Felietony

Jacek Balkan wytacza działa przeciwko Maździe. Czy słusznie? Sprawdzamy

Felietony 25.10.2018 344 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 25.10.2018

Jacek Balkan wytacza działa przeciwko Maździe. Czy słusznie? Sprawdzamy

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski25.10.2018
344 interakcje Dołącz do dyskusji

Dziennikarz motoryzacyjny i autor programu Motodziennik nagrał odcinek pod tytułem „MAZDA KŁAMIE”, zarzucając polskiemu importerowi Mazdy mówienie nieprawdy w kwestii zabezpieczenia antykorozyjnego pojazdów tej marki. Pada też parę innych zarzutów. Czy atak jest słuszny, czy to burza w szklance wody? 

Pisaliśmy szczegółowo o sprawie „Jacek Balkan kontra Arrinera”, w której dziennikarz został oskarżony o zniesławienie firmy Arrinera Automotive, ale sąd uniewinnił go od tego zarzutu. Tym razem pozwu o zniesławienie nie będzie, ale polska centrala Mazdy została zaatakowana przez Balkana.

O co poszło?

O dwie sprawy, z czego jedna mniej ważna, a druga niebywale istotna. Zacznijmy od tej mniej ważnej. Chodzi o kradzieże nowych Mazd, które często mają miejsce zwłaszcza w Warszawie. W tej sprawie Balkan napisał maila do działu PR Mazdy i otrzymał odpowiedź, z której się nabija. Poszło o zdanie, które w odpowiedzi na mail Jacka Balkana napisał Szymon Sołtysik, PR Manager Mazda Polska:

Mazdy 6 i Mazdy CX-5 sprzedawane przez MMPOL w polskich salonach w 100 proc. zabezpieczane są dodatkowym systemem antykradzieżowym. W zeszłym roku złodziejom udało się ukraść zaledwie kilka procent tak wyposażonych aut (…)

I tu Balkan drze łacha z Mazdy, twierdząc że kilka procent skradzionych samochodów to bardzo dużo. Moim zdaniem to zdanie jest po prostu niefortunnie sformułowane. Ja zrozumiałem je tak, że tylko kilka procent prób kradzieży zakończyło się złodziejskim sukcesem. Rzeczywiście można rozumieć je jednak na dwa sposoby, i jak ktoś się uprze, to może z niego wynikać, że kilka procent łącznej „populacji” Mazd 6 i CX-5 zostało skradzionych w 2017 r. Z drugiej strony, w Warszawie w 2017 r. skradziono aż 379 Mazd, czyli więcej niż jedną dziennie. Jednak mając na uwadze, że nowe zabezpieczenie Mazda Polska wprowadziła bardzo niedawno, można przyjąć że złodzieje kradną głównie samochody niewyposażone w nowy system.

To tyle, jeśli chodzi o kradzieże. Teraz ta ważniejsza sprawa

MAZDA KŁAMIE W SPRAWIE OCYNKU!!! – mówi Jacek Balkan w swoim programie. Obejrzałem ten odcinek i chyba to stwierdzenie nie jest do końca uzasadnione, biorąc pod uwagę, że w mailu z centrali Balkana poinformowano o tym, że samochody są ocynkowane, a pracownicy salonów dilerskich mówią że nie. Czyli którąkolwiek wersję z ocynkiem przyjęlibyśmy za prawdziwą (jest/nie ma) to Mazda zarówno kłamie, jak i nie kłamie. Inna rzecz, że potencjalni klienci raczej nie kontaktują się z PR Managerem polskiej centrali, tylko o takie sprawy pytają sprzedawców u dilera i w takiej sytuacji dowiadują się, że Mazdy nie są ocynkowane, ale mają 12-letnią gwarancję na perforację nadwozia. Mój kolega, rozważający zresztą zakup nowego auta skwitował to krótko: a co mnie to obchodzi, czy są ocynkowane, skoro ja tym pojeżdżę 4-5 lat?

W nadesłanych przez PR Mazdy materiałach rzeczywiście nie ma słowa o ocynkowanych blachach. Jest tylko tajemnicze wyrażenie rust proof steel, czyli stal nierdzewna. Z prawdziwej nierdzewki nikt raczej samochodów nie produkuje (DeLorean już nie istnieje, jakby co), więc można przyjąć tylko że jest to jakiś rodzaj zabezpieczenia antykorozyjnego. Jacek Balkan wyjmuje więc profesjonalny miernik lakierniczy i sprawdza. Najpierw na Skodzie Superb: wychodzi, że Skoda ma warstwę Fe (blachy stalowej) i Zn (cynku). Potem na Mazdach: Mazdy okazują się nie mieć warstwy ocynku, przynajmniej według wskazań miernika.

Czy Mazda kłamie?

Znajomy Balkana dzwoniąc do dilerów dowiedział się, że auta nie są cynkowane, więc chyba z tym kłamaniem to trochę przesada. To prawda, że Mazdy gdzieś tak do 2008 r. rdzewiały podobnie jak Mercedesy W210. Po prostu rdza opanowywała je w całości i niewiele zostawało. Widziałem nie tylko zgniłe „trójki” i „szóstki” pierwszej generacji, ale nawet MX-5 i to nie NB, a NC, czyli 3. generację. Nie miała ona plastikowych osłon tylnych nadkoli i blacha została „wypiaskowana” nad kołami co spowodowało korozję. Jednak widziałem też rozkładaną na części po wypadku „trójkę” II generacji z 2010 r. i auto nie miało ani kropki rdzy, a newralgiczne miejsca zabezpieczono mnóstwem takiej masy o konsystencji twardej gumy, tzw. mastyki. Wyglądało to zupełnie nieźle.

W sprawie ewentualnej rdzy na Maździe 6 aktualnej generacji warto jest poczytać fora, bo akurat w tej sprawie nie ma raczej diagnoz na chybił-trafił, tylko realne zeznania prawdziwych użytkowników. Okazuje się, że nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać po obejrzeniu materiału Balkana. Wątek o rdzy w Maździe 6 (typ GJ) na forum Mazdy 6 nie należy do bardzo rozbudowanych i większość osób utrzymuje, że z korozją nie ma problemu. Znalazł się jednak użytkownik, który wrzucił zdjęcie swojej „szóstki” z rdzą na nadkolu. Nie zamieszczam go tutaj, bo nie znam autora, ale można je obejrzeć pod tym linkiem. Poniżej fragment dopuszczalny w ramach prawa cytatu:

jacek balkan mazda

Co na to Mazda?

Ja też umiem podzwonić tu i tam, i dowiedzieć się kilku rzeczy. Przede wszystkim – centrala nadal utrzymuje, że auta są ocynkowane i planowana jest rozbudowana odpowiedź na zarzuty Jacka Balkana. Po drugie – już poza centralą udało mi się sprawdzić, że ani w przypadku „szóstki”, ani CX-5 nie pojawiają się masowo zgłoszenia dotyczące korozji w okresie gwarancji na perforację. Sprzedaż tych aut w Polsce idzie w tysiące, a rocznie do serwisów trafia ok. 50 pojazdów (z powodu ognisk rdzy). Po trzecie – to urządzenie z filmu to z pewnością bardzo dobry miernik lakieru, ale nie ma on żadnego państwowego atestu, więc producent może podważyć skuteczność takiego pomiaru.

Zgodziłbym się ze słusznością ataku Balkana na Mazdę, gdyby rzeczywiście problem rdzy w aktualnych szóstkach czy modelach z serii CX był dotkliwy. Gdyby te samochody straszyły na co dzień dziurami w karoserii, a producent twierdziłby, że gwarancja była do bramy, a teraz się nie znamy. Wtedy taki (wybaczcie słowo) shitstorm miałby sens. Przy obecnych realiach to trochę burza w szklance wody. Ponadto uważam, że łatwo jest atakować producenta samochodów, bo jego przedstawiciele nie mają możliwości odpowiedzieć dziennikarzowi inaczej niż spokojnie i merytorycznie, nawet jeśli zarzuty są nieprawdziwe.

Rzeczywiście nie spotkałem się nigdy z opinią, żeby Mazdy jako nowe były cynkowane, ale moja wiedza pochodzi z okolic 2012 r., kiedy to robiłem obszerny materiał o rdzewiejących samochodach do prasy drukowanej. Od tego czasu co nieco zdążyło się zmienić i jadąc Mazdą po 2012 r. raczej nie obserwujemy jezdni przez podłogę. Z dużym zainteresowaniem czekam więc na odpowiedź producenta na zarzuty Balkana. Temat rdzewiejących samochodów jest mi szczególnie bliski. Jeżdżę w końcu Mercedesem W210.

Rdzewieją Wam Mazdy wyprodukowane po 2012 r.? Napiszcie w komentarzach.

 

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie