musk spotkał się z pracownikami i poinformował ich, że od następnego kwartału Tesla zmienia swój łańcuch logistyczny. Tuż po wyprodukowaniu, maszyny zostaną przewiezione do jednego z lokalnych centrów dostawczych, skąd będą odbierane przez klientów.

CEO Tesli miał też stawiać za wzór Amazon, wskazując go, jako przykład solidnej logistyki.

Amazon zbankrutowałby, jeśli wstrzymywałby się z wysyłką do momentu, w którym klient będzie gotowy na odbiór – podkreślał.

Tesla się rozrasta

Na tym zmiany się jednak nie kończą. Tesla jest w trakcie budowy fabryki Gigafactory 3 w Chinach. Z zakładu będą też wyjeżdżać gotowe samochody – Model 3 i Model Y. Musk chce, by od samego początku tygodniowo opuszczało go 3 tys. pojazdów. Z czasem przepustowość ma sięgnąć nawet 250 tys. samochodów rocznie.

Od pewnego czasu mówi się również o budowie fabryki w Europie. W kontekście Starego Kontynentu najczęściej mówi się o Niemczech, a w szczególności Nadrenii-Westfalii i Dolnej Saksonii. Według obliczeń analityka motoryzacyjnego Matthiasa Schmidta, do końca 2018 r. Europejczycy kupili kilkanaście tysięcy Tesli 3 . A popyt będzie zapewne rósł, bo coraz więcej miast promuje bezemisyjne środki transportu. Przewożenie elektryków przez ocean wydaje się tymczasem mało perspektywicznym rozwiązaniem.