Historia

Prototypy z przeszłości: nowy Land Rover Defender powinien wyglądać tak jak DC100

Historia 10.02.2019 13 interakcji
Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk 10.02.2019

Prototypy z przeszłości: nowy Land Rover Defender powinien wyglądać tak jak DC100

Mikołaj Adamczuk
Mikołaj Adamczuk10.02.2019
13 interakcji Dołącz do dyskusji

Czekacie na nowego Defendera? Ja tak, chociaż i tak go nie kupię. Niestety, wygląda na to, że będzie bardziej przypominał Range Rovera Evoque. A powinien wyglądać jak prototyp DC100 z 2011 r.

Stworzenie następcy dla Defendera to bardzo trudne zadanie. Poprzednik przez 70 lat swojej kariery rynkowej zdołał przejść do legendy i stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych samochodów na świecie: tak jak Garbus, Mini czy Porsche 911. Ale, co najważniejsze, był też niezwykle dzielnym wozem, świetnie znoszącym trudy ciężkiej pracy.

Większość nabywców wcale nie wybierała Defendera dlatego, że był cool, modny czy dlatego, że dobrze się w nim wygląda (choć to akurat prawda…). Po prostu na świecie są może jeszcze tylko dwa lub trzy modele, które równie dobrze nadają się do codziennego męczenia w piachu, upale, mrozie albo… pod ziemią. Tak, tak: takie Land Rovery są używane m.in. w polskich kopalniach miedzi. Defender był więc wytrzymały, a do tego (i to była jego przewaga nad większością konkurentów) bardzo prosty. Nawet późne egzemplarze można było naprawić na poboczu, z użyciem podstawowych narzędzi.

Owszem, Def – jak w skrócie nazywają go miłośnicy – na asfalcie jeździł tragicznie: jak wysoko zawieszony, przestarzały dostawczak. Dużo palił, był powolny i słabo hamował. Ale są klienci, dla których to nie ma żadnego znaczenia.

Tyle że Land Rover chyba o nich zapomniał….

To, że kariera starego Defendera dobiegła końca, raczej nie było dla nikogo zaskoczeniem. Świat się zmienia, zmieniają się też normy emisji spalin. Producenci muszą za tym nadążyć.

Jak pogodzić nowoczesność z wytrzymałością w trudnych warunkach i prostą konstrukcją? To trudne, ale wykonalne: ostatnio dowiodło tego Suzuki, prezentując model Jimny. Nowa generacja tej japońskiej terenówki nadal jest mała, spartańska i niezbyt szybka, ale za to pozostała tania.

Nowy Defender będzie raczej inny.

Akurat Land Rover nigdy nie był tani i nikt nie oczekuje, by się taki stał. Ale wygląda na to, że nadchodzący następca Defendera pójdzie raczej w stronę „lifestyle’ową” i luksusową. Bardziej jak Mercedes klasy G niż Suzuki Jimny. Koniec z bezkompromisową wytrzymałością. Co więcej, pierwsze rendery i wizualizacje wskazują, że jego wygląd może niebezpiecznie zbliżyć się do stylistyki… Range Rovera Evoque.

Prototyp z 2011 roku wyglądał zupełnie inaczej.

Land Rover DC100

Nad nowoczesnym Defenderem pracuje się już od dłuższego czasu. Gdy we wspomnianym 2011 r. pokazano koncept o nazwie DC100, szefostwo Land Rovera ogłosiło, że to dopiero „początek kilkuletniej podróży”. Efektem miała być premiera wersji produkcyjnej w 2015 r. Jak wiemy, nie udało się do dziś.

DC100 był kanciasty i prosty: taki, jaki powinien być Defender. Z jednej strony widać, że to nowy model. Z drugiej, wyraźnie nawiązuje on do poprzednika.

Powstały dwie wersje prototypu.

Land Rover DC100

Pierwsza z nich to roboczy, trzydrzwiowy wóz o zamkniętym nadwoziu. Miał pod maską silnik Diesla o pojemności 2,2 litra. Druga to bardziej rekreacyjna odmiana otwarta, o nazwie Sport. Była napędzana jednostką benzynową. Oba auta miały ośmiobiegową skrzynię automatyczną, no i oczywiście napęd na cztery koła.

Nowością był system skanujący teren przed autem.

Land Rover DC100

Miał on na bieżąco przesyłać informacje do podzespołów samochodu, by zdążyły się one przygotować na nadchodzące wyzwania, takie jak na przykład głęboki piach. Zadbano też o typowo „prototypową” ciekawostkę, czyli opony z kolcami wysuwanymi przyciskiem z kabiny.

Land Rover DC100

Nowy model miał powstać albo na zupełnie nowej platformie, albo na bazie Land Rovera Discovery. Gdy jednak stwierdzono, że produkcja nowego Defendera się opóźni, projektu DC100 wcale nie wyrzucono do kosza.

Przez pewien czas tak właśnie wyobrażano sobie bazowy model w gamie.

Najtańszy, kosztujący około 20 tysięcy funtów i mierzący 4,3 metra długości „baby Land Rover” miał wyglądać właśnie tak jak DC100. Nie miałby wtedy oczywiście tak zaawansowanych systemów… a i obecność napędu na obie osie w tańszych wersjach byłaby zagadką. Miał konkurować np. z Nissanem Jukiem czy Skodą Yeti. Zresztą niektórzy złośliwi dopatrują się w liniach DC100 podobieństwa do tego ostatniego auta.

Póki co, debiut małego modelu także został odłożony w czasie. Ten projekt nie ma szczęścia.

Land Rover DC100

A szkoda: moim zdaniem to najładniejszy Land Rover ostatnich lat. Widziałbym go na ulicy w niezmienionej formie.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie