Felietony

Nowy Nissan Juke będzie przebojem, a ja zupełnie nie rozumiem dlaczego

Felietony 04.09.2019 164 interakcje
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 04.09.2019

Nowy Nissan Juke będzie przebojem, a ja zupełnie nie rozumiem dlaczego

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski04.09.2019
164 interakcje Dołącz do dyskusji

Wczoraj zadebiutował nowy Nissan Juke. Wydaje się, że to crossover jakich wiele, w rzeczywistości to ważny model, który jak soczewka odbija rynkowe trendy.

Nissan ma ostatnio słabszy okres. Afera z Carlosem Ghosnem, znaczny spadek zyskowności, niejasny status aliansu z Renault – wszystko to nie wpływa dobrze na kondycję marki. Wbrew pozorom, rynek europejski jest dla Nissana ważny. Być może nawet ważniejszy niż dla innych producentów azjatyckich. Wszystko za sprawą Qashqaia, który na naszym kontynencie sprzedaje się fantastycznie od lat. Regularnie przebija 15 tys. sztuk miesięcznie, a w marcu 2017 r. pobił rekord: w ciągu jednego miesiąca nabywców znalazło 36 tys. egzemplarzy. To istna dojna krowa (cash cow – Qash Qai, hahaha). 200 tys. aut rocznie to żaden problem dla Qashqaia. Qlienci go qochają!

Jak na tym tle wypada Juke?

Całkiem nieźle. Mówimy oczywiście o I generacji, która na rynku była długo, aż 9 lat. Jednak rok po roku udawało się przebić lub otrzeć się o granicę 100 tys. sztuk. Dopiero w 2018 r. nastąpił spadek do 68 tys. aut na rok, ale w Polsce Juke nadal sprzedawał się dobrze, i to mimo okrojenia gamy silnikowej. Wcześniej można było mieć wersje wysokoprężne 1.5, turbodoładowanego 1.2, a nawet 1.6 Turbo z CVT i napędem 4×4. Pod koniec produkcji zostawiono już tylko 1.6 bez turbo. Juke sprzedawał się podobnie jak dużo nowocześniejsza Mazda CX-3, ale zdecydowanie gorzej niż Renault Captur pochodzące z tego samego koncernu. 

Nigdy nie byłem fanem Juke’a

Jeździłem nim ze 2 czy 3 razy i wspominam to okropnie. Wnętrze było słabo złożone i w sumie dość brzydkie, z niepasującym kolorowym panelem na konsoli środkowej. Sterowanie funkcjami mało czytelne – niektóre pokrętła czy przyciski miały przypisane różne funkcje i raz służyły do tego, innym razem do tamtego. A przede wszystkim było ciasno, zwłaszcza z tyłu, gdzie małe okienka potęgowały klaustrofobiczny klimat. Byłem więc zdziwiony, dlaczego ludzie to kupują.

Potem jednak dowiedziałem się, że kupują go z powodu wyglądu. Z jakiegoś powodu klientom nadzwyczaj odpowiadał ten dziwnie powyginany kształt. Coś w nim kojarzyło im się z nowoczesnością, bogatością i prestiżem. Jestem kompletnie odporny na takie wrażenia estetyczne (podoba mi się Fiat Cinquecento, bo nie ma żadnej formy poza treścią), ale najwyraźniej coś w Juke’u „zażarło” jeśli chodzi o gust klientów.

Zażarło na tyle dobrze, że…

…Toyota zrobiła C-HRa. To samochód wyraźnie większy (o 25 cm), ale w podobnym klimacie, czyli kontrowersyjnie stylizowany crossover. Sprzedaje się nawet lepiej niż Juke. Na tyle dobrze, że Japończycy z centrali ponoć domagali się szczegółowych informacji, dlaczego europejskim klientom aż tak podoba się wygląd modelu C-HR. Cóż ich w nim tak szczególnie przyciąga? To przełamanie przy tylnym słupku, brak wystającej klamki, a może coś jeszcze innego? Trudno stwierdzić, bo C-HR nie lubię z tego samego powodu co Juke’a. Dla mnie jest brzydki, a na tylnej kanapie panują ciemności. 

A teraz uwaga…

Nowy Juke

nissan juke 2019 cena

C-HR

 

Tak, no więc niewątpliwie coś w tym kształcie jest. Zapewne grupa sowicie opłacanych specjalistów od wzornictwa siadła z równie sowicie opłacaną grupą specjalistów od sprzedaży, aby stworzyć Ostateczny i Uniwersalny Kształt Krosowera. Juke pierwszej generacji był wprawką, C-HR jej rozwinięciem, a teraz mamy już wreszcie gotowy Produkt Finalny. Uważam, że się udało. To znaczy nadal zupełnie omija to mój gust, ale staram się docenić dobrą robotę, kiedy ją widzę. Przewiduję ostrożnie, że klienci będą sobie wyrywać nowego Juke jak kiełbasę w 1984 r.

Obecność tylko jednego silnika – benzynowego 1.0 o 3 cylindrach – nie będzie tu stanowiła przeszkody, ponieważ jednostka napędowa jest dla klientów coraz mniej ważna. I tak wszyscy jadą tak samo, w zwartej kolumnie, albo stoją w tym samym korku. Liczy się więc, żeby w tym korku stać ładnie i stylowo. Nowy Juke zapewnia to w stu procentach. Wprawdzie jest duża szansa, że ładnie i stylowo w tym przypadku oznacza „tak samo jak sąsiedzi”, ale Nissan wie o tym doskonale i oferuje szerokie możliwości personalizacji, a także żywe kolory, które wracają ostatnio w wielkim stylu – a ten styl zapoczątkował koncern Hyundai/Kia z modelami Kona i Stonic. Przyjmuję więc, że nowy Juke nie tylko będzie wielkim sukcesem dla Nissana, ale też może całkiem mocno zaszkodzić sprzedaży większego Qashqaia. 

Będzie hit. Tylko zupełnie nie wiem dlaczego. Wytłumaczcie mi!

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie