Wiadomości

Toyota Hilux Champ to Tarpan na nowe czasy. Ale woli pad thaia od schabowego

Wiadomości 27.11.2023 16 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 27.11.2023

Toyota Hilux Champ to Tarpan na nowe czasy. Ale woli pad thaia od schabowego

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk27.11.2023
16 interakcji Dołącz do dyskusji

Toyota Hilux Champ nosi legendarną nazwę i jest wyjątkowo surowym pickupem na tajski rynek. Ma ciężko pracować za niewielkie pieniądze. Czasami bez klimatyzacji.

Jaki powinien być samochód do pracy? Wytrzymały, prosty, łatwy w obsłudze… no i jeszcze do tego wytrzymały. Czy wspominałem, że byłoby dobrze, gdyby był wytrzymały? Zwłaszcza jeśli mówimy o pracy w trudnych warunkach – poza asfaltem i w wysokich temperaturach.

Idealnie nadaje się do tego Toyota Hilux

Pickup Toyoty jest kochany w Afryce i w Azji. Wszyscy pamiętamy, jak niezniszczalny okazał się egzemplarz męczony przez ekipę starego Top Geara. Nowsze odsłony tego modelu też nie klękają na robocie. Jest tylko jeden problem – Hilux swoje kosztuje. Jasne, można argumentować, że to się i tak opłaca, bo Toyota długo żyje. Ale nie każdego stać, zwłaszcza na nieco mniej zamożnych rynkach.

Rozwiązanie nazywa się Toyota Hilux Champ

toyota hilux champ

To uroczo wyglądający model na rynek tajski. Powstał na tej samej platformie, co zwykły Hilux, ale został uproszczony i zubożony. Opłacało się – o ile najbiedniejsza wersja lepiej nam znanego modelu kosztuje w Tajlandii równowartość ponad 16 tysięcy dolarów (63 tysiące złotych, i tak nieźle), a za topową odmianę płaci się 35 tysięcy „zielonych” (140 tysięcy złotych), o tyle Champ jest dużo tańszy. Jego najdroższa wersja kosztuje tyle, ile bazowy „dorosły” Hilux, a najtańsza można mieć za równowartość 51 tysięcy złotych.

toyota hilux champ

Toyota Hilux Champ występuje w dwóch wersjach długości. Krótsza mierzy 4940 mm, a dłuższa 5300 mm. Klienci mają do wyboru silnik benzynowy 2.0 o mocy 139 KM, benzyniaka 2.7 (166 KM) albo diesla 2.4 (150 KM). Ostatnia jednostka zapewnia temu modelowi ładowność na poziomie Hiluxa „nie-Champa”, czyli ok. tony.

Do wyboru – skrzynia ręczna z pięcioma biegami (przy bazowym silniku) lub sześciobiegowy automat. Co ważne, Toyota Hilux Champ nie może mieć w żadnej wersji napędu na cztery koła. Napędzana jest tylko oś tylna.

Toyota Hilux Champ może nawet nie mieć klimatyzacji

Nie chcę sobie wyobrażać, jak przyjemna musi być podróż w aucie bez przycisku „A/C” w tajskim, gorącym i wilgotnym klimacie. Jak widać, marka daje jednak możliwość radykalnego obniżenia kosztów. Wiadomo, przecież szef tym nie jeździ.

toyota hilux champ

„Tani Hilux” może jednak wyglądać bogato. Klient ma do wyboru nie tylko masę akcesoriów i opcji zwiększających praktyczność, ale i polepszających wygląd. Da się zamówić reflektory diodowe, efektowne felgi i nakładki, a Champ zdaniem producenta sprawdzi się świetnie także jako foodtruck (z odpowiednią zabudową) albo samochód kempingowy.

Mnie ta Toyota trochę przypomina pewien pojazd

Na dźwięk nazwy Tarpan niektórzy dostają pewnie gęsiej skórki i uciekają z krzykiem. Polski samochód skierowany głównie do rolników i drobnych przedsiębiorców nie słynął z jakości wykonania i psuł się średnio szesnaście sekund po tym, jak właściciel skończył poprzednią naprawę. Ale on i Hilux Champ mają coś wspólnego. Prostota, cięcie kosztów, użytkowy charakter – Toyota to trochę taki Tarpan na nowe czasy. Ale w krainie pad thaia, a nie schabowego. Ma coś w sobie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać