Przegląd rynku

Poniedziałkowy przegląd ofert: drugie auto w rodzinie. Szybkie dla męża, ładne dla żony

Przegląd rynku 05.11.2018 242 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 05.11.2018

Poniedziałkowy przegląd ofert: drugie auto w rodzinie. Szybkie dla męża, ładne dla żony

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski05.11.2018
242 interakcje Dołącz do dyskusji

Albo „ładne dla męża, szybkie dla żony” – bo dlaczego nie? Precz ze stereotypami! W każdym razie chodzi o drugie auto w rodzinie: żwawe, ale oszczędne i łatwe do zaparkowania. Taki trochę kaprysik. Dziś będziemy kaprysić z limitem cenowym do 30 tys. zł.

Zawsze mnie to bawi: auto jest ładne, więc chętnie kupują je kobiety. A to mężczyźni kupują tylko brzydkie auta czy są niewidomi? Czyżby nie mieli pojęcia o designie? Albo: silnik nie ma znaczenia, bo to auto dla żony. To znaczy że żona ma męczyć się z jakimś kapciowatym silnikiem? No właśnie. Dlatego dziś w zestawieniu będą samochody, które są i szybkie, i ładne. Prawie jak w tym dowcipie z żabą, która przecież się nie rozdwoi. Lecimy.

Abarth 500

Bez ryzyka nie ma zabawy, więc zaczynamy od samochodu, który wydaje się za tani – to jeden z najtańszych oferowanych na rynku wtórnym Abarthów 500. Sam wóz jest oceniany świetnie: po pierwsze znakomicie wygląda, po drugie ma bezbłędny silnik 1.4 T-Jet. Nie tylko mocny, ale też niezawodny i co najlepsze, z dalszą rezerwą na wzrost mocy do ok. 200 KM bez szczególnej straty dla trwałości. Niektórzy powiedzą, że 500-tka jest mało sportowa, bo wysoko się siedzi. Rzeczywiście, pozycja za kierownicą jest jak w mikrovanie i nic ze sportowości w sobie nie ma, co nie zmienia jednak faktu, że to auto jeździ znakomicie. Pod warunkiem, że nie ma okropnej skrzyni zautomatyzowanej z przyciskami zamiast dźwigni.

Niepokoi mnie opis. Jest to opis z kategorii „czego nie ma w aucie”. Zobaczcie:

bez wgniotów, korozji

nie był nigdy modyfikowany,wzmacniany

bez rys, czy ubytków

bez żadnych stuków

bez jakichkolwiek dziur,czy przetarć

Serio, kto pyta handlarza o takie rzeczy? A wiecie co odpowie złodziej samochodowy, jeśli zapytasz go o jego własne auto? Powie z dumą, że nie kradzione.

poniedziałkowy przegląd ofert

BMW 120i

Zwracam uwagę na ten samochód z dwóch powodów. Po pierwsze: jest tak ciasny, że naprawdę nadaje się tylko na drugie auto w rodzinie. Trudno mi przypomnieć sobie samochód, w którym nie mieściłem się z przodu. Wiadomo, to jedyny kompakt z tylnym napędem. I co z tego? Są dziesiątki samochodów z tylnym napędem, a to czy są kompaktami czy nie według jakiejś tam klasyfikacji nie wydaje się zbyt istotne.

Ważniejsze jest jednak „po drugie”. Ostatnio na konkurencyjnym portalu pojawił się tekst, słusznie ostrzegający przed silnikiem 2.0 N45B20S z modelu 320 si, czyli 2.0 170 KM (ew. 172 KM) bez Valvetronic. Ten typowo wyczynowy silnik ma bardzo mały resurs i realnie przejeżdża 100 tys. km do remontu. Wzbudziło to pewną panikę u użytkowników BMW z silnikiem 2.0 170 KM i dostałem nawet 2 maile, czy należy się martwić. Otóż nie należy, bo „jedynka” z 2.0 170 KM nie ma nic wspólnego technicznie z 320 si. To zupełnie inny silnik: N43B20, czyli z Valvetronikiem i bezpośrednim wtryskiem paliwa. Ma swoje wady, ale spektakularny koniec żywota po 100 tys. km nam nie grozi. Wersja 120i to najbardziej wysokoobrotowy wariant „jedynki” – dokręca się do 7000 obr./min, więc spodoba się żonie lubiącej obroty i mężowi nielubiącemu nieforemnych sedanów.

poniedziałkowy przegląd ofert

Honda Civic Si

Kanadyjska wersja Civica, niedostępna w Europie, czyli sedan podobny do tego europejskiego, ale za to z silnikiem K20 o mocy 200 KM i manualną skrzynią biegów. Do tego czerwony, a jak wiadomo, czerwone są najszybsze. „Jak Type-R”, pisze sprzedający i ma trochę racji, bo w ostatnim wolnossącym Type-R dostępnym w Europie silnik pochodził z tej samej serii i także rozwijał 200 KM. Inne jest jednak zawieszenie, bo Civic sedan ma z tyłu układ wielowahaczowy, a europejski wariant musiał zadowolić się belką skrętną. Martwi mnie, że ktoś zamontował tu LPG. Nawet właściciele Hond twierdzą, że po zamontowaniu gazu do K20 wzrasta zużycie oleju. Dlaczego? Nie potrafię powiedzieć. Musiałbym znaleźć jakiegoś specjalistę od Hondy i LPG jednocześnie. Nie zmienia to faktu, że to bardzo ciekawy i szybki wóz, nietuzinkowy, nie do spotkania na ulicy, za rozsądne pieniądze. Ciekawe, jak sprawdza się bezwypadkowość w przypadku aut z Kanady.

poniedziałkowy przegląd ofert

Mini Clubman

Zachowajmy minimum sensu, kupując Clubmana, czyli „półkombi” zamiast zwykłego Mini. Zwykłe Mini R56 ma sporo miejsca z przodu i z tyłu, a bagażnik to nieśmieszny żart. W przypadku Clubmana jest nieco lepiej, a do tego pojawiają się ułatwiające wsiadanie tylne półdrzwi z prawej strony. Niestety, ta generacja Mini nie miała szczęścia do silników. Kooperacja z Peugeotem odbijała się BMW czkawką w postaci uszkodzonych rozrządów i cewek zapłonowych oraz mnóstwa innych awarii w silnikach z rodziny Prince. Jeśli ktoś chce kupić Mini R56, to najlepiej z dwulitrowym dieslem, albo… z bardzo małym przebiegiem. Znalazłem takiego właśnie Clubmana: sprzedający twierdzi, że auto przejechało tylko 39 000 km. Pod maską – wolnossące 1.6 120 KM, które całkiem dobrze daje sobie radę z tym samochodem. Jest to pewne ryzyko, ale Mini spełnia wszelkie kryteria auta dla męża i żony, więc nie mogło go tu zabraknąć.

poniedziałkowy przegląd ofert

Renault Clio RS

Tego samochodu nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu. Idealny samochód, żeby zboczyć z drogi po bułki do Biedronki i zrobić parę okrążeń na torze. Ostatni mały samochód z dużym, wolnossącym silnikiem. Clio RS opisał na naszych łamach szczegółowo jego właściciel, ja więc nie mam wiele do dodania – powiem tylko, że 25-30 tys. zł to kwota jak najbardziej pozwalająca na zakup RS-a, ale o samochodach wystawionych na sprzedaż bardzo dużo mówi to, jak długo wisi ogłoszenie. Jeśli szybko znika, to znaczy że wóz był dobry. Jeśli zaś można znaleźć je w archiwum google odświeżane od pół roku, to raczej nie nastawiałbym się na pozytywny wynik oględzin. Czyli jedynym sposobem jest wchodzić na OLX i Allegro codziennie i patrzeć, co tam nowego się pojawiło. Srebrny egzemplarz z ogłoszenia ma tę zaletę, że jest zarejestrowany w Polsce, a sprzedający nie zasłania tablic szmatą. Wadą jest zupełny brak opisu. „Rozrząd wymieniony przy 80 000 km” to jedyna realna informacja w nim zawarta.

poniedziałkowy przegląd ofert

Suzuki Swift Sport

Mój znajomy kupił sobie taki samochód i zastanawia się, czemu nie zrobił tego wcześniej. Nie jest to najmocniejszy i najszybszy hot-hatch, ale ma właśnie tyle mocy, ile potrzeba, by gęba cieszyła się z jazdy samochodem. No i w stosunku do poprzednika doszedł szósty bieg. Przy okazji auto jest też całkowicie bezawaryjne. Ten samochód jeździ z taką radością, jakby nie robił tego z obowiązku, a sam czerpał z tego przyjemność. Jeździłem wieloma samochodami, które zachowywały się, jakby jeździły za karę, jeśli mogę pozwolić sobie na taką personifikację. Swift Sport nie ma najpiękniejszego wnętrza na świecie, nie jest też ono przesadnie przestronne, ale jako drugie auto w rodzinie – świetny wybór. Pozostaje sprawa zabezpieczenia antykorozyjnego. Poprzednia generacja rdzewieje. Obstawiam, że ta będzie rdzewieć. Lejcie łój w progi na pohybel korozji.

poniedziałkowy przegląd ofert

i na koniec…

Mazda MX-5 NC

Wiadomo, że Mazda MX-5 jest odpowiedzią na wszystkie pytania. Drugi samochód w rodzinie? A czemu by nie roadster? Znam zresztą człowieka, który używa Mazdy MX-5 na co dzień jako swojego jedynego samochodu przez okrągły rok i też jakoś szczególnie nie narzeka. Maździe należy się szacunek, że twardo trzyma się założeń pierwotnej MX-5 i o ile ulepsza jej kolejne generacje, o tyle nie robi z nich wielkich, ciężkich kloców, które potrzebują 300 KM żeby ruszyć z miejsca. NC z ogłoszenia to słabsza wersja 1.8 126 KM – do 100 km/h potrzebuje prawie 10 s i ma tylko 5 biegów, ale do roli auta do pojeżdżenia dla przyjemności nada się bez wątpienia. O awaryjność nie trzeba się martwić, o korozję – niestety już tak. Widziałem już dwie NC z zardzewiałymi tylnymi błotnikami. Wątpię, żeby MX-5 była ocynkowana. Ale przy okazji warto zauważyć, że jest to samochód, który najlepiej łamie stereotypy płciowe. Niby jest mały i „kobiecy”, a kupują go głównie mężczyźni i co więcej, potrafią używać go skutecznie w sporcie. Co tylko pokazuje, że dzielenie samochodów na „dla męża” i „dla żony” nie ma sensu.

poniedziałkowy przegląd ofert

 

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać