Przegląd rynku

To pewne: w tym przeglądzie ofert nie będzie ani słowa o…

Przegląd rynku 02.11.2020 474 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 02.11.2020

To pewne: w tym przeglądzie ofert nie będzie ani słowa o…

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski02.11.2020
474 interakcje Dołącz do dyskusji

…zmianie biegów, sprzęgle i jego awariach ani o skrzyniach manualnych. Idziemy po rodzinne kombi z automatem w cenie do 17,5 tys. zł. 

Zmiana biegów w 2020 r.? Niedopuszczalne. Co jeszcze, odpalanie z korby i regulacja kąta wyprzedzenia zapłonu z kierownicy? Bądźmy poważni, nie po to wymyślono automatyczną zmianę biegów, żeby trzeba było nimi wachlować z ręki. W aucie sportowym to jeszcze rozumiem, ale w rodzinnym kombi?

Cena 17,5 tys. zł nie jest przypadkowa. Najwięcej ogłoszeń i najwięcej transakcji występuje w przedziale 15-20 tys. zł. Potwierdzają to wszystkie statystyki dotyczące aut używanych w Polsce. 20 tys. zł to psychologiczna granica, powyżej której auto wydaje się drogie, a 15 tys. zł to psychologiczna granica poniżej której auto wydaje się gratem. Zobaczmy więc co można kupić pośrodku tego przedziału. Kryteria już ustaliliśmy: kombi, silnik – normalny, nie jakiś wynalazek, automatyczna skrzynia biegów. Raz, dwa, siedem, zaczynamy.

Alfa Romeo 159

Nie mogło zabraknąć tego wozu. Gdyby go zabrakło, redaktor Barycki wyraziłby swoje oburzenie w komentarzach. Jaki jest wybór w tej cenie? Niewielki, ok. 5-6 aut. W większości są to bogato wyposażone wersje z najmocniejszym w gamie dieslem 2.4 JTDm i skrzynią biegów nazwaną Q-Tronic, w rzeczywistości to stary dobry Aisin-AW TF80, który występuje w wielu innych samochodach. Czy taki dobry, to pewnie wiele osób by się kłóciło. Podobnie kontrowersje wzbudza diesel 2.4 – mocy dużo, ale okupionej znacznym spalaniem. Zdarzają się wypalone uszczelki pod głowicą. Silnik jest ciężki, mocno obciąża przednią oś i zawieszenie przednie w układzie wielowahaczowym. A wahacze są drogie. Nie to, żebym was zniechęcał. A, czy wspomniałem już, że bagażnik 159 Sportwagon to nie jest jakiś rewelacyjny? Nieważne, popatrzmy na oferty.

Nie kupiłbym „autka ze Szwajcarii”. Przebieg na granicy realizmu, opis ogranicza się do wyposażenia. Co mnie obchodzi wyposażenie, przecież widzę co ma, nie jestem ślepy. Może by tak coś o… historii? Lakierze? Wiem, za dużo wymagam. Wolałbym już to cacko z Niemiec. Ma czerwone fotele, więc nie może być złe. Zupełnie szczerze rozważyłbym ten samochód – od prywatnego właściciela, realistyczny przebieg. Szkoda, że napisał że ma wycięty DPF. Niby tak na okrągło, że nie wiadomo o co chodzi, a i tak wiadomo. Wiecie co bym zrobił po zakupie? Zamontował filtr z powrotem. To byłoby świeże.

A co jeśli nie diesel? To uważajcie, bo mam prawdziwą bombę. Oto 159 Sportwagon 2.2 JTS Selespeed. SELESPEED. Ta zautomatyzowana skrzynia, która… nie, tego się nawet nie da opisać. Jestem tak stary, że jeździłem PRASOWYM egzemplarzem Alfy Romeo 156 z 2.0 TS i Selespeed. Na dystansie 5 km zdążyłem wyłysieć i osiwieć jednocześnie. Bardzo bym chciał przejechać się 159 2.2 z Selespeedem, żeby zobaczyć czy naprawdę ją poprawiono.

Oferta z Otomoto, fot. ACCJ Auto Centrum

Subaru Legacy

Wiem, że Subaru ma swoje wady, takie jak drogie części, o ile w ogóle występują. Do Legacy akurat problemu być nie powinno. Wiem też, że wersje z automatyczną skrzynią biegów nie mają takiego napędu na 4 koła jak te z manualem, czyli nie stały, a dołączany ze sprzęgłem wiskotycznym. Jeśli się mylę, to niech mnie ktoś poprawi, a ja zedytuję [tu zostawiam miejsce na edycję]. Uważam jednak, że nie ma to większego znaczenia przy codziennej jeździe.

Do wyboru mamy dwa egzemplarze Legacy kombi z automatem. Oba są całkiem niezłe, chociaż różne. Pierwszy to wersja dwulitrowa, oczywiście wolnossąca. Takie auto ze skrzynią automatyczną będzie trochę zamulało. Ten bokser fajnie brzmi, ma swój charakter, ale ta skrzynia go jednak trochę dławi. Jeśli komuś to nie przeszkadza, to jeździ się tym bardzo przyjemnie, tak uspokajająco. Przy okazji ten setup zniechęca do testowania prędkości, przy których bezramkowe drzwi zaczynają generować szum.

Znacznie żwawiej jeździ wersja 2.5. Też wolnossak, ale dodatkowe pół litra robi różnicę (jak mówią starzy alkoholicy). Szkoda, że opis jest tak mało wylewny, a zdjęcia przedstawiają niewiele więcej od zupełnego braku zdjęć. No ale może warto zaryzykować, może po prostu sprzedający jest człowiekiem czynu, a nie słowa.

Oferta z OLX. Fot. Jan

Citroen C5

Obawiam się, że ten samochód to mój typ z tego przeglądu. Też nie jest ideałem, bo nic nie jest ideałem, ale jeździłem takim Citroenem gdy miał go mój znajomy z pracy. Zawsze bardzo podobało mi się wnętrze i wykończenie, a już ta kierownica ze stałym elementem centralnym to bajka. Automatyczna skrzynia biegów, też typu Aisin AW TF80, nie sprawiała akurat w tym aucie kłopotów i pracowała bardzo płynnie. Samochód miał mnóstwo miejsca i oczywiście hydropneumatykę, duży Citroen bez hydro nie ma żadnego sensu, lepiej kupić sobie Mondeo. Popatrzmy na oferty.

To właściwie same diesle. Ale to są całkiem dobre diesle. Okej, jeden jest dziwny i nie mogę go polecić tak z ręką na sercu. To 2.7 V6 HDi. Dużo momentu? Bez wątpienia. Cichy w trasie – no rejczel. Drogie części i skomplikowany serwis? Czy dzik chadza za potrzebą do lasu?

Większości użytkowników zupełnie wystarczy diesel 2.0. Dominują auta w kolorze czarnym i z bogatym wyposażeniem. Na przeciwległym biegunie do 2.7 V6 mamy malutkiego dieselka 1.6 HDi. Ktoś słusznie zauważy, że ta dźwignia od automatu cóś inna niż w 2.0. To prawda, bo to nie jest typowy automat, tylko EGS6 – zautomatyzowana skrzynia manualna. To ta, która potrzebuje trochę czasu, żeby przełączyć bieg. Konfiguracja co najmniej dziwna i raczej do jazdy miejskiej. Każdy doceni malutkie spalanie, ale jeździłem z tą skrzynią w modelu Picasso. No powiedziałbym, że jeśli jako nowa była tak niezdecydowana, to pewnie jako używana wymaga jeszcze więcej cierpliwości oraz zapewne okresowej kalibracji momentu zasprzęglenia.

kombi z automatem
Oferta z OLX. Fot. Mariusz

Honda Accord

Nie wiem co myśleć o tej propozycji, ale daję ją tutaj, bo wiem, że jest sporo hondziarzy i oni kochają tylko Hondy. Accord w cenie 17,5 tys. zł, kombi i automat, będzie miał pewną wadę, a tą wadą jest wiek. Mówimy o samochodzie 15-letnim. Trwałym, dopracowanym, z niezłymi osiągami i dużym bagażnikiem (większym niż w następcy), ale nadal 15-letnim. Nie można kupić go bez sprawdzenia stanu blachy, bo korozja może czaić się tuż za drzwiami (suchar).

W cenie ok. 17-18 tys. zł znalazłem trzy Accordy kombi z automatem. Miałem wątpliwości co do tego pojazdu. Według ogłoszenia jest to 2.0 z automatem. Nie wiedziałem nawet że 2.0 można było mieć z automatem, ale sprawdziłem w dekoderze VIN i faktycznie – było można. Jeśli tak, to może warto go obejrzeć. Przebieg wygląda na śmiesznie mały, sprzedający mówi że jest udokumentowany. Nie zakładajmy z góry, że ktoś robi stary trik – jedzie do ASO na wymianę oleju, tam podaje przebieg i dostaje fakturę na wymianę oleju z tym przebiegiem i pieczątką ASO, którą pokazuje jako dokument potwierdzający przebieg. Z pewnością nikt w Polsce nie robi już takich cienkich numerów. Nieważne

Ważne, że dwie pozostałe Hondy Accord kombi z automatem to odmiana 2.4 i-VTEC. Również z instalacją gazową. Czy K24 lubi się z gazem? Może nieprzesadnie, ale jeśli wszystko zostało dobrze zestrojone, to będzie działać. Nie pamiętam dokładnie jak jest w tym modelu, ale raczej (w odróżnieniu od Toyoty) nie ma on hydraulicznego kasowania luzów zaworowych, więc pewnie co jakiś czas trzeba to sprawdzić. Jedno pamiętam bardzo dobrze z jazdy 2.4 – jechał tak samo jak 2.0. Z LPG pewnie jeździ jeszcze wolniej (fani gazu gotują się ze złości, aż im się pasek na pompie grzeje).

Renault Laguna

Są dwa powody, żeby zainteresować się Laguną. Dosyć świeże za te pieniądze roczniki, zwykle bardzo bogate wyposażenie (Initiale Paris) i udane diesle. To trzy. Trzy powody, żeby zainteresować się Laguną.

Taka Laguna ma też wadę – nie jest zbyt duża w środku. Pozycji za kierownicą nie nazwałbym zbyt wygodną. Deska rozdzielcza została poprowadzona nisko, a poza tym spasowana dyskusyjnie. No i oczywiście dominują diesle. To akurat nic złego, 2.0 dCi jest bardzo udany.

Spójrzcie na to: w odmianie Initiale Paris i z jasnym wnętrzem ten samochód naprawdę robi robotę. Błękitny z beżowym – cud-miód i troskliwe misie. Czarny z czarnym nie jest już taki fajny, ale podoba mi się opis: nie robię poprawek lakierniczych, ale za to zejdę z ceny. Jest w tym rodzaj szczerości. Czarnych Lagun w odmianie Initiale Paris jest sporo. Większość z nich niestety niezarejestrowanych. Uwaga – nawet Initiale Paris może różnić się detalami, bo to był poziom wyposażenia ale wciąż z możliwością dokupienia paru elementów. Na przykład ten egzemplarz nie ma dużego ekranu. Są też różne kierownice – spłaszczone i zwykłe, i parę innych ciekawostek.

Oferta z OLX, fot. Piotrek

Ford Mondeo

W przypadku Mondeo kombi z automatem ogłoszenia znalazłem ciekawe ogłoszenie. Sprzedający utrzymuje, że jego auto ma NAJLEPSZĄ SKRZYNIĘ HYDRAULICZNĄ i ABSOLUTNIE NIE POWERSHIFT!!!!1 Jednocześnie nie znalazłem żadnego z Powershiftem za te pieniądze. Zapewne są dużo droższe. O problemach z częściami do PowerShifta słyszałem już z paru źródeł – może jak znajdziemy ciekawy przypadek, to go opiszemy. W każdym razie w dieslu pracuje standardowy automat Aisina TF80, który już parę razy się dziś przewinął. I takich Mondeo jest sporo, a wiele z nich ma dodatkowo bogate wyposażenie. Spróbujcie sprzedać ubogo wyposażony wóz tej klasy. Wystawicie i będzie „haha reactions only”. Choć może i taka propozycja znajdzie swego amatora, skuszonego prywatnym sprzedającym a nie handlarzem.

No dobrze, ale to są same diesle. A co z benzynowymi? Tu jest ciekawa sytuacja. Jeśli chcemy benzynowe Mondeo z automatem, to najłatwiej kupimy je w dość nietypowej wersji 2.3. To silnik Mazdy, występujący też w „szóstce”, choć w Mondeo łączy się z automatem Aisina TF81. Warto? No nie wiem. Pomijam że zdarzają się opinie na temat tego silnika brzmiące „bierze olej”, to taki samochód ma dla mnie sens tylko jeśli jest wypasiony. Jeśli nie ma dobrego wyposażenia, to bardzo mi przykro, ale jest to Ford– przeciętnie wykończony – w nietypowej wersji, więc pewnie drogie części – bez wypasu – osiągi na poziomie diesla 2.0. Nic mnie tu nie przekonuje. Ale bym nim jeździł!

kombi z automatem
Oferta z Otomoto, fot. FILCAR

Mercedes

Nie BMW i nie Audi jest najpopularniejszą marką jeśli chodzi o kombi z automatem za te pieniądze. Nie jest nią także Volkswagen. To Mercedes ze swoimi bestsellerami, czyli klasą C i E. Niestety, występuje tu taki problem, że te auta są po prostu stare i zużyte. Poza jakimiś perełkami typu bardzo drogi baleron, te Mercedesy najlepsze lata mają za sobą. Serwis nie będzie zaś tak tani jak w Mondeo.

Klasa C jest reprezentowana o wiele mniej licznie niż E, ale coś tam można znaleźć. Niestety wszystkie cośtamy to C W203, model najdelikatniej mówiąc przeciętny. W klasie C można mieć 1.8 z kompresorem, to dobry silnik, nie ma się co go bać. Fajnie, że handlarze kiedyś dawali tablice rejestracyjne – lub ich atrapy – z napisem DIESEL, a teraz czasy się zmienili i dają „BENZYNA”. Gdybym już jednak miał koniecznie kupować W203, to nie wiem czy nie wolałbym jednak DIESEL, zwłaszcza jeśli mowa o 2.7 CDI. Ten silnik ma same dobre opinie. To właściwie 2.1 CDI + 1 cylinder (2148 : 4 = 537, 537 x 5 = 2685). Bardzo mi się podoba, że sprzedający pisze, co wymienił, zamiast wymieniać wyposażenie pojazdu. Niezwykle cenna rzecz – tego warto szukać w opisach. Klasę C z V6 i 4×4 pomijam, będzie bardzo droga w serwisowaniu.

kombi z automatem
Oferta z Otomoto, autor nie podany

No i na koniec zostaje klasa E W211 – bardzo dobry wybór za te pieniądze, z tym jednak smutnym zastrzeżeniem, że będzie to auto nawet 17-letnie, więc można spokojnie przyjąć przebieg bazowy 300-350 tys. km. Po drodze pewnie ktoś już raz wymienił elektronicznie sterowaną pompę hamulcową SBC i parę innych rzeczy, które psują się w tym wozie.

Nie kupiłbym takiej klasy E z dieslem 3.0 V6. Wiem, że te silniki potrafiły przejechać i 380 tys. km, ale potrafiły też niespodziewanie zacząć ciec olejem, co wymagało skomplikowanej naprawy. Kupiłbym ją może ze starym, dość rzadko spotykanym silnikiem 2.6 V6. Choć czy koniecznie ten egzemplarz? Sprzedający pisze „Airmatic tył”, co jest oczywistą nieprawdą – nie było Airmatica tył, każde kombi ma samopoziomowanie tylnego zawieszenia, ale nie każde ma układ pneumatyczny Airmatic, który zawsze występował dla obu osi naraz. To może pomińmy… chociaż to beżowe wnętrze jest kuszące. Nie kupiłbym też tego diesla 2.1, chociaż to najlepszy silnik do tego samochodu – mało pali, jest mega trwały i części można kupić od ręki. Niestety, ten egzemplarz już ze zdjęć wygląda na zmęczony, krzywa przednia maska, brak zaślepek, dekielków itp. Nie kupiłbym też tego 1.8 z gazem, bo wygląda jakby miał Airmatic, tylko zepsuty. Etwas ist nein ja, jak to mówią na Zachodzie.

kombi z automatem
Oferta z Otomoto, autor nie podany

Z rzadkich wersji to mamy jeszcze kombi z dieslem 3.2 – szóstką w rzędzie, jedyną w tym modelu. Pancerna, to trzeba przyznać. Ale opis z gatunku „wklejam to samo do każdego ogłoszenia”. No i zostają nam dwa ogłoszenia: 1.8 kompresor bez gazu ale od handlarza albo 2.7 CDI od prywatnego właściciela z uczciwym opisem. Z rozsądku wybrałbym to drugie, chociaż wolałbym jeździć tym pierwszym.

 

To był przegląd rodzinnych kombi z automatem w cenie ok. 17,5 tys. zł. Nie mam żadnej fajnej puenty, więc napiszę tylko, że

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać