Felietony

Samochód ciężarowy Tesli właśnie poszedł na dno. Zamiast niego dostaliśmy łódź podwodną

Felietony 16.06.2019 230 interakcji
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 16.06.2019

Samochód ciężarowy Tesli właśnie poszedł na dno. Zamiast niego dostaliśmy łódź podwodną

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz16.06.2019
230 interakcji Dołącz do dyskusji

Bul, bul, bul, tu kącik Tesli. Produkcja samochodu ciężarowego – Tesli Semi, została przełożona o ponad rok. Szybciej doczekamy się łodzi podwodnej.

Elon przeciągał się przed oknem ubrany w piżamę z kobaltu, gdy ptaszek siedzący na słupie elektrycznym szepnął mu: A teraz zrób ciężarówkę. Nie jest jasne, w jaki sposób Elon Musk usłyszał szept ptaszka pośród szelestu opadających liści, ale uznał to za świetny pomysł. Elektryczny samochód ciężarowy to widocznie rzecz jakiej w skromnej gamie Tesli brakowało.

Dalej poszło już szybko. Zaraz potem Elon wjechał na scenę prototypem samochodu ciężarowego Tesli i opowiadał różne ciekawe historie, o tym jak będzie dobrze, a nawet dlaczego będzie jeszcze lepiej. Sala wiwatowała, ręce same składały się do oklasków, katody obściskiwały się z anodami, a silniki spalinowe zaczęły pisać testament.

Tesla Semi kiedy
Tesla Semi kontrowersyjnej urody.

Świat w 2017 roku jak zwykle zareagował entuzjastycznie na tę gruntownie przemyślaną koncepcję. Ludzie wciąż byli niewinni i jeszcze niezmęczeni notorycznym przekładaniem terminów przez szefa Tesli. Zainteresowane koncepcją elektrycznego samochodu ciężarowego firmy już pobrały bilety w naprędce ustawionej kolejce społecznej. Lecz papier już zżółkł i wyblakły numerki.

Produkcja samochodu ciężarowego Tesli została odroczona

Lata mijają, ptaszek zdechł, Elon Musk ma się dobrze, ale żadnej ciężarówki nie ma. A na zeszłotygodniowym spotkaniu inwestorów wyraźnie ich poinformowano o przełożeniu startu produkcji na koniec 2020 roku.

Elon Musk musiał dzień wcześniej zejść do magazynu, skierować się do działu moduły do akumulatorów trakcyjnych i zobaczyć te wszystkie puste półki. Pomyślał: Na kwaczące kwazary, to nie wystarczy. Podrapał się w brodę i inwestorom powiedział, że nie ma sensu produkować ciężarówek skoro nie ma do nich akumulatorów. Brak akumulatorów to oficjalna przyczyna przesunięcia terminu produkcji.

Z pewnością był to kluczowy powód opóźnienia. Pewnie praktycznie gotowe ciężarówki stoją w halach czekając na montaż akumulatorów i tylko problem z dostępnością nie pozwolił na ich montaż i debiut Tesli Semi. A miało być tak pięknie.

Nie ma Tesli Semi, ale znane są osiągi

Na pierwszej konferencji prasowej w listopadzie 2017 roku podano wyliczenia, ile centów mniej zapłacą właściciele ciężarówek za każdą przejechaną milę w stosunku do pojazdów z silnikiem Diesla – aż 20. Ceny końcowej od razu nie podano, ale to przecież pryszcz wobec genialnej koncepcji przewożenia ładunku pojazdami, których zasięg waha się o dziesiątki, czy setki kilometrów, w zależności od temperatury zewnętrznej. O zależności od masy ładunku nie wspominając.

Mocniejsza wersja (zapowiedziano dwie wersje) Tesli Semi ma osiągać 100 km/h w 5 sekund bez ładunku i w 20 w pełni załadowana. Osiągi mają zapewniać cztery elektryczne silniki na obu tylnych osiach. Bez obciążenia ma przejeżdżać blisko tysiąc kilometrów na jednym ładowaniu. Co może sprawić pewien kłopot, gdy pojedzie się po towar, ale trzeba jeszcze z nim wrócić, gdy zasięg spada o 40 proc.

Oprócz spraw przyziemnych, jak gwarancja na 1 milion mil, poruszono też te typowe dla Tesli. Ciężarówka ma mieć jeszcze więcej kamer i czujników niż samochody osobowe Tesli. To oczywiście ma umożliwiać w przyszłości w pełni autonomiczną jazdę.

Do tego standardowego przekazu dorzucono jeszcze element baśniowy. Kilka ciężarówek Tesli ma móc podróżować w konwoju z włączonym Autopilotem, ale kierowca-człowiek ma być już tylko jeden. Ta wesoła gromadka ma pomóc obniżać koszty transportu. Jak przejechać takim konwojem przez jakiekolwiek skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, nie wyjaśniono.

Nowy typ stacji ładowania dla Tesli Semi

O ładowanie ciężarówek w trasie mają zadbać ładowarki wysokiej mocy, które Semi Tesle do pełnego zasięgu mają przywracać w pół godziny. By było to możliwe musiałaby zapewniać moc bliską jednemu megawatowi, czyli kilkukrotnie większą niż są w stanie przyjąć w tym momencie samochody osobowe Tesli. Ograniczenie w maksymalnej mocy ładowania wynika nie tylko z mocy dostępnej na stacjach ładowania, ale też tej jakie są w stanie przyjąć akumulatory bez utraty trwałości.

Dlatego wiele osób wątpi w dane podawane przez Teslę. Zbyt wiele ogniw Tesla Semi musiałaby mieć na swoim pokładzie by osiągnąć prognozowany dystans. Znacząco zwiększyłoby to jej masę, ograniczając jednocześnie dopuszczalną ładowność. Nic nie wiadomo by Tesla jednocześnie z ciężarówką wynalazła zupełnie nowe ogniwa o znacząco większej gęstości energii. Bez nich może być trudno zapewnić reklamowane osiągi.

Data produkcji Tesli Semi jest nieznana, ale znana jest cena

Takich wątpliwości nie mieli wszyscy zainteresowani zakupem i po otarciu elektrolitu z wąsów sięgnęli do portfeli. Cena nikogo nie przeraziła, choć tradycyjnie nie była niska. 150 tys. dolarów za wersję z zasięgiem 480 kilometrów i 180 tys. za pogromcę szos – wariant z zasięgiem 800 kilometrów. Nie zniechęciło to potencjalnych klientów, którzy w ciągu kilku miesięcy zamówili ponad 2 tys. egzemplarzy wciąż nie wiedząc jaki będzie ostateczny produkt. Ich niewiedzę wyceniono na 20 tys. dolarów – taka była wartość zaliczki.

Potem akcja toczyła się już dla Tesli standardowo. Zainteresowania nawet specjalnie nie trzeba było animować. W sieci co jakiś czas pojawiały się filmy lub zdjęcia napotkanych na ulicy prototypów, które pokonywały odcinki testowe, w większości wokół fabryki we Fremont.

Żeby płomień zainteresowania zbytnie nie przygasał Tesla czasami dorzuciła coś od siebie. Na przykład możliwość wygrania przejażdżki Semi Teslą na torze, osobom biorącym udział w programie afiliacyjnym Tesli, czy zdjęcia wnętrza Tesli Semi. Jego opis można streścić do trzech wyrazów – fotel i dwa ekrany – więcej nic tu nie ma. To wnętrze mogło powodować zainteresowanie wyłącznie swoją brzydotą.

Tesla Semi
Wnętrze Tesli Semi zachwyci wyłącznie operatorów żurawi wieżowych.

To wystarczyło by zamówienia na Teslę złożyło wiele firm transportowych, pojawiły się także zamówienia od instytucji publicznych. Jeszcze na początku tego roku wiele osób było przekonanych, że ogłoszenie początku produkcji jest bardzo bliskie. Myślały tak nawet Walmart, UPS, DHL i Pepsi, ale się zawiodły.

Zamiast produkcji jest rozczarowanie

Zamiast startu dostaliśmy informację, że samochody ciężarowe Tesli będą transportować jej samochody osobowe. Akurat w okresie, gdy głośno było o problemach Tesli z logistyką.

Tesla Semi kiedy

W ten sposób samochód, który po blisko dwóch latach od premiery wciąż nie wszedł do produkcji miał rozwiązać realne problemy w łańcuchu dostaw. Obecnie Tesla z dostawami sprzedanych samochodów radzi sobie już lepiej, ale z produkcją Semi Tesli nie radzi sobie wcale. Koniec roku 2020 to bardzo odległy termin i wygląda bardziej jak próba kupienia sobie czasu, niż rzeczywisty deadline.

Problem z dostępnością akumulatorów jest zapewne realny, samochód ciężarowy o imponującym zasięgu potrzebuje ich więcej niż każdy z osobowych modeli Tesli. Ograniczony dostęp do surowców koniecznych do budowy akumulatorów Elon Musk sygnalizował już nie raz. Lecz jak to w przypadku Tesli bywa, dostaliśmy pewnie tylko ułamek prawdziwych przyczyn opóźnienia. Na otarcie łez zostaje nam podwodna Tesla.

Łódź podwodna Tesli jest, a jakoby jej nie było

I nie powstanie, choć podobno powstać by mogła. Elon Musk jest właścicielem podwodnego Lotusa Esprit, który wystąpił w filmie z Jamesem Bondem – Szpieg, który mnie kochał. Zainspirowany jego właściwościami, inwestorom zeznał, że Tesla pracowała nad projektem Tesli podwodnej i nie jest wykluczone, że kiedyś przedstawi go jako swój samochód koncepcyjny. Podobno niewiele już trzeba by ten koncept jeździł, a może i pływał, ale Tesla ma teraz inne priorytety.

Na całe szczęście, terminów żadnych nie podał. Za podwodną Teslą nikt zdążył jeszcze zatęsknić, ale na samochód ciężarowy Tesli nie może doczekać się już wielu. Mogą jeszcze poczekać, bo priorytetem Tesli na 2020 rok będzie zapewne Model Y, a nie wyglądający jak żaba w kapeluszu samochód ciężarowy.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie